reklama

Wrześniówkowe mamy

Macie absolutną rację, ale widzicie, najgorsze jest to moje podejście. Chciałabym, a boję się. Taka jakaś dziwna jestem. Wiecie, że nigdy nie miałam stałej pracy? Spytacie: czemu? Bo taki tchórz ze mnie. Nie umiem się o nią postarać. Zawsze uważałam się za nieudacznika. Wiem, że duży wkład w to miał ( i nadal ma) mój ojciec, który przy każdej okazji dawał mi to do zrozumienia.
slonko ja tez przerabialam podobny temat. dopoki mieszkalam z rodzicami zadnej decyzji nie moglam podjac sama, a jesli juz cos zrobilam to ZAWSZE bylam krytykowana. troche czasu minelo zanim nauczylam sie zyc jako odrebna istota. i teraz jest git :-).
daj sobie kochana kopa w dupe, idz do fryzjera (albo popros kolezanke, niech ci kolorek nalozy- bo taniej wyjdzie) i zadzwon do jakiejs dawnej kolezanki i UMOW sie znia! ludzie sami do ciebie nie przyjda jesli ty do nich nie wyjdziesz!
 
reklama
slonko ja tez przerabialam podobny temat. dopoki mieszkalam z rodzicami zadnej decyzji nie moglam podjac sama, a jesli juz cos zrobilam to ZAWSZE bylam krytykowana. troche czasu minelo zanim nauczylam sie zyc jako odrebna istota. i teraz jest git :-).
daj sobie kochana kopa w dupe, idz do fryzjera (albo popros kolezanke, niech ci kolorek nalozy- bo taniej wyjdzie) i zadzwon do jakiejs dawnej kolezanki i UMOW sie znia! ludzie sami do ciebie nie przyjda jesli ty do nich nie wyjdziesz!
:tak::tak::tak::tak:o tak! I ostatnie moje ulubione motto: kto nie ryzykuje ten nie ma!
z dzieckiem pod pacha czy bez - wszystko mozna!
 
No Majandra i już sensowniej piszesz!!! :-):tak: Tak dalej!!!!! A mąż abstynest moze się przydac do innej czynnoście gdzie sprawność jest potrzebna!!! ;-)
 
Więcej wiary w siebie, jesteś wyjątkowa:tak:, a dla swoich dwóch mężczyzn w domu jesteś NAJPIĘKNIEJSZĄ KOBIETĄ NA ŚWIECIE:-) i o tym zawsze pamiętaj
 
Głównie to takie niby błahe powody. Tak mój mąż uważa:crazy: Jak większość z Was czuję się gruba, zaniedbana. Do tego zdałam sobie sprawę, że odkąd się przeprowadziłam i urodziłam dziecko nie mam przyjaciół. Nie mam za bardzo z kim się spotkać, pogadać, pośmiać się. Poza tym jest mi smutno, że kasy nie mamy, żeby np. wyjechać na wakacje. Co więcej? Ah, i ta nieszczęsna praca mgr. Nie mam weny. Wcale:no:
Z jednej strony chcę przenosić góry, z drugiej nie mam siły na nic. Jestem przemęczona. Dziś też się wkurzyłam, bo dom coraz bardziej zaniedbany. Okna brudne. Stos prania. Bałagan w szafach. Szkoda słów. Załamka.:-( Kompletne dno.

Trochę mi lepiej....

jakbym czytala o sobie...:tak::-( gruba to ja jestem jak czytam wasze wymiary to wzchodzi ze jestem najgrubsza, my tez 8miesiecy temu sie przeprowadzilismy i oprocz jednych sasiadow tez nikogo tu nieznam:no:maz calymi dniami w robocie wiec siedze sama z dziecmi. Na wakacje w tym roku tez niestety nie mozemy se pozwolic bo cala kase ladujemy w wykonczenie domu a jesli chodzi o balagan w domu to co posprzatam to za jakis czas wyglada tak samo jak przed sprzataniem:-( no ale staram sie nie dolowac i mowie sobie ze kiedys napewno to sie zmieni wiec Majandra glowa do gory:tak::tak::tak:
 
reklama
Głównie to takie niby błahe powody. Tak mój mąż uważa:crazy: Jak większość z Was czuję się gruba, zaniedbana. Do tego zdałam sobie sprawę, że odkąd się przeprowadziłam i urodziłam dziecko nie mam przyjaciół. Nie mam za bardzo z kim się spotkać, pogadać, pośmiać się. Poza tym jest mi smutno, że kasy nie mamy, żeby np. wyjechać na wakacje. Co więcej? Ah, i ta nieszczęsna praca mgr. Nie mam weny. Wcale:no:
Z jednej strony chcę przenosić góry, z drugiej nie mam siły na nic. Jestem przemęczona. Dziś też się wkurzyłam, bo dom coraz bardziej zaniedbany. Okna brudne. Stos prania. Bałagan w szafach. Szkoda słów. Załamka.:-( Kompletne dno.

Trochę mi lepiej....


Och Majandra jak ja Cię doskonale rozumiem!!! :-(

Może spotkamy się jutro? Jakiś spacer wspólny? Może do zoo? Albo w parku w Jabłonnej?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry