reklama

Wrześniówkowe mamy

Witam mamuśki.
Na prawdę jesteście niezniszczalne:tak::tak: Moment nieobecności i tyłu nieziemskie. A teraz dobrze, z maluszek mi śpi to chociaż na chwilkę wpadnę was poczytać, bo później znowu w rejs.Wczoraj niby zapowiadali zła pogodę, a u nas popołudniu słoneczko, cieplutko to nie sposób było siedzieć w domku i lataliśmy dada-jak znajdę chwilę to powklejam jakieś foteczki na Nk albo na wątku zamknietym ( mam juz dostęp:-))

:-)
tez przeczytalam kilka harlequinow i niektore byly nawet spoko. w sumie to nie mam jakiegos ulubionego gatunu ksiazek. jak mam czas to czytam trudne ksiazki (polityczne, science fiction, kryminaly, thillery) a jak mam ochote na cos luznego, nad czym nie trzeba sie bardzo zastanawiac to czytam romansidla.
kod da vinci czytalam- spodobala mi sie bardzo ale film mnie tez rozczarowal. ksiazka wywarla na mnie ogromne wrazenie a film... juz wole ogladac przygody jamesa bonda :baffled:

Ja mam podobnie-tylko u mnie romansidła były trzaskane jak byłam w końcówce podstawówki i nie uwierzycie, ale dzięki nim poszłam do takiej szkoły a nie innej( ogólniak, a później studia). Juz objaśniam- jak sie naczytałam opisów jakie tam są wspaniałe domy, krajobrazy, możliwości i w ogóle przepych i luksus to mnie wówczas motywowało do nauki, bo twierdziłam, że jak będę miała dobre wykształcenie, będę mogła mieć dobra prace ,która pozwoli mi na podobne luksusy:zawstydzona/y::zawstydzona/y: Z czasem oczywiście wszystko sie pozmieniało-zmieniły sie priorytety i jakoś te luksusy odeszły na dalszy plan. ale teraz mogę sie przynajmniej z tego pośmiać:laugh2::laugh2: i cieszyć sie z nauki Z romansideł przerzuciłam sie na fantastykę( oczywiście Sapkowski:tak:) ,sensacje ( polecam Folleta), delikatne trillery, odrobinę medycznych horrorów i troszkę ciężkiej psychologii. Ogólnie uwielbiam czytać, ale chwilowo brak weny no i też czasu:-( Ale nadrobię zaległości:tak:


Hmmm ja na Marianne nigdy nie zdam egza bo o tej porze już smacznie śpie :-)

O j u mnie najmniejszych szans nie ma:no::no:

A teraz idę poczytać co potworzyłyście na pozostałych wątkach
 
reklama
Nie mam szans na nadrobienie wszystkiego:no: A teraz mi sie jeszcze potomek obudził, wiec żegnajcie BBmauśki, na dziś to tyle i teraz nie wiem kiedy sie zjawie bo mój M będzie w domu cały czas aż do poniedziałku. Bądźcie dla mnie łaskawe i nie piszcie za dużo:-D:-D:-D papap miłego majowania:cool2:
 
Etka coś strasznego ta historia :szok: ale dobrze, że Tymuś żyje!!! Trzymam za niego kciuki!!!!! Oby Tymuś, mama i Jagusia dali radę...hmm no i naturalnie tata.

Gagulec no spoko :-) harlekiny wyszły Ci na dobre:-)

To ja po tej lekturze marzyłam o wspaniałej miłości i o księciu na białym koniu.... a mam księcia w granatowym oplu :-) no ale w końcu książe ;-)

Bardzo lubię czytać horrory Jamesa Herberta. Z jego dzieł polec "Ocalony" i "Jonasz" bardzo fajne książki dla ludzi, którzy lubią połączenie erotyki i horroru :tak:

Polecam również "Egzorcysta" książke bo film przy niej wymięka!!!! Na filmie się uśmiałam, a książki bałam się jak skór***** pierwszy raz czytając książkę miałam pełno w gaciach!!!!
 
czesc BBholiczki
...tak sie witam i o zdrowie pytam..:-)
Ja koncze juz moje antybiotyki a wciaz kaszle jak stary gruzlik..swietna kuracja:wściekła/y:
Etka - nie wiem co napisac...ale trzymam kciuki za Tymka, bedzie dobrze:tak::tak::tak:
Harsh - trzymaj sie dzielnie..Olafku - zdrowiej sloneczko!
 
Czesc dziewczyny:-)Rany takiego lenia jak wczoraj ni emialam od bardzo dawna:no:Do drugiej po poludniu chodzilam w pizamie bo mi sie ubrac nie chcialo.Jeszcze do tego Naomi jak zawsze szla spac po 11 i spala do pory obiadowej tak wczoraj nic.Dopiero ja podstepem polozylam z butelka mleka i zasnela,a byla to godz 13.A byla tak marudna ze myslalam ze zwariuje.Od jakiegos tygodnia nie poznaje swojego dziecka:no:Zawsze zasypila ladnie czy to popoludniu czy juz wieczorem,a teraz jakies chisterie,krzyki itp.A dzisiejsza noc .......:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:koszmar to pikus przy tym co ja mialam.

Olafku Wracaj szybciutko do zdrowka:tak:

Cholera chyba z 5 razy podchodze zeby napisac tego posta,wiecznie krzyki.Mam ochote ubrac sie wyjsc z domu sama a ja zostwic:szok::szok::szok:Czasami stwierdzam ze jestem za mloda zeby byc mama bo mam zaslabe nerwy i chciala bym zeby wszystko bylo idealnie.To jest straszne,az sama sie czasami siebie boje.
Czasmi dla odprezenia chciala bym poczytac cos dla odprezenia,ale to narazie jest dla mnie nierealne.Teraz sie ciesze ze bedziemy wracac do Polski bede tam miala wsparcie mamy,pojde do pracy i moze skoncze szkole to jakos sie oderwe od tego monotonnego zycia.
 
Dzień dobry:-)
Czytałam w ostatnio Twoim Maluszku, że to nie prawda, że jeśli zęby później wychodzą to są zdrowsze i mocniejsze. Wszystko zależy od higieny i genów.
O to dobrze że to nie prawda od początku to mi brzmiało jak zabobon ale skoro dużo osób o tym pisało więc uwierzyłam.
Hruda a jak było na grillu wczoraj?

Etka oj jaki on malutki oby wszystko skończyło się dobrze.

Hrsharani
dużo zdrówka dla Olafka życzę
 
Hruda a jak było na grillu wczoraj?
Domyslasz sie ze przez pogode odpuscilam sobie tego goryla...ale pojechalam do rodzicow.Grill nie zajac, nie ucieknie.:-)

A moje dziecko rozbawia mnie do lez...przytaszczylam mu do pokoiku jezdzidelko ktore dostal na chrzciny. Oczywiscie zeby sie do niego dostac przewrocil je na macie i majstruje przy stacyjce...bo to taki taki samolot jest..i wlasnie wykombinowal ze stopa moze zatrzymac krecace sie smiglo...i tak siedzi i pyka stopka i meczy to biedne smiglo:laugh2::laugh2::laugh2:
 
czesc BBabeczki
ja jestem jeszcze w pracy ale ciagle mysle o dawidku no i co za tym idzie o was, wiec musialam tu wskoczyc chociaz na chwile sie przywitac:)
Nie mam czasu teraz nadrabiac zaleglosci bo mam strasznie duzo roboty:crazy: musze sie na nowo "wdrazac" a na dodatek jak mnie nie bylo to moja robote przejal kto inny i teraz nie moge sie odnalezc:wściekła/y:
najgorsze bylo to ze zapomnialam w ogole hasla do mojego konta na komputerze no ale na szczescie mi sie przypomnialo:baffled::baffled:
wszystko sie pomalu stabilizuje i wracam na swoje miejsce (na szczescie nigdzie mnie nie przenosza)
do pogadania wieczorkiem
sciskam was wszystkie:tak::-)
 
Blimka to fajnie, że wszystko powoli wraca do normy :-) życzę szybko upływającego czasu w pracy :-)

A ja wróciłam od mamy. Pojechałam z Kubalką oderwać się od tego wszytskiego, poza tym jest tak sliczna pogoda, że aż szkoda siedzieć w domu. Jak uda mi się zgrać zdjęcia z apataru to zamieszczę zdjęcia Kubalki w nowym stroju :baffled:
 
reklama
No, wreszcie odrobiłam.

Harsh - dobrze, że z Olafkiem już jest lepiej. Pewnie Cię to nie pocieszy, ale ja też miałam wątpliwą przyjemność widzieć, jak mój pierworodny się dusi. To był pierwszy w jego życiu atak zapalenia krtani, oczywiście w środku nocy, miesiąc luty, a Kubi miał wtedy 7 m-cy. Nie wiedziałam, co się z nim dzieje. Po prostu zaczął tak dziwnie rozdzierająco płakać, kaszleć, tracić oddech, zrobił się siny na twarzy. Atak trwał z godzinę, a jedyne co wymyśliłam, to okutałam go kocem i wyszłam z nim na balkon. Chcieliśmy iść na pogotowie. Ale wtedy mu przeszło, uspokoił się i zaczął uśmiechać, jak gdyby nigdy nic. Więc ostatecznie nie poszliśmy do szpitala w nocy, dopiero rano. No i jak lekarz usłyszał jego kaszel, to za nic nie chciał nas puścić do domu. Młody dostał sterydy wziewnie, antybiotyki itd. W ciągu dnia stan Kuby poprawił się na tyle, że na drugi dzień wypuszczono nas już do domu. Ale od tamtej chwili każdy kaszel wzbudzał we mnie straszne przerażenie i obawę o powtórkę z rozrywki. Lekarz zalecił nam szczepienie Kuby przeciwko HIB i odkąd go zaszczepiliśmy to ataki zapalenia krtani - owszem, bywały - ale nigdy tak gwałtowne i niebezpieczne, jak za tym pierwszym razem. Dobrze, że teraz ta szczepionka jest obowiązkowa.

Monia_I - chciałam Ci napisać, że nie tylko ty jesteś taką sklerotyczką. W środę wieczorem, a w zasadzie po 22:00 przypomniałam sobie, że nie mam już mleka dla Tymka. No to małżonek zrobił przelot po wszystkich aptekach okolicznych, bo nie wiedzieliśmy, która ma dyżur nocny. Na szczęście czynna apteka się znalazła i mleko udało się kupić.

Etka - ajajaj, jakaż historia z czerwcówkowym Tymusiem... Mam nadzieję, że maleństwo szybko dojdzie do siebie, taka kruszynka... Jakiż to cud, że żyje! Oby rósł zdrowo!

CDN - bo się łebki obudziły...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry