bylam umowiona z kolesiem na 5, nie przyjechal. raz odebral telefon mowiac ze nie moze... ( oczywiscie wczesniej sie z nim umawialam kupe czasu, a dodatkowo dalam mu kase-tyle ze by wystarczylo do londynu dojechac...)
No..i nic mu nie powiedzialam , taka zdziwiona bylam...
Pozniej jeszcze raz chcialam do niego zadzwonic, to tylko mnie odrzucal...
Paczka czeka w Birmingham, a ja mieszkam jakies 20 kilosow od tego miejsca. Nie dam rady zabrac autobusem tego przeciez... I jeszcze jest myk taki..
wydaje mi sie ze zaczynam rodzic. Wszystko na raz mnie boli, uda, krzyz, wymiotuje, siedze na kiblu.. i kurna jesli nie ja pojade po ta paczke, to nikomu innemu jej nie wydadza..trzeba z dowodem...
Paczka lezy maksymalnie 3 dni, po czym wraca do polski.
Czyli lozeczko moge miec z glowy jesli dzis pojade na porodowke...
Zaraz sie poplacze.