30Agulka
Wrześniowe mamy'07
Kasia wiem co to znaczy mieszkac u kogoś. My akurat mieszkaliśmy z moimi rodzicami, mimo ze on są super, ale małżeństwo powinno byc na swoim, nawet wynajętym. My wytrzymaliśmy rok i sie wynajęliśmy sobie mieszkanko, ja nie pracowałam, było ciężko, ale daliśmy radę. Nawet rodziców wizyty nas cieszyły, zawsze coś podrzucili na ruszt, zapełnili lodówkę częściowo. I tak daliśmy radę.
Jeśli macie możliwośc to uciekajcie.
Jeśli macie możliwośc to uciekajcie.



z początku jak wróciłam z Kubą do domu ze szpitala nie wychodziła mi z pokoju i cały czas dyżurowała przy jego łóżeczku, a jak tylko pisnoł to od razu na ręce. Albo właziła mi bez pukania i do Kuby choć do mnie. Z początku jako dbra synowa przymykałam oko na to i ok, ale później zaczeła mnie barać kur**** i zaczęłam głośno mówić do myślę to podobno się czepiam i non-stop coś komentuje ALE jakbym tego nie robiła to nie odgoniłabym się od niej. Jest serio kochaną osobą o gołebim sercu, ale ma jedną wadę wtrąca się przeokropnie i jest gotowa do pomocy nawet jak jej nie potrzeba