Gośka_W
Wrześniowa mama Martynki
ja nadal nic nie czuje dziewczyny czy to normalne?moze cos nie tak? wizyte mam 27 dopiero^?tez sie obawiam....
Ja też nadal nic nie czuję, a mamy podobne terminy, więc czekajmy cierpliwie.
Ja siedzę w domu prawie od początku, i nie jest tak źle jak niektórzy myślą. Fakt ze czasem tęsknię za pracą, za kolegami, ale to tylko od nas zależy jak sobie czas zorganizujemy. Jednego dnia jest ochota gdzieś wyjść, innego dnia zająć się domem a jeszcze innego posiedzieć i wsłuchać się w siebie, zastanowić jak to będzie dalej wyglądało. Według mnie to jedyny moment żeby troszkę zwolnić tempo, życie jest takie krótkie, gdy się pracuje dni mijają bardzo szybko, odlicza się czas do weekendu, teraz na zwolnieniu mogę się cieszyć chwilą dla siebie, dla rodziny. Po macierzyńskim na pewno wrócę do pracy, znów zacznie się życie na wariackich papierach, dlatego teraz cieszę się każdą chwilą gdy mogę sobie posiedzieć z książką w ręku i nie spoglądać na zegarek.Tak sobie siedzę i rozmyślam...Czy od czwartku oddać zwolnienie..? Szczerze muszę przyznać, że zwolnienie mam od pierwszej wizyty tylko go nie oddaję w pracy - bo chciałam jak najdłużej chodzić do pracy - ale po dzisiejszych porannych wiadomościach - zaczęłam brać sobie do serca, że praca to nie wszystko, że TRZEBA myśleć o Maleństwie...
Z jednej strony nie chciałabym jeszcze pójść na zwolnienie - a wiem, że jak teraz pójdę to wrócę dopiero po macierzyńskim - więc tyle czasu mnie przeraża - chociaż byle do września, bo potem to czas będzie pędził jak oszalały i będzie czas wracać..
A z drugiej strony to już bym chciała posiedzieć w domu - odpocząć, zrelaksować się, może zacząć coś kupować...
no i mam zgryz co zrobić...? W pracy mnie wszyscy wyzywają, że czas na mnie, że nie mam co przesadzać, siostra to 3 wojnę rozpętuje w kwestii tego zwolnienia, że osobiście odbierze od lekarki i zawiezie do firmy, żeby było uczciwie oddane - a ja siedzę i myślę...
chociaz bylam w zeszly czwartek na regularnej wizycie.
Chociaz ginka powiedziala zebysmy od razu wszystkiego na rozowo nie malowali i poczekali na polowkowe w maju a wtedy to na pewno sie wyjasni, no chyba ze nam maluszek psikusa zrobi i sie tak ulozy ze nic nie bedzie widac.

.Znowumi tu dzieci stresujæ niedobre mamy;-).
cos mi sie wydaje ze troche wczesnie wiec trzeba zaczac mniej łazic tylko co ja z corka zrobie