reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
no wlasnie tylko 150 metrow, kiedys wydawalo mi sie ze to dobrze, my w pracy dziecko po szkole u dziadkow, ale teraz widze to zupelnie inaczej,sama nie wiem. co zrobic, narazie nasza kawaleka nam wystarcza
a wracajac do maluszkow to czy wasze malenstwa juz same siadaja (nie siedza-tylko siadja)???
wydaje mi sie ze moja tesciowa troche opoznia w rozwoju mojeg filipa
 
Cina, Kasia - jestem w szoku, piszecie, jakbyście miały na myśli moją teściową:szok::szok::szok: Nawet z tym "syneczkiem" tak samo, o ludzie, jak mnie to wk...a! Zresztą moi teściowie i teściowie w ogóle to temat rzeka, cząstkę ich możliwości opisałam w wątku "Kącik narzekania na teściową".

Shinead - kochana, trzymam kciuki za ciebie. Mam nadzieję, że jakoś przywykniesz i zaczniesz lepiej znosić rozłąkę. Doskonale rozumiem, co czujesz, bo po urodzeniu Kuby też zaraz po macierzyńskim wróciłam do pracy. Dla mnie to były najgorsze miesiące, bo raz że cierpiałam z powodu rozłąki z synkiem, to jeszcze koleżanki w pracy dawały mi popalić.
 
Jak tak czytam o tych teściówkach to się cieszę że moja jest na drugim końcu europy....
My idziemy zaraz na szczepienie na szczepienie a poza tym nic mi się nie chcę i zamiast się wziąć za siebie to siedzę przy kompie :sorry2:
Shinead, Atru - ja niedługo też będę buczeć, bo czsas wracać do pracy... wiem shinead co czujesz, Ty masz jeszcze o tyle fajnie ze zostawiasz malucha z babcią a ja muszę z całkiem obcą osoba, którą głównie będzie obchodziło to ile zarobi....
zamiast pracować będę pewnie mysleć głównie o tym czy się mojemu syneczkowi jakaś krzywda nie dzieje...
 
To poczytałam sobie o tych teściach z piekła rodem:-D Moja czasami mnie wkurza. Za to teścia mam świetnego. My mieszkamy na swoim. W kawalerce,klatkę obok tesciów. Teściowa jest u nas co dziennie na kąpaniu. Nigdy nie kąpała,bo trochę jej drętwieją dłonie i boi się. Ale jest takim zabawiaczem Matusa:-D A to mi ręcznik potrzyma jak niosę go z wanienki albo poda coś,bo mój S to do niczego się nie nadaje:wściekła/y: Teściowie są zadowoleni,że zostałam z małym w domu. To widać w takich drobnostkach(niby),bo zawsze jak teściowa jedzie to miasta (bo my wsiowe ludzie;-)) to przywiezie albo ciuszek albo jedzonka albo coś z kosmetyków jak widzi,że się kończy. Wczoraj przywiozła pakę pampersów. Pomagają nam finansowo skoro ja nie pracuję.

Pojechaliśmy do Gniezna do oklisty,a ja taka durna zamiast zadzwonić to pojechałam,bo pani w piątek powiedziała,że mogę:dry::baffled: I co? Okulista nie przyjmuje,bo chory:wściekła/y: Poszłam gdzie indziej i zapisałam prywatnie na 8.04.Teściowa też się umówiła i zaraz zaznazyła mi,że ona płaci za obie wizyty.
Acha i jeszcze do dermatologa tżeba jechać,bo już od bardzo długiego czasu ma taką plamkę jak miała np. Hanifka.
A z oczkami Matysa to jest tak,że od urodzenia mu ropiały. Na wizycie petronażowej pediatra zapisała kropelki B... (nie pamiętam) i powiedział,że oczka oczyszczają się po porodzie. Po kropelkach było ok. Ale po krótkim czasie prawe oczko znowu zaczęło się paprać i tak jest do teraz. Kropelki już nie pomogły. Rumiankiem za długo nie można. Roztwór soli fizjologicznej też przestałam stosować,bo mały wścieklizny dostawał na widok fiolki. Niech specjalista wypowie się co robić,bo może ma zapchany kanalik i męczy się tylko.
 
Raju, udało mi się położyć dzisiaj Kubę spać w południe. A Tymo też jeszcze kima ale pewnie już nie długo.

Rzadko zaglądam, bo od wczoraj jestem sama z chłopakami, mama jest chora, więc dałam jej "wolne" od Kuby. Szkoda, bo pogoda przepiękna i dobrze by było, gdyby dzieciaki jak najwięcej czasu były na dworze. Wczoraj wybraliśmy się na spacer dopiero po południu ale i tak było cieplutko i cudownie, a Kuba zdążył się wybiegać. Wczoraj dzieciaki dały mi diabelnie popalić, po prostu wyłaziły z siebie. Nerwy miałam w strzępach. Dziś już jest lepiej.

Jutro idziemy na kolejną kontrolę do ośrodka rehabilitacji. Ciekawe, czego się dowiemy. Wstyd przyznać, bo przez ostatni miesiąc i te choróbska strasznie zaniedbałam ćwiczenia. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle.

Uch, nie wiem, czy mam pranie na balkon wywalić, czy nie. Raz się chmurzy raz jest słońce, niby zapowiadali deszcz...
 
Kasia - my tez przeprowadziliśmy się od rodziców 150 m dalej, ale było spoko. Początkowo to mam zjawiała sie raz w tyg, później ze dwa razy. Rozwiązanie ekstra, bo zawsze można im maleństwo podrzucic, albo przyjdzie popilnowac do domu, jak musisz cos pilnego załatwic.:tak:
 
reklama
a wracajac do maluszkow to czy wasze malenstwa juz same siadaja (nie siedza-tylko siadja)???
wydaje mi sie ze moja tesciowa troche opoznia w rozwoju mojeg filipa

mój jeszcze też sam nie siada, najwyżej jak się go przytrzymie...
no teściowa ci go chyba nie opóźnia w rozwoju, każde dziecko ma własne tempo, tak to sobie tłumaczę....:dry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry