reklama

Wrzesień 2010...

Witacie wrześnióweczki :)

Ja równiez chciałam prosić o zaproszenie ;-)Może i się dużo nie udzielam ale również czytam wszystko regularnie :-D:-D:-D, w przyszłym tygodniu ide do gina na 100% (czekam tylko aż oddzwonią i potwierdzą mi termin). Terminu porodu też nie znam bo (jak pisałam milion postów wcześniej) moja miesiączka zwariowała ostatnio...

Powiedzcie mi coś dokładniej na temat tej toksoplazmozy. Jestem obecnie u mamy gdzie są 3 koty. Do kuwety się nie dotykam rzecz jasna, ale one są strasznymi pieszczochami i wiecznie do mnie przychodzą i się łaszą a ja nie mam serca ich odganiać od siebie bo je uwielbiam :-( czy przez samo głaskanie moge się na to rozchorować???
Kolejnym moim problemem jest brak apetytu... Najchętniej to bym nic nie jadła... Macie jakies sposoby na pobudzenie go???

Pozdrawiam wszystkie mamusie i życzę miłego dzionka :)
 
reklama
Hej dziewczynki

Ja tez nie dostałam zaproszenia :sorry2:

Niestety pogoda robi swoje i coraz wiecej nas bedzie chyba chorowało. Mi tez zaczyna z nocha leciec :baffled:

Dzis wizyta i USG dokładnie 6 tydzień ( wg gina) Boje sie strasznie, bo zawsze jest obawa ze moze sie powtórzyc to co ostatnim razem a nie chce stracic ponownie maleństwa :szok:. Nerwa mam strasznego a do 19 jeszcze troche czasu :)
 
Cześć dziewczyny:-) Trochę mnie nie było na forum i miałam nadrabiania na 2 godziny. Co do rodziny to u mnie wie tylko mama i brat. Mama na począ0tku nie była za bardzo zadowolona, bo mieliśmy troche inne plany niż dziecko w wieku 22 lat. Wolelismy troche zarobić i później wziąć ślub, mieć dzieci , ale cóż wyszło inaczej. Teraz nawet się cieszę i jak widzę mamy z wózkami to uśmiecham się sama do siebie. Mama też to zaakceptowała i pisze cały czas smsy jak się czuje itp:blink:Jutro jedziemy do mojego ojca i rodziny narzeczonego. Boje się ich reakcji:-(i mam nadzieje ,że nie usłysze nic przykrego:-(:-(

Co do zaproszenia także nie dostałam :blink:
 
reklama
Jesteeeeeem!
Pędzę do Was przez zaspy śnieżne. Ale nas zasypało :szok:

No więc tak:

u Ginówy jak zwykle w poczekalni całe tłumy ludzi. Na dodatek jak się tam weszło to nagle uderzył mnie takie lekki smrodek :baffled: - jakas pani musiała chyba zapomnieć ubraż świeżę ciuszki. Okna nie można otworzyć bo był też jeden maluch i by go mogło zawiać.

Czekałam prawie godzinę :no: ale trudno. W końcu się doczekałam.

Schudłam prawie dwa kilo!!! (Co z jednej strony mnie cieszy ale w sumie trochę głupio chudnąć będąć w ciąży .... :sorry2:)
Ciśnienie w normie 120/80.

USG - BOSKIE. Fasolka ma kształt bejbiśka. Można wyróznić główkę i cztery odnóżki :-D :-D :-D No i bijące serduszko.

Poza tym wyniki krwi w normie. Ginówa zaleciła mi folik ale żadnych witamin bo jak na razie nic mi nie brakuje.
Ponieważ mam Rh+ to wszystko ok. Odporność na różyczkę jest. Teraz jeszcze sprawdzą z moczu Chlamydię :confused: i git.

Następny termin za miesiąc.


Wspaniale wiadomosci:-D:-D:-D
A jesli chodzi o wage, to podobno naturalne jest ze na poczatk sie chudnie. Wkoncu nie ma sie aetytu (mdlosci). Nie ejst powiedziane ze kobieta musi od razu jesc nie wiadomo ile;-)
Moja mama przy kazdej ciazy najpierw chudla
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry