Cześć dziewczyny!
Czytam regularnie jak mam 5 minut przerwy w pracy, ale na odpisanie nie starcza czasu. Wiecie co chyba sobie nie radzę...dziecko, praca, szkoła, dom...jeszcze Olek w nocy nadal śpi tak jak spał, czyli co godzinę czasami półtorej wierci się...z pracy jak wracam to nie mam siły na nic...normalnie płakać mi się chce...nie mam kiedy zająć się nauką do szkoły...mam taką cichą nadzieję, że narazie ta umowa się zakończy i do 20 tylko popracuję...fakt pieniądze są potrzebne, ale ja nie mam koncepcji jak to zrobić żeby jakoś funkcjonować. Mąż w nocy śpi w najlepsze, a nawet gdyby się miał zająć małym to i tak skończyłoby się na tym, że ja musiałabym w końcu wstać, bo on go zwyczajnie nie słyszy...Podziwiam Was pracujące i uczące się mamusie...
Zależy mi na pracy chyba szczególnie ze względów finansowych, ale na szkole chyba narazie bardziej...
Co do chodzików to nasz ortopeda powiedział o absolutnym zakazie i ja się zastosuję, bo i tak nie miałam zamiaru kupować. Teraz przymierzamy się do kupna fotelika innego do auta i znalazłam taki, który montuje się przodem lub tyłem do kierunku jazdy, a poza tym jest od 0 do 25 kg ma wkładkę dla małych dzieci i 3 kąty nachylenia oparcia więc będzie się nadawał. Tylko nie wiem jeszcze kiedy będziemy mieli czas żeby po niego jechać bo jednak chcę go zobaczyć na żywo.
U mnie moja babcia w szpitalu ze złamaną paskudnie ręką i zapalenie płuc. Mój tata non stop u niej siedzi jakby nie miała innych dzieci. Ma jeszcze 4. No nie będę Wam już tłumaczyła tych relacji ale trochę mnie to denerwuje. Dziadek mojego męża też w szpitalu. Z tym też były przeboje bo w jednym ze szpitali doprowadzili go do takiego stanu że lepiej nie mówić...też długa historia. Maż dzwonił w tej sprawie do rzecznika praw pacjenta, bo poprostu już przesadzili. Teraz się okazało że dzidek ma jakiegoś guza na płucu...
Dziś byliśmy na szczepieniu. Mały nawet nie płakał bardzo. Był grzeczny

Zębów brak.
Pozdrawiam Was wszystkie