reklama

wrzesień 2011

dziękuję ale to chyba nie dla mnie te zyczenia :-D:-D
Oj, no faktycznie, chociaz Wam tez zycze w takim razie :-)
dziuba sorki :-) obyscie zyli razem dlugo i szczesliwie :-D

asia
no widzisz, czyli jednak udalo sie z remontem jakos wyrobic a bylas na poczatku taka zalamana. Super, ze bedziesz miala czas jeszcze wszystko spokojnie do konca urzadzic.
 
Ostatnia edycja:
reklama
no udało sie, ale nie do końca. Szafa przyjdzie dopiero pod koniec sierpnia :( a to w sumie nasza jedyna szafa, w sumie nawet 2 szafy jak by połączone tyłem. a do tego czasu będą tylko kompdy na rzeczy małej i mebelki w salonie, gdzie się zmieszczą ciuchy męża i jakieś duperele, a cała reszta dalej na pódełkach.
Ale mam silne postanowienie wyrzucenia większości rzeczy. :) mam nadzieje że się uda.
 
To faktycznie sporo Was jeszcze czeka chociaz to chyba nic w porownaniu z calym remontem :-)
Moja szafa dla malej tez chyba wczesniej nie przyjdzie niz w polowie sierpnia i najgorsze jest to, ze dopoki nie bedzie tej szafy to nie mam co sie zabierac za drugie pranie i prasowanie bo tylko mi sie rzeczy pokurza albo pobrudza wiec na miesiac przed porodem bede miala rowniez niezla jazde.

Ja sie wlasnie wkurzylam bo na stronie gdzie mialam kupic lezaczek bujaczek nie mozna go juz dostac :wściekła/y: mam nadzieje ze to przejsciowe bo i naczej bede musiala go kupic o jakies 20euro wiecej bo takie sa ceny na innych portalach ehhhh
 
Bluetooth
to chyba masz gorsza sytuacje :) , bo ja już za tydzień będe mieć komody i moge spokojnie prać i prasować i układać.
a swoje ciuchy i tak narazie mam w walizce.
 
Hej dziewczyny! :happy2: U mnie znowu leje...taka pogoda,że nic się nie chce...oczy same się zamykają, nawet synuś jakiś taki spokojny. Kurcze, dalej mam napady odsłodyczenia :-D i dalej nie ma mnie kto powstrzymać! Moja mama podsumowała to mniej więcej tak: A jedz, bo jak zaczniesz karmić to już będzie koniec samowolki.
dziuba wszystkiego dobrego i dalszych szczęśliwych chwil ;-)
asia, bluetooth muszę Was pocieszyć, że jeszcze nie macie się tak fatalnie. My mamy duży dom, mieszkamy z moimi rodzicami, remontujemy całe poddasze (90m2) już jakiś czas, mąż obiecywał że koniec lipca to ostateczny termin a tu jeszcze tyle do zrobienia...na razie gołe niezagipsowane ściany, kasa się kończy a maleństwa nie wstawię do tego małego pokoiku w którym się na razie gnieździmy...teściowa ciągle wciska mi rzeczy po mojej małej szwagierce (a nie mam ich gdzie magazynować) i choć mam już trochę rzeczy to po prostu nie wiem gdzie co położyć i gdzie schować. Czasem mam ochotę usiąść i płakać z tej frustracji... :-( Modlę się żeby mały grzecznie jeszcze posiedział w brzuszku...
 
A ja się posprzeczałam z M. Ogólnie to był dziwny weekend. Znajomy zorganizował męski wieczór co zawsze obiecywał że nas też zaprosi (kobiety) na ognisko. To więc my poszłyśmy do knajpy same - faceci mieli dojść jak trochę tam pobędą. My wściekłe bo tydzień temu byli na wyjeździe na zlocie, za tydzień też więc mamy prawo chcieć trochę z nimi pobyć. Koleżanka to deszczu im życzyła. Żona od zapraszającego kolegi też na :wściekła/y: siedziała u siebie w domu i stwierdziła że nie zejdzie bo nie ma prawka kat. A i nie jest facetem (też z brzuszkiem - termin koniec sierpnia). W końcu facetom było nudno bo z xxx osób które miały przyjechać byli tylko nasi :tak: Więc po nas dzwonią że jednak mamy przyjść. W końcu ognisko się rozkręciło - mężczyźni poszli po kiełbachy i picie, a kobiety rozpaliły ognisko (oni siedzieli przy tlącym się nie wiadomo czym). Myślałam że tak posiedzimy do 12, 1 w nocy i się zwiniemy bo znajomi też musieli dojechać do domu (dziecko pod opieką babci). I tak rozmawialiśmy że wtedy pójdziemy. Ale jak to faceci mają mało w d.... i im dużej tym im bardziej się chce. Ja oczywiście trochę przewrażliwiona na hałas (też tak macie?) i trochę się męczyłam. Żebra też mnie bolały - strasznie jakoś macica mi na żebra uciska i normalnie wkurza to mnie. No i nasi genialni faceci stwierdzili że oni jednak chcą dużej zostać. M stwierdził że mnie odprowadzi i wróci. No i uruchomiła się moja reakcja emocjonalna - czyt. płakanie z byle powodu i po prostu nie mogę tego powstrzymać. Po prostu smutno mi się zrobiło bo jakbym chciała sam się kłaść to bym pojechała ostatnim autobusem do siebie. I tak całą drogę nie umiałam powstrzymać łez - wpadłam w rodzaj histerii. On oczywiście zdziwiony że pierwszy raz mu takiego focha zrobiłam. A mi tylko chodziło o to że jak już się na coś nastawiłam to mi ciężko się przestawić. Dodatkowo to wkurzyło mnie że taki wielkie obrażenie że nie może zostać. Jakbym wcześniej wiedziała to mógłby mnie odprowadzić do siebie i bym się tak nie męczyła (już nie raz tak robiliśmy i nie miałam jakiś pretensji).

Najlepsze jest to że jak się w domu uspokoiłam to oczywiście wygoniłam go z powrotem bo jakoś nie mogę patrzeć na minę "zbitego psa".

Koleżanka powiedziała mężowi że ona sam dziecka na górę nie zaniesie - więc musiał i tak się z nią zmywać :rofl2::rofl2::rofl2:

Ja tak naprawdę to całe dnie spędzam sama i później mi się robi smutno. Ja wiem że on do pracy chodzi i nawet jakbyśmy razem mieszkali to i tak siedziałabym sama. Mam jakieś kiepskie nastroje. Boję się że coś z Maleństwem będzie nie tak, że może być chore lub jak sobie z tym wszystkim poradzę. Wiem że nawet jakbym krowę urodziła to i tak bym ją kochała :-D bo moja przecież. Chyba włączają mi się leki przedporodowe. Ostatnio jeszcze koleżanka opowiada mi o znajomych jaką to mają cudowną córkę z ZD - i jeszcze bardziej mnie nakręca. Wiadomo że różne sytuacje są w życiu i nie wątpię że jest cudowna ale jakby jej rodzice mieli wybierać to by woleli żeby była zdrowa. Z chorobą dziecka to chyba nigdy nie można się pogodzić ewentualnie tylko zaakceptować i kochać maleństwo.

M powiedział że nie widzi innej opcji jak zamieszkanie u niego w pokoju - ciasno ale jakoś niby damy radę. Nie jestem pewna czy to pamięta po sobocie (bo wtedy to mówił). Poczekam i zobaczę co dalej. Remont dachu tamtego domu jeszcze się nie zaczął więc z niczym innym ruszyć też nie można. Ja sobie też zdaję sprawę że na M to wszystko tak zostało narzucone. I tamten dom i taka odpowiedzialność i że Harleya sobie nie kupi (bo kasę musi tam ładować). Wszystko przez kasę człowiek wiecznie musi sobie coś odmawiać.

Zastanawiam się jeszcze co ZUS wymyśli. Znając mnie to jeszcze się tam nachodzę. Nie wiecie czy jak lekarz wypisuje L4 na zus to czy potrzebuje NIP Zus-u czy tylko jaki to ZUS?

Maleństwo ruchliwe, niekiedy to aż mi się niedobrze robi tak mi żołądek uciska lub oddechu nie mogę złapać jak na przeponie się opiera.
 
Witam Dziewczyny! Najpierw życzenia:-)
Dziuba - Najlepsze życzenia rocznicowe!!! Dużo zrozumienia i miłości!:-)
Byłam od rana u lekarza rodzinnego, bo ginekolog kazała mi zaliczyć wizytę u lekarza i żeby do karty ciąży wpisał konsultację, że zdrowa i takie tam...
Teraz czekam na odwiedziny siostry i szwagra...
A cesarkę to ja będę załatwiała z innym lekarzem, a nie moją ginekolog do której chodziłam..on przyjmuję u nas w przychodni - tyle że prywatnie, a w szpitalu pracuje tam gdzie ja i tak i tak będę rodziła, bo moi rodzice wyjeżdżają do sanatorium akurat na przewidywany termin porodu i żebym nie była sama zabiera mnie siostra pod opiekę..
A po południu biorę się za przeglądanie samochodów, bo szukam prezentu na urodziny dla męża - mam dwa tygodnie żeby znaleźć samochód dla niego - myślę, że zdążę;-)
Miłego dnia - zajrzę do Was później;-)
 
Hej,

Leje u nas od rana, więc nigdzie się dziś nie ruszam;). Obiadek już ugotowałam, a wieczorkiem będę robić chleb arabski, bo dostałam wczoraj ciasto jak byliśmy na międzynarodowy zjeźdie na farmie u znajomych. Było cudownie, widok rewelacja, staw, las, króliki, ule itp itd. Pojedliśmy sobie troszkę, pospacerowaliśmy, pogadaliśmy, a po 18tej wracaliśmy już do domku. Chyba będę musiała w aucie wozić poduszkę pod plecy bo już za długo nie mogę tak siedzieć, bo plecy dają się we znaki.
Wczoraj z rana też szykowaliśmy pokoik dla maluszka. Prawie wszytsko gotowe, ale mama musi pomóc mi powiesić firanki dokładnie, bo za długo już rąk w górze utrzymać nie mogę, bo brzuch ciągnie, a mąż i brat się wymigali. Poza tym nie przewidzieliśmy,że bratanica aż tak bardzo obgryzła łóżeczko jak była malutka i teraz się zastanawiam czy je pomalować czy wystarczy kupić ładną wstążkę i okręci nią łóżeczko u góry. No i jeszcze zostaje zagospodarowanie ściany nad łóżeczkiem, muszę poszukać w sklepach jakiś fajnych obrazków. No i to chyba będzie już wszystko. Ale tak przyjemnie już w tym pokoiku jest,że mogłabym tam siedzieć i siedzieć;)

Miłego dnia Wam życzę!
 
a u mnie remont ciąg dalszy sufit już wisi sciany właśnie dzis są robione chodź do malowania jeszcze daleko ale już humor lepszy.. pogoda do d... także siedze w domu i próbuje opanować bałagan... do końca tyg chce skompletować wyprawkę to będe czuć się pewniej;)
 
reklama
Zastanawiam się jeszcze co ZUS wymyśli. Znając mnie to jeszcze się tam nachodzę. Nie wiecie czy jak lekarz wypisuje L4 na zus to czy potrzebuje NIP Zus-u czy tylko jaki to ZUS?

U mnie gin cały czas na zakład pracy wystawia, bo to zakład pracy jest płatnikiem, a ZUS tylko kasę do zakładu przekazuje, albo jak jest bodajże mniej niż 20 pracowników to wtedy ZUS bezpośrednio płaci. Ale z tego co kumpela mi mówiła to i tak przekazywała pracodawcy zwolnienie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry