reklama

wrzesień 2012 ;)

reklama
Merlin fajnie, że się odezwałaś, byłam ciekawa co u Was, dobrze, że jeszcze w dwupaku, bo jeszcze parę dni chociaż ;-) A z tymi wodami to nie wiedziałam, że tak może być, że część wody pójdzie i dalej można chodzić. Z tym, że wody z góry zeszły to nam położna na szkole rodzenia opisywała takie przypadki, że czasami tak się dzieje, że odchodzi część wód i to są rzeczywiście wody płodowe, a potem lekarz bada i stwierdza, że pęcherz płodowy jest nienaruszony. To wtedy oznacza, że został on naruszony ale gdzieś wyżej, nie na dole jak zwykle to bywa. Fajnie, że macie blisko do szpitala w razie czego, zawsze można podjechać i sprawdzić. Pozdrawiam Was i trzymam kciuki :tak:

No właśnie też nie wiedziałam że tak może być - nam w sumie nic takiego na szkole rodzenia nie mówiono... z tym naruszeniem "gdzieś indziej" sie boje .. do szpitala blisko ale mąż do pracy też musi chodzić :-( no ale muszę leżeć i mam nadzieje że będzie wszystko ok w tygodniu podjade jeszcze do swojego gina powiem mu co i jak i zeby zrobił mi usg to potwierdzi czy wód wystarcza

Merlin no dobrze, ze pojechałaś jednak. no i wszystko wiadomo, ale pewnie zła jesteś, że nie po wszystkim już, co??

ryba jupiiiiiiiiiiiiii ;))) kongratsy ;)


wiesz co ... w sumie to chciałam zeby jeszcze spokojnie sobie posiedział i wiem ze lepiej jak cc jest planowana niż na szybko robiona ... ale jak mnie w nocy łapia te skurcze to powiem szczerze ze sie modlę zeby to było już ... jak to sie śmiała moja siostra bo wtedy jest powód zmęczenia bo dziecko płacze bo sie do dziecka wstaje a nie że boli że nie można sie ułożyć
 
Merlin - a ja uważam, że jeśli z dzidzią wszystko ok to dobrze, że Cię odesłali, 37tc to jeszcze czas, a przez te 2 tygodnie dzidzia w brzusiu jeszcze się rozwinie jak trzeba, jeżeli chodzi o organy. :tak:
 
Dzięki Kochane za te Tyty:-) Teraz już wiem, że to rodzice szykują, tylko się zastanawiała, czy dziecko idzie z tym na rozpoczęcie, czy na pierwszy dzień szkoły, bo na zdjęciach to widać dziecko z tą Tytą i plecakiem. Tu w DE to chyba norma jest!
Merlin, no jesteś! Leż i niech M skacze, jeszcze Krzyś ma czas na wyjście, po co później ma leżeć w inkubatorze:eek:
 
witam się

jakas taka zryta jestem dzisiaj

rano miałam gości, potem poszlismy z M i mlodym na 3,5 h drzemkę, potem na spacerek , potem usypianie mlodego i dopiero jestem, ale sił brak

Maluszek noo :-pale zbiła mnie z tropu tak, że szok

Gorgusia
super, z sobie radzicie:) ja do dnia dzisiejszego sprawdzam czy Sebciu oddycha :tak:piekna opowiesc :*

Beacia kciuki bardzo mocno zaciskam Kochana :* daj znać

Merlin
zaciskam kciuki, zeby wszystko bylo ok i żebyś dotrzymala do terminu

ja mam skurcze, ale nie sądzę, zeby cokolwiek sie rozwinęlo :dry:jakoś w to nie wierzę... jest mi mega niedobrze... ale nie panikuje najwyżej urodzę w domu :-p,,zmykam do kąpieli moze przejdzie:-p
 
Dobry:)
gorgusia i mnie w gardle ścisnelo jak czytałam wiesci z porodówki.Co do sprawdzania oddechu to ja miałam niezłą schize,tak czesto telepałam małym ze w koncu kupiłam monitor oddechu:zawstydzona/y:i troszkę sie uspokoiłam ale nigdy do końca.Jeszcze teraz zachodze do Alana zanim pójde spac i kontroluję sytuację,w nocy jak wstaje do łazienki to tez zagladam.
Ciekawe jak tam merlin,będę jutro w tym samym szpitalu co ona ale nie wiem nawet jak się nazywa to nie bede wiedziała kogo szukac,a po ksywkach nie będe wołac:-)
Ja dzis słabo spałam,chyba zaczełam przeżywac juz jutrzejszy dzien,mam troche cykora:eek::confused::dry:
Bylismy na zakupach w CH i dzionek prawie zleciał nie miałam kiedy się bac,teraz odpoczywam bo plecusie bola ale trzeba sie zaraz podniesc jakąs zupkę dziecku ugotowac,poprasowac bo się troche nazbierało,przejzec torbe co tam jeszcze dołożyc.
Jutro wstaję o 6,golę się szykuje i jedziemy na IP :tak::eek:
Trzymajcie kciukaski za nas.

&&&&&&&

Dziewczyny jesteśmy w dwupaku !!!! Na wstępie chciałabym wam powiedzieć ze jesteście cudowne i tak cieplo sie robi jak sie was czyta no i ze zawsze można o cos zapytać:-)
Ja piątek i sobotę spędziłam w szpitalu - to co ze mnie wyciekło to było część wód.. ale od początku
mężu bardzo szybko dojechał do mnie ja zdążyłam wskoczyć pod prysznic - on myślący apytał sie czy dalej ze mnie sie leje ja że nie no to stwierdził weź tą wkładkę co zalałaś sprawdzą czy to wody i dobrze że to mi powiedział bo jakbym nie wzięła to chyba nikt by mi nie uwierzył... :sorry:
Dojechaliśmy na ip szpitala gdzie mamy rodzić i tam przywitała nas "miła" Pani która była zbulwersowana ze nie wiem czy mi odchodzą wody :-( poszliśmy do lekarki i opowiadam jej wszystko od początku że siusiałam wstalam i coś sie ze mnie polało później drugi raz i w sumie tak ze dwie szklanki a teraz nic i nie mam skurczy a brzuch to chyba po raz pierwszy miałam tak miękki... Pokazałam jej wkładkę ona od razu zrobiła na niej jakiś tam test z którego wyszło ze to wody płodowy, wzięła mnie na fotel i maca, maca i mówi: " sucho... wszystko zamknięte, główka nisko, czopa nie ma" później wzięła mnie na usg i stwierdział że mam dużo jeszcze wód a te wody które popłynęły "mogły spłynąć jakoś z góry" (?nie bardzo to rozumiem) i ktg na którym nic nie wyszło i tak zapytała sie czy chce wracać do domu i czekać aż "akcja sie rozwinie" - a ze ja zdygana stwierdziłam ze zostaje - i mówie jej że mamy mieć cesarkę a ona mi na to ze ma cesarkę zawsze jest czas...
No i tak od piątku leżałam, leżałam - władowali we mnie ze 3 kroplówki... I stwierdzono ze istnieje ryzyko sączenia się wód - bo przez piątek i sobotę nie miałam skurczy - regularnych, tylko nocne byly koszmarne pojedyncze bóle aż sie zwijałam z bólu ale Panie stwierdzały ze to jeszcze to nie to... a one były tak co godzinę co dwie - ale tylko w nocy :confused: no i tym sposobem Pan ordynator który dziś mial dyżur stwierdził że ponieważ mieszkam 15 minut od szpitala dał mi zestaw pasków do testowania czy sączą mi sie wody kazał wybrać sie w tygodniu na usg a tak to leżeć i próbować dotrzymać w domu. Mam zakaz generalnie poruszania sie :-( bo stwierdził ze jak zacznę cokolwiek robić lub chodzić to wody znowu popłyną a na razie jak mam ich duzo i brak normalnych skurczy to mam dotrzymać jeszcze te 2 tygodnie do cc

Powiem wam ze sie zestresowałam strasznie i nadal sie denerwuje ciągle sprawdzam czy mały sie rusza

dobrze ze sie odezwalas, bo juz myslalam ze urodzilas ;). no to teraz musisz lezec duuuzo i wstawac tylko do WC i sie sluchaj doktorka :)

witam się

jakas taka zryta jestem dzisiaj

rano miałam gości, potem poszlismy z M i mlodym na 3,5 h drzemkę, potem na spacerek , potem usypianie mlodego i dopiero jestem, ale sił brak

Maluszek noo :-pale zbiła mnie z tropu tak, że szok

Gorgusia
super, z sobie radzicie:) ja do dnia dzisiejszego sprawdzam czy Sebciu oddycha :tak:piekna opowiesc :*

Beacia kciuki bardzo mocno zaciskam Kochana :* daj znać

Merlin
zaciskam kciuki, zeby wszystko bylo ok i żebyś dotrzymala do terminu

ja mam skurcze, ale nie sądzę, zeby cokolwiek sie rozwinęlo :dry:jakoś w to nie wierzę... jest mi mega niedobrze... ale nie panikuje najwyżej urodzę w domu :-p,,zmykam do kąpieli moze przejdzie:-p

wlasnie mi tez niedobrze od paru dni... tak jak na poczatku ciazy, co zjem to zaraz niedobrze ;/


i stwierdzilam dzis ze hormony tak mi usiadly na mozgu ze masakra. panikuje za 3... albo i 5.
 
Witam porannie:-) po wstawaniu w nocy x razy siku jakas połamana jestem:eek:,usnac to pewnie juz nie usne bo stresa mam przed wizyta dobrze ze na 9 rano :-) to sie za długo stresowac nie bede .Prosze o &&&&&&&& co by wsio ok było i uszczelke bezbolesnie sciagli:sorry:....a teraz sniadanko i kawusia a potem prysznic i kosiarka :szok: choc teraz to juz wyczyn nie lada bedzie:cool2::-D:cool2:
 
reklama
I ja się witam, u mnie od wczoraj wieczora jakoś tak dziwnie. Tak jak mogłam powiedzieć "nie rodzę" tak teraz mała coś nisko siedzi, napiera na szyjkę, brzuch się obniżył znacznie, czop mi odchodzi, do tego doszły przeczucia, że do 12.09 nie dotrzymamy, mój lekarz mocno chory i póki co nieosiągalny, w brzuchu czuję motyle, wczoraj nic nie robiłam tylko leżałam, rozmawialiśmy z A. i prosiliśmy Weronikę by jeszcze troszkę posiedziała, choć z tydzień, no i wczoraj się mimo wszystko byłam zdenerwowana faktem zbliżającego się porodu, łzy poleciały ... :zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry