Hej dziewczyny,ale jestem zła

Chcialam umowic sie na wizyte na poczatku lutego, aby juz cos bylo widać itd, a wizyte mam dzis o 16:15..to dopiero 5+5 tydz i zapewne serduszka nie bedzie jeszcze. A isc musze, potrzebuje l4 bo w pracy niestety mam styczność z niebezpiecznymi substancjami, klejami, aktywatorami...nie chce tego wdychac, a juz na dzis wzielam urlop na żądanie.
Cud, ze w ogole byla wizyta gdziekolwiek na dzis, co prawda nie u mojego lekarza, ale do niego pewnie sie dostane za 2 tyg... a to za dlugo. Nie znam sie kompletnie na l4 bo wczesniej cale lata mialam swoja działalność.
Do tego mam stres jak to bedzie z umowa, pisalam ze umowa konczy mi sie 9marca i w zaleznosci jak licze, to raz wychodzi ze musza przedłużyć, a raz ze nie...jak licze 84 dni ciazy, to wypada 4 marca, a jak licze w tyg to na koniec unowy mam 12+5 tydz,czyli nie jest skonczony 12 tydz? Czarna magia dla mnie...zobaczymy co to za lekarz, bo nawet go nie znam
