to dokoncze historie....
trzymam sie dobrze a nawet lepiej...
staram sie nie myslec zbyt wiele ale nie jest to zbyt latwe.
wiem juz ze ciaza, porod to bedzie prezycie tylko dla mnie i to mnie jakos smuci..ale przyznam sie wam ze kiedy sie wreszcie wyrwalam z tego chorego jakby nie bylo zwiazku..czuje sie tak dobrze...
przede wszystkim nie waruje jak pies zeby kogos przywitac z obiadem, a ten osobnik mnie olewa.
Nikt nie robi miprzykrych uwag na kazde wspomnienie ciazy...
nie slysze juz ze ktossie przeze mnie zabije, bo ten zwiazek jest tak wyniszczajacy zenie daje sie zyc...
itp, itd...
jestem o wiele spokojniejsza, bo wszystko sie wyjasnilo..staje sie powoli stara soba..
mam kontakt z ludzmi..
staram sie o mieszkanie, mam nadzieje ze je dostane... albo ze cos wynajme i mi bedzie pomagal rzadtroche glupio sie czuje jako bezdomna

ale wiem ze cos sie ruszylo w moim zyciu..ze nie tyle nie jestem sama, co moge sama zadecydowac, sama moge pokazac na co mnie stac..i zaden gnoj nie bedzie mnie dolowal..
to tylwe mojego zycia...
ostatnio zbyt aktywnie zyje i zbyt malo jem..a jakos kiedy czuje dzieciaka to mi sie glupio robi... ze taka jestem dla niego zla...
ale wiecie co? taka droge musialam przejsc zeby zrozumiec..jak wazne dla mnie jest to dziecko..naprawde....
o jejku..dziewczyny..posuwamy sie

z wiekiem ciazy.... i to w tempie ekspresowym..u mnie niedlugo sie 20 zacznie....
moje rozstepy staja sie coraz okropniejsze..i tylko na prawej piersi je mam...
normalnie jakby ktos mi zrobil sliwke na...piersi

nie mam pieniedzy zbyt duzo ale jutro musze kupic sobie jakis krem czy co...
teraz bede codziennie czytac..pozniej znow mniej... ale jesli znikne znaczy to ze mam mieszkanie.....
jeszcze raz chce napisac ze tesknie za plotami gdzie ciagle siedzialam na forum..