*Kasia*
Mama Kubusia 07.09.2007r.
Harsh Atru mój przypadek w zasadzie odbiega od Waszych przykrych doświadczeń, alr równie najadłam się strachu przed stratą Kuby jak zadławił się jabłkiem, na szczęście zwymiotował z tą nieszczęsną częścią jabłka, ale to było coś strasznego patrzeć jak nie może nabrać powietrza. Wziełam go na kolana głową w dół i zaczęłam klepać po pelckach, a on bach wszystko zwrócił.
musze sie na nowo "wdrazac" a na dodatek jak mnie nie bylo to moja robote przejal kto inny i teraz nie moge sie odnalezc

:-)

:-)