Hej!
Witam się po przerwie.Właściwie to wróciliśmy już wczoraj,ale zanim ogarnęłam chatkę,walizki,torby,Jaśka i męża to minęły 24h:-)A w P-niu było nam przemiło,rodzice mieszkają niedaleko Strzeszyna więc chodziliśmy sobie na spacerki nad jezioro,siedzieliśmy w ogrodzie,pogrillowaliśmy,a dziadkowie wreszcie mogli nacieszyć się Jasiem.Nanosili się go,nazabawiali,wycałowali i wylulali za wszystkie czasy.Mały reagował w pierwszy dzień z pewną taką nieśmiałością:-)a chwilami nawet płakał,ale już po kilku godzinach dał się dziadkom przekabacić:-)Potem już było z górki,pierwszy raz od porodu miałam tak naprawdę wolne od dziecka...dziwnie się poczułam...ale nabrałam pewności,że Jaś jest gotowy i dojrzały do tego,żeby zostać z kimś innym a ja mogłabym iść do pracy...myślałam,że on tylko taki synuś mamusiowy,a okazało się,że równie dobrze reaguje na inne osoby...z jednej strony wiedziałam,że tak będzie bo moi rodzice uwielbiają wnuki i obdarzają je wielką miłością,troską,ale z drugiej jestem trochę zaniepokojona,zazdrosna,zdziwiona...ehh...
tak czy inaczej zrozumiałam,że muszę dać Jasiowi więcej swobody,okazji do poznawania świata,ludzi...wymyka mi się ten mój Malutek...z niemowlaka zdanego tylko na mamę,robi się z niego coraz bardziej samodzielny,indywidualny chłopczyk...
to tyle wieczorną porą,jutro postaram się nadrobić Wasze posty i odpisać...
spokojnej nocy:-)