Witam moje mamuśki ja troche z innej beczki,czytam was jestem z wami ale już wymiękłam...
I chcę podzielić sie z wami,że mam mega doła....Po części wiecie ,że mam takich a nie innych rodziców....i dziś po raz kolejny płaczę. Przyjeżdża do mnie siostra tak co drugi dzień....a dziś płakałam razem z nią.Jestem taka bezsilna:-(...do tego moje stresy. W południe zadzwoniłam do mnie moja mama i prosiła o parę złoty na chleb....,bo ojciec się załamał i że moja siostra nie ma co jeść....
Odłożyłam słuchawkę i po prostu się rozpłakałam. To ja potrzebuję wsparcia,czekamy na pieniądze a w poniedziałek jedziemy do poznania...ale co to ich interesuje....brzuch mnie tak rozbolał z tego wszystkiego,ze wzięłam 2 nospy i jakoś przeszło....ale mały Michałek na pewno też to odczuwa...
Boże dziewczyny podzieliłam się jedzeniem i mimo to czuję się fatalnie psychicznie jakby mnie wał jakiś przejechał,łzy lecą i nie potrafię nad tym zapanować....jestem tak wrażliwa

. Szkoda mi mojej siostry i nie wiem jak jej pomóc,bo ,żeby ją wziąść do siebie to nie mam jak...mam jeden pokój-gdybym miała dwa zabrałabym ją...A starać się jako rodzina zastępcza w tej chwili nie jestem w stanie ze względu na to,ze sami mamy problemy i ta walka z cukrzycą....Nie wiem co mam robić....po prostu ta moja bezsilność tak boli....bo wszystko sie wali po prostu wszystko...
Przepraszam was za tego posta ale nie potrafię już dłużej tego dżwigać....:-(
Tak mi żle i smutno....:-(