reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
czesc, mam od cholery nadrabiania, ale chyba sie poddam. Bede wdzieczna za jakies streszczenie co bylo, jak mnie nie bylo...

Olo moj, biedaczek, po 30 zastrzykach..
Trafilismy do szpitala, bo dusil sie. Nie chce doslownie o tym pisac, ale widok przerazonego dziecka jest chyba najgorszym jakie moze byc dla Mamy... W tej chwili duzo, duzo lepiej... chociaz niestety skutki nieodpowiedzialnosci lekarki odczujemy dlugo... Bardzo chce miec to wszystko za soba. Obok lozeczka stoi karton z lekami.. Niezle.. w 3 tygodnie wydalam chyba z 1000 zlotych na rozne specyfiki, plus 10 zlotych za zastrzyk.. (ale na szczescie bede miala to zwrocone)

Z bardziej radosnych tematow, to dostalam becikowe, czeka nas chrzest w czerwcu, nie mialam efektu jojo po kopenhaskiej i od poniedzialku nowa dieta,

Mam nadzieje znow Was meczyc ;)
 
Asiek, śliczne masz zdjęcie w podpisie:-)

Oj tak piekne :tak::tak::tak:

.Stasiek mi zaczyna raczkować! Doczekałam się :-) Samodzielnie siedzi tez, ale jakby nie interesowala go ta pozycja.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, buźka.

Ogromne gratulacje dla Stasia :-):-):-) a i witaj Kochana!!!!!

czesc, mam od cholery nadrabiania, ale chyba sie poddam. Bede wdzieczna za jakies streszczenie co bylo, jak mnie nie bylo...

Olo moj, biedaczek, po 30 zastrzykach..
Trafilismy do szpitala, bo dusil sie. Nie chce doslownie o tym pisac, ale widok przerazonego dziecka jest chyba najgorszym jakie moze byc dla Mamy... W tej chwili duzo, duzo lepiej... chociaz niestety skutki nieodpowiedzialnosci lekarki odczujemy dlugo... Bardzo chce miec to wszystko za soba. Obok lozeczka stoi karton z lekami.. Niezle.. w 3 tygodnie wydalam chyba z 1000 zlotych na rozne specyfiki, plus 10 zlotych za zastrzyk.. (ale na szczescie bede miala to zwrocone)

Z bardziej radosnych tematow, to dostalam becikowe, czeka nas chrzest w czerwcu, nie mialam efektu jojo po kopenhaskiej i od poniedzialku nowa dieta,

Mam nadzieje znow Was meczyc ;)

Harsh fajnie, że wpadłaś ciągle myślę jak tam Twój maluszek :-( życzę Ci sił Kochana!!!!! A takie lekarki na stos!!!!!!

Hmmm ja na Marianne nigdy nie zdam egza bo o tej porze już smacznie śpie :-)
 
Czytałam w ostatnio Twoim Maluszku, że to nie prawda, że jeśli zęby później wychodzą to są zdrowsze i mocniejsze. Wszystko zależy od higieny i genów.
 
reklama
Hmmm ja na Marianne nigdy nie zdam egza bo o tej porze już smacznie śpie :-)

Ja raczej też nie zdam :-D

Wczoraj Olka by mi się udusiła bo przyjechał brat K.i dał jej lizaka kodżaka. Lizak stanął i zaczęła się dławić.Ja ją do góry nogami,walę w plecy a tu nic:szok: Dopiero mój wziął ją na pół na swoje kolano,walnęłam z całych sił i wypadł:szok: Aż jej krewka z nosa poszła:szok: Z tego wszystkiego zapomniałam jaki jest numer alarmowy z komórki :szok:A ja zaufania do lizaków jakoś nigdy nie miałam i tym bardziej już teraz nie będę mieć:angry: Dobrze że w odpowiednią porę weszłam do pokoju,bo stali jak osłupiali i nie wiedzieli co mają z dzieckiem zrobić:szok:
Tak że Harsh współczuję takiego widoku:no: I chyba już Olo ma się dobrze????

U mnie na czerwcówkach dziewczyna urodziła dziecko w 25t .Zacytuję:

"A to jest moja historia:
W nocy 7 kwietnia (w 25 tygodniu) odeszły mi wody. Panika, karetka, szpital. Rano przewieziono mnie do Białegostoku, gdzie jest lepsza opieka nad wcześniaczkami. Dostałam sterydy na przyspieszenie rozwoju płuc (zastrzyki) i antybiotyk zapobiegający zakażeniu (dożylnie). Lekarz postawił sprawę jasno: jeśli nastąpi czynność skurczowa, nie będą hamować. Udało mi się przeleżeć dwa tygodnie. Męka, skóra mi wyschła od wody, paskudne toalety i prysznice. 21 kwietnia przed północą zaczęły się pierwsze skurcze, a 22 kwietnia o 3.35 urodził się mój synek (waga 990g, "wzrost" 36cm). Poszło bardzo szybko: z patologii ciąży na porodówkę zaprowadzono mnie o 3 z 1cm rozwarcia, o 3.35 było po wszystkim. Doświadczyłam więc też porodu bez znieczulenia, bo jak twierdzono anestezjolog nie zdążyłby dojechać. Synek na szczęście oddychał i oddycha samodzielnie do tej pory. Traci teraz na wadze, ale mam nadzieję, że najpóźniej za tydzień zacznie przybierać na wadze. Jest strasznie drobny, chudziutki. Pampersy dla wcześniaków sięgają mu od kolan do końca brzuszka. Martwię się okrutnie o niego (nazywa się Tymek). Półtorej dnia walczyłam nad pobudzeniem laktacji i teraz co trzy godzinki laktatorem elektrycznym ściągam mu mleko (a starczyłoby tylko raz dziennie na jego dobowe zapotrzebowanie - góra 4ml co trzy godziny). Przeżyłam już zastój (dwa dni okładów ciepłych przed ściąganiem i zimnych z kapusty po ściąganiu). Teraz bolą mnie sutki, ale tak samo miałam na początku kamienia Jagienki. Przeboje miałam też ze zdejmowaniem szwów z krocza - nie chciano mi zdjąć ich na oddziale (bo zdejmuje położna środowiskowa w miejscu zamieszkania) - na szczęście znalazł się życzliwy lekarz, który prywatnie zrobił to za darmo. Mieszkam teraz u siostry (wyszłam ze szpitala w piątek). Powoli będę dochodzić do siebie. Jeżdżę do Tymka, wożę mleczko. Żal mi Jagny, bo ponad trzy tygodnie jest tylko z mężem. Odwiedzali mnie tu w weekendy, ale ostatnio córcia była przeziębiona (i jest) i chciała wracać do domu. Zmykam tymczasem, żeby się trochę zdrzemnąć przed kolejnym ściąganiem pokarmu
"

Aż ciarki mi przeszły po plecach:no:

A My jutro całą rodziną wybieramy się do Kielc na 2 dni,do mojej koleżanki!!!!Mam nadzieję że słońca nam tam nie zabraknie:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry