Hey!
Dzisiaj nie mam za dobrego dnia. Jestem zla na M. Malo,ze olal mnie przy wczorajszej kapieli amandy, bo kumpel przyszedl, to od rana cos mnie trafia. Robil sobie wczoraj cos do jedzenia i tak zawalil zlew garami itp,ze miejsca juz nie ma. Zawsze slysze "rano przed praca posprzatam" a oczywiscie rano wstaje i nic nie tkniete. Ale komputer wlaczony i jego filmiki sie sciagaja-na to mial czas. I steeeeeeerta ciuchow, ktore ja piore,prasuje,skladam, a on sie rozbierajac rzuca je gdzies na dole, ma lenia zeby isc na gore i je powiesic do szafy, zero szacunku do mojej pracy. Wiec chlew w zlewie zostawilam, to nie moje, a ciuchu tak jak rzucil, tak je chwycilam i tak samo rzucilam je na gorze. Nie bede juz nic mu prasowac!Jestem zla dzis. Wejde pozniej