Cześć dziewczyny!
Co prawda jeszcze nie pisałam na tym forum, ale śledzę Wasze losy już dłuższy czas... nigdy jakoś nie potrafiłam ubrać tego co mam w głowie w słowa.
Obecnie zostało mi 6 dni do terminu... nic nie zapowiada porodu.
Jestem zestresowana, niestety mój lekarz nie pracuje w szpitalu, w którym będę rodzić... trochę się tego obawiam.
Na jutro umówiłam się z położną, która tu pracuje, mam nadzieje, że chociaż ona jakoś mi pomoże przetrwać ten czas w szpitalu...
Wcześniej nie miałam takich obaw, teraz jestem zdenerwowana i przestraszona

nie wiem co mnie czeka...
Z jednej strony już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę moją córcię, a z drugiej strach jakoś powoduje, że nie spieszy mi się do porodu...
Jak przetrwałyście te ostatnie dni?
Pozdrawiam przyszłe i już obecne mamusie
