reklama

wrzesień 2012 ;)

reklama
No dziewczyny!!! udam,że nie widzialam słowa milka!!!:-D:-D:-D mniammm :-p ja mam kolo siebie orzechy te duze w czekoladzie uwielbiam tez sie do mnie usmiechaja ale jakos mi idzie ich nie ruszyc:-D hmm ciekawe za ile je otworze:-D
 
kochane wrześnióweczki ja Wam powiem tak

to co, że mój mąż mówi na mnie płetwal błękitny :-D (jaknby ktoś nie kojarzył Płetwal błękitny – Wikipedia, wolna encyklopedia ) waga do 190 ton :-D

to co, że mam mega rozstępy już po pierwszej ciazy miałam teraz są większe (nawet szerokosć koło 1,5 cm) kiedyś będą białe i nie będą aż tak widoczne...

to co, że mam mega cellulit ... zwisający, masakryczny... w ciąży jest go więcej zniknie a jak nie wytępię go:D

to co jak po porodzie zostaną obwisle cycki itp...


nie ma porównania z pierwszym uśmiechem mojego dziecka, pierwszy raz jak mówil mama, pierwszy ząbek...krok...

wszystko inne nie jest ważne...damy radę już napisąłam osobiście otworzę wątek

Nie spoczniemy nim schudniemy :-D będziemy się dopingować, odliczac kg damy radę!!



nie no ja dzisiaj na diecie bez slodyczy :)ale mnie ssie :D poluję na Lubisia mojego synka :-D

Martusia co sie dzieje?
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Martusia co się stało??
Gorgusia u nas podobnie ,ide się kąpać po emku bo cieplusi w łazience on siedzi i przyglada jak sie kąpię i rysuje ciagle serduszka i szczesliwa rodzinke na zaparowanym lustrze , jak wyjde wyciera pomaga zalozyc skarpetki i ciagle przytula sie do naszego Synusia,a jak si epytam jak moje rozstepy to on sie smieje ze nawet jak bede miala milion ich to bedzie nas tak samo kochał jak teraz , i wiem z etak bedzie, ja nie przejmuje si eze gorzej wygladam , potrafie wyjsc bez makijazu a nigdy wczesniej tak nie moglam a teraz mi wszystko jedno , i wiecie co ja sie ciesze ze sie nie mieszcze w zadne stare spodnie ,ze juz prawie wszystkie bluzki sa za krotkie i wystaje z pod nich brzuszek , bo jak Pajeczka pisze za 3miesiace z tych naszych brzuszkow wyjdzie nasz największy i najbardziej wyczekiwany Skarb , i Jego usmiech jest wszystkim o czym teraz mysle , w nosie mam ze na plusie juz 10kg a w pasie mam 100cm , i nie mysle wcale ze po ciazy bedzie wielki flak z mojego brzucha , bo najwazniejsze ze obok bedzie ktos na kogo czekalismy tak długo, ktoś dzieki komu bedziemy bardzo szczesliwi, ktos dzieki komu bedzie wkoncu kazdego dnia usmiech , tyle czekalismy na ten Cud że teraz jedynie o Nim myslimy a ze ja bede mniej atrakcyjna dla meza... trudno ,taka natura , jasne mozna pozniej latac na zabiegi zeby pozbyc sie celulitu, rozstepow czy nie wiem czego tam jeszcze ale wiecie co jak nas kochaka nasi faceci to te nasze niedoskonalosci tez powinni pokochac:) ehhhh sie rozpisalam
 
Maja powiem Ci, że z tą atrakcyjnością różnie bywa... moj przyklad... przed ciążą ważyłam 76 kg... przytyłam do 86 kg... bo na początku 5 kg schudlam... o synka staralismy się 2 lata...było cieżko udało sie,.. po ciaży schudłam najpierw 10 kg potem coraz więcej aż skończylo się na -21 kg...rozstępy miałam, brzuszek byl praktycznie niewidoczny... i mimo, że mialam spore rozstępy... dla mojego męża byłam bardziej atrakcyjna niż przed porodem...nasze życie łózkowe oj co się tam dzialo... zmienilo się o 180 stopni... Także to, że mąż/partner nas akceptuje daje wiele... i ja jak się pytam męża jak tam rozstępy to mówi aj ja tam nic nie widzę... fajny masz tyłeczek :-Dja akceptuje jego on akceptuje mnie...przecież nie ma idealnego mężczyzny...zawsze powtarzam moejmu M 'kochanie ja wiem, że do ideału pięknego ciała modela dużo Ci brakuje, że jak siedzisz to masz kaloryferek, jak stoi to jest brzuszek piwny, ale i tak Cie kocham " :-D
za 30 lat kochane nie ważne będą nasze rozstępy tylko to, czy sie kochamy i potrafimy ze sobą żyć...bo nasza uroda przeminie:-D
 
A moj zawsze mowi z sexsibomby sexs ucieka i bomba zostaje:-D jak mu ostatnio powiedziałam ze gruba jestem to on mi na to ze w ciazy a nie gruba i czy przez kolano ma mnie przełozyc i głupoty z głowy wybic:szok::-D...a pozatym moj tez czasami lapie takie dołki bo jakies zakola sie robia bo miesien piwny itp ale najwazniejsze jest to ze sie kochamy ze wiemy ze w najtrudniejszych sytuacjach mozemy na siebie liczyc i ze za x lat bedziemy siwi o laseczkach ale zawsze razem.... Bo tak jak Pajka pisze najwazniejsze zebysmy umieli razem zyc a nie obok siebie,,,
 
reklama
Przeczytaj to bez względu na to czy jesteś w związku czy nie, mężatką, zamężny…

„Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w j...ej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca.

Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.


Czas Płynie Nam Wszystkim... Niektórym po prostu Szybciej ...Zobacz więcej..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry