Hej dziewczyny!
Bardzo Wam współczuję takiego kieratu,ja na razie w domku i wszystko toczy się swoim codziennym,utartym torem...jest to owszem nudne,ale dla Jasia to ważne,więc postanowiliśmy,że dopóki nie skończy roku,będę z nim w domu.
Co do nocnych pobudek-niestety i u nas są...budzi się,kręci,wierci,wstaje na nóżki,opowiada...nie rozumie,że ma spać...może to przez to,że chodzi teraz wcześniej spać...nie wiem,w ciągu dnia robi sobie tylko 2 drzemki i koniec ostatniej wypada ok.13.30,a potem po południu zamiast się jeszcze raz zdrzemnąć to nie...za to o tej 18.00 to już ledwo żyje i zasypia na siedząco...więc szybko kąpiel,mleko i niuniu...do tego zęby mu górne wychodzą,ma lekki katarek i mniejszy apetyt:-(No a nocy potrafi się budzić co chwilę,smaruję mu dziąsła żelem znieczulającym i jest trochę lepiej,ale i tak to jakieś istne szaleństwo...tak że nie wiem jak bym miała chodzić do pracy i jednocześnie znosić to wszystko...podziwiam Was,że to godzicie.
A z osiągnięć Jasia:raczkuje pewnie i nawet dość szybko,wstaje przy meblach i w kojcu trzymając się poręczy...muszę na niego uważać,bo wstać na nóżki potrafi,ale boje się,że poleci do tyłu i głowę sobie rozbije ( mamy panele zamiast dywanów)a takie twarde lądowanie nie należy do przyjemnych...co sądzicie na temat chodzików?będziecie używać?bo ja się właśnie waham...mówią,że uczy złych nawyków,bo dziecko odpycha się głównie palcami zamiast stawiać stopę całą na podłożu...co myślicie?Życzę wszystkim mamusiom pogody ducha,odrobinki czasu dla siebie i wytrwałości:-)