Dzisiejszy dzień przespałam, budziłam się coś zjeść i siusiu. Na szczęście gorączki nie mam, ale czuję się jak ***** za przeproszeniem. Gardło nie boli tak jak rano, ale jednak pobolewa i po prostu czuję się chora i osłabiona.
Co do wizyt u gin to chyba mi też to się udziela, że mam wizytę 22.04 a już od zmysłów odchodzę czy wszystko jest okey. Brzusio rośnie, smyranie czuję, przeważnie wieczorami. Jednak siedzę jak na szpilkach czy wszystko okey.
Z dziwnych rzeczy ostatnie kilka dni sporo jeździłam i odwiedziłam jakiś tam dalszych znajomych. Jeden ze znajomych się oburzył dlaczego nic nie mówiłam, że w ciąży jestem! Więc tłumaczę, że mam dużo jakiś tam schorzeń i na razie nie chwalimy się bo nie wiadomo co się stanie.
A ten mi wyskoczył, z tekstem że on jego luba która urodziła w wieku 37 lat ich córkę ogólnie mówiąc pili i palili przed ciążą i w jej trakcie i dopiero mieli stres na badaniach!!! Jednak wszystko było okey i mam się nie przejmować. Kopara mi opadła, że są kobiety które potrafią drina się napić i zapalić chociaż wiedzą, że mają dziecko.
Oczywiście kumulacją wszystkiego była wizyta u innych znajomych, gdzie mama 2 latka mi zaproponowała najpierw wino (kurde grzecznie odmówiłam) potem papierosy (w szoku ale również podziękowałam) i na końcu mi wyznała, że ogólnie palenie trawy w ciąży nie szkodzi bo ona podpalała i to jej pomogło ze stresem i dziecko ma całe i zdrowe.
Także serio ja nie wiem w jakim ja świecie żyję, jestem cała pospinana o maleństwo i jak słyszę takie historię to mi się włos na głowie jeży. A jednak ludzie robią co chcą i mają zdrowe dzieci a my nie mamy powodów a spinamy się tak bardzo

Ja nawet piwa bezalkoholowego się nie napiję a jak zjem chipsa to mam wyrzuty sumienia
