Mojemu Starszakowi znów "leci" z ucha. Normalnie mam dość, dwa miesiące temu też to miał. Ja nie wiem czy ta jego błona bębenkowa w ogółe zdążyła się w 100% zregenerować. Jeden plus, to ten, że chyba gorączka odpuściła. Czyli miało to związek z uchem i póki w ucho nie pękło to gorączka się utrzymywała. Jutro jedziemy do kolejnego (trzeciego już) laryngologa. Tylko, że każdy z nich niby wyleczy to ucho, ale nie mówi co dalej, co robić, by się nie powtarzało, czy w ogóle da się coś zrobić? Albo czy można coś zrobić, żeby ta błona nie pękła, czy można jakoś zareagować, gdy mówi, że go boli?
Sorki dziewczyny, że na tym forum piszę, bo to w sumie w ogóle nie na temat, ale tak się chciałam wygadać.
Patrysia może Ty mi pomożesz i "oświecisz" w jakieś kwestii, bo też jesteś w temacie z chorobami uszu?
Sorki dziewczyny, że na tym forum piszę, bo to w sumie w ogóle nie na temat, ale tak się chciałam wygadać.
Patrysia może Ty mi pomożesz i "oświecisz" w jakieś kwestii, bo też jesteś w temacie z chorobami uszu?
Wiem jedynie, że Starszakowi też w tych uszach coś zalega i nie schodzi, dlatego laryngolog stwierdziła, że trzeba wyciąć migdał, żeby było miejsce i ta wydzielina mogła spłynąć (tak to prosto napisałam, bo tak mi łatwiej). Poza tym pierwszy laryngolog powiedział, że taka Starszaka "uroda", że wydziela mu się dużo woskowiny. 


Super, cieszę się, przekaż Nati uściski i dogadaj od razu szczegóły by już Jej tak pozostało. ;-) 

