GoJ
Fanka BB :)
Haha to ciekawe jakim szokiem będzie poród dla mnie4 lata w tym wypadku to przepaść. Na naszą korzyść na szczęście ;D
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Haha to ciekawe jakim szokiem będzie poród dla mnie4 lata w tym wypadku to przepaść. Na naszą korzyść na szczęście ;D
A jeszcze dodam, że wtedy sala porodowa była pięcioosobowa. Takie boksy jakby, oddzielone parawanami. Albo nie, zależy, czy się komuś chciało zasłonić. I tak z tyłkiem na wierzchu, pod ktg na leżąco, bo kto by pomyślał o tym, że można ktg w innej pozycji zrobić, ledwo dysząc, miałam obok siebie 2 towarzyszki, obie podpięte pod kroplówkę do CC i patrzace z politowaniem, jak ja się męczę. Jedna stwierdziła, że patrząc na mnie bardzo się cieszy z cesarki. Prosto mi w twarz, na moim kryzysie 7 centymetra. Nie mówiąc już o tym, że każdy sobie wchodził i wychodził kiedy chciał :/Przeciez to nie bylo tak dawno! Jestem przerazona, ale ja rzekomo mam miec cc. Jedno straszne, a drugie jeszcze gorsze![]()
Hej czasem Was podczytuje ale raczej bardziej aktywna jestem na prywatnych wrześniowkach. Doskonale Cię rozumiem.ja też jeszcze nie jestem gotowa żeby wysyłać syna na kolonie. Ma co prawda tylko 7 lat.ale znajomi mający dzieci w tym wieku już je puszczają. Ja też w tym wieku pojechalam pierwszy raz. Płakałam jak trzeba było wracać. Podobało mi się bardzo. Jednak wracając do tematu boje sie, że ktoś go skrzywdzi,sprawi przykrość,urazi..że będzie mieć jakiś problem a mnie przy nim nie będzie itd..ze będzie tesknic.. no i nie jestem w stanie narazie fundować sobie takiego stresu.Kurde. Myślę czy posyłać Kacpra na te kolonie. Boję się o niego. Że ktoś go skrzywdzi... albo nie dopilnuje... że zrobi mu przykrość... nie będę go mogła przytulić i obronić... Chyba go zostawię w domu...
No to ja miałam pid tym względem fart. Kacpra rodziłam w jednych z pierwszych sal do porodów rodzinnych. Nawet była tam wanna (w kolorze paskudnego british pink) ale okres do partych w niej siedziałam a mąż mnie prysznicem polewał.A jeszcze dodam, że wtedy sala porodowa była pięcioosobowa. Takie boksy jakby, oddzielone parawanami. Albo nie, zależy, czy się komuś chciało zasłonić. I tak z tyłkiem na wierzchu, pod ktg na leżąco, bo kto by pomyślał o tym, że można ktg w innej pozycji zrobić, ledwo dysząc, miałam obok siebie 2 towarzyszki, obie podpięte pod kroplówkę do CC i patrzace z politowaniem, jak ja się męczę. Jedna stwierdziła, że patrząc na mnie bardzo się cieszy z cesarki. Prosto mi w twarz, na moim kryzysie 7 centymetra. Nie mówiąc już o tym, że każdy sobie wchodził i wychodził kiedy chciał :/
On nie ma problemu z nawiazywaniem znajomości. I dzieci raczej go lubią i chyba nie widzą inności zbytnio. Tylko też on jest mega łatwowierny wręcz naiwny i taki "dający się wykorzystywać"Ale jeszcze wracając do tematu kolonii to jeśli on chce jechac jest pewny i mu na tym zależy..to trzeba się odważyć. I być po prostu w częstszym kontakcie jeśli będzie tego potrzebować.. matka to zawsze będzie mieć jakieś obawy.. ale jak nie teraz to kiedy. Jeśli kogoś będzie tam znać to już wogole super. Ja przeważnie jeździłam sama.. i za każdym razem miło wspominam. Szybko nawiazywalam znajomości. Na takich koloniach chcąc nie chcąc musiałam![]()