Zadzwoniłam do przychodni i pielęgniarka (świetna kobieta) od razu mnie poinstruowała, że w przyszłości mam ze wszystkim przychodzić do niej, bo lekarze są często nieogarnięci i sami nie wiedzą, gdzie badania, kiedy trzeba skierowanie itp. No i zapisała mnie na to USG piersi w przychodni - bo robią na miejscu, tylko inny lekarz... A ja się zaczęłam stresować, bo mnie mocniej boli. Ale może dlatego że dzisiaj bolące gardło + katar, więc jeśli to jest po prostu powiększony węzeł chłonny, to byłoby normalne?
Marudna dzisiaj jestem strasznie, ale udało mi się też trochę spraw pracowych ogarnąć, więc w sumie dzień już jest na plus. Jest dobrze.