hej kochane!
U nas kolejny dzionek, laleczki spią, a ja ładuję bateryjki.. niestety za pomocą czekolady

kurcze, trzebaby nawyki ciążowe odstawić, ale kiedy ona woła do mnie z szafki....
rajo przykro mi z powodu małej, mam nadzieję,że szybciutko sie wykuruje i będziecie razem. U nas też żółtaczka, ale inne zwyczaje panują..
W ogóle dziewczyny, to musze Wam powiedzieć,że tu nie wkładaja dziecka pod żadne lampy. Monitoruja przyrost wagi ( tak , jak u nas dziś) ,jeśli jest ok, to nie robią nic i karzą wystawiać na słońce :-) W Irlandii btw
emka kciuki mocno zaciśnięte! To już dziś
felicity ale smaka robisz.. korzystaj z ostatnich chwil ciążowych przywilejów ;-)
ala super,że już w domku! A jak Majeczka reaguje na siostrzyczkę?
ania, choróbsko zwalczone w zarodku, to jest to! kurujcie sie dalej, a z tym ogarnianiem, to mnie tak zmotywowałaś, że nie było innej opcji, jak do żywych wrócic
madzia , no ja bym swojego też gnała z sypialni, gdyby musiał dużo autem jezdzić, więc wcale się nie dziwię. Lepiej zostać po bezpiecznej stronie. A jak tam Oleńka?