agusia gratulacje. Normalnie zazdroszczę. Wprawdzie sama mam mgr + lic z drugiej uczelni ale ciągle nie potrafię obronić mgr z Uwr bo już też mi się nie chce uczyć. Jeszcze jak pomyślę że dyplomy tak naprawdę średnio mi dały. Najgorszę że to co teraz kończę to naprawdę lubię. Cóż brak motywacji jest okropny.
asia z drugiej strony to masz rację z tym studiowaniem. Ja myślę że to mi tyle czasu trwa bo po prostu nie mogę się pożegnać z uczelnią. Na UWr jest super i prowadzących mam kochanych.
ewelinka ja cały czas trzymam kciuki za ciebie i Maleńką. Kurczę dziewczyno ja ciebie podziwiam. A forum jest też do ponarzekania bo kto zrozumię "babę w ciąży" jak nie druga baba w ciąży.
kasiula literki są cudne. Masz zamiar sama te literki robić. Bo ja właśnie nad tym myślałam i jak gdzieś dorwę taką sklejkę to myślę że jakiegoś problemu nie będę miała tym bardziej że uwielbiam prace ręczne. Tylko muszę poczekać do wyboru imienia i do porodu bo ciąglę nie wiem co tam Maleństwo między nóżkami chowa.
Ja to popadłam w marazm. Od tygodnia mam się zabrać za uczenie bo teoretycznie mam ostatni egzamin ale jakoś nie mogę się nauczyć. Jutro muszę w związku z tym jechać do wrocławia. Jak zawsze po łebkach. Dziś dzwoniłam do pani profesor i będzie na pewno. Chociaż tyle dobrze - zobaczymy co tam ze mną wymyśli. Pytała się mnie czy we wrześniu dam radę się obronić a ja na to że nie wiem bo prawdopodobnie wtedy będę rodzić

A ona biedna nic nie wiedziała i kazała mi iść do dziekanatu i tam ich poinformować "bo ci się należy"

(jeszcze się pani profesor zastanawiała jak to dam radę z Maleństwem ale stwierdziła że ja to dzielna i sobie poradzę).Zobaczymy co jutro wymyśli z moją niewiedzą. No po prostu mi się nie chce. Może jeszcze dziś coś sobie przypomnę (przez 3 lata ten sam materiał się przewija) i ewentualnie w drodze. W dziekanacie pani to chyba parsknie śmiechem.
Mam ogólnie doła. M już trochę się o mnie chyba martwi lub też wychodzę przy nim na histeryczkę. Co 5 minut płaczę i to o byle pierdołę. Nie wiem jakaś taka samotna się czuję i nic mi się nie chce. Wszystko to te hormony.
Teraz podgrzewam sobie gołąbki ze słoika

, a co nie chce mi się gotować a lodówka w dodatku pusta.