Bafinka- u Jasia szaleństwo trwało 1,5 tygodnia,to była taka ostra faza,nawet na chwilę nie chciał zostać sam w pokoju,ciągle musiałam go nosić,nie chciał spać jakby w obawie,że jak się obudzi,to mnie nie będzie...a przecież zawsze jestem:-)
Gorzej też jadł,budził się po 5-10 razy w nocy,kręcił się po łóżeczku,no ale co...magiczny 26 tydzień minął i jak ręką odjął...wrócił nasz Jaś:-)głodomor,śpioch i wesołek:-)musisz przeczekać,ja np.organizowałam małemu zajęcia,np.kontrolowane darcie starych gazet,puszczałam mu bańki mydlane,bawiliśmy się wiatraczkiem,bączkiem;przeglądanie się w lustrze,chodzenie na spacery, zabawy z latarką -zabawne że śledził światełko poruszające się na ścianach:-),co tam jeszcze...puszczanie piosenek dziecięcych i pląsy przy nich,ostatnio zaciekawiło go puszczanie wody z kranu przy umywalce i lekkie obmywanie buźki(robię tak zawsze po obiadku),rymowanki,wierszyki,bajeczki...dzięki tym zajęciom jakoś udało się przetrwać trudny okres,ale faktem jest kosztowało mnie to wiele wysiłku,żeby go jakąś zająć i żeby nie płakał...i przy okazji żebym ja nie zwariowała.Nie martw się ja też ciągle sama z Jasiem jestem,więc dobrze wiem,jak to jest...chwilami czuję się jakbym to tylko ja chciała dziecko...ale jak tak pomyślę,że to krzywdzące dla męża,przecież ktoś musi pracować a pomaga mi jak może,więc nie powinnam być zła...a jednak czasem nerwy puszczają...
co do spacerów-Jaś też czasem płacze,ale wiem już o co mu chodzi...po prostu chciałby widzieć wszystko,a spacerówka,w której jeździ jest dosyć głęboka i budka mu przysłaniała,więc ją zwyczajnie odpięłam i problem z głowy...Jaś siedzi,się rozgląda i już nie walczy o wyjęcie z wózka...a drugi problem jaki miał to słońce-nie lubi jak mu świeci prosto w oczy,więc zwykle odwracam wózek tak żeby mu nie świeciło...i od kiedy przestrzegam Jasiowych reguł na spacerach jest spokojny i skupiony-chyba że zaśnie co mu się często zdarza:-)
Co do diety-chyba stres odreagowuję jedzeniem,na dzień dzisiejszy nie widzę drogi wyjścia:-(dzięki za zrozumienie:-)