Pracownik agencji reklamowej wychodzi z pracy o 16.00. Koledzy dziwnie na niego patrzą, ale nic nie mówią.
Na drugi dzień znowu wychodzi do domu po ośmiu godzinach. Koledzy patrzą z niesmakiem, lecz znowu milczą.
Trzeciego dnia, po 16.00, ten sam pracownik zbiera się do wyjścia. Koledzy nie wytrzymują.
- A ty co, *****! My tu zapierdalamy jak osły po szesnaście godzin, a ty sobie do domu idziesz?
- No... ale... ja... przecież... jestem na urlopie...
***
Dyrektor dzwoni do swojego kolegi dyrektora i mówi, że szuka nowego księgowego.
- Po co, przecież zatrudniliście nowego kilka tygodni temu?
- Jego też szukamy.
***
Pracownik wychodzi z biura o siódmej wieczorem.
- Bierzesz sobie pół dnia wolnego? - pyta szef.
- Nie, idę na obiad...
***
Dwaj koledzy biurowi giną w wypadku samochodowym - jeden z nich idzie do nieba, drugi do piekła. Spotykają się po paru miesiącach.
- No, jak ci tam w piekle, mój drogi?
- Oj, mam tego dość! Codziennie balangi, kobiety, orgie, narkotyki, alkohol... Już opadam z sił... A tobie jak w niebie?
- Praca, praca, praca i jeszcze raz praca.
- Stary, a co wy tak zawzięcie pracujecie? W niebie?
- Po prostu mało ludzi, kochany, mało ludzi...
Na drugi dzień znowu wychodzi do domu po ośmiu godzinach. Koledzy patrzą z niesmakiem, lecz znowu milczą.
Trzeciego dnia, po 16.00, ten sam pracownik zbiera się do wyjścia. Koledzy nie wytrzymują.
- A ty co, *****! My tu zapierdalamy jak osły po szesnaście godzin, a ty sobie do domu idziesz?
- No... ale... ja... przecież... jestem na urlopie...
***
Dyrektor dzwoni do swojego kolegi dyrektora i mówi, że szuka nowego księgowego.
- Po co, przecież zatrudniliście nowego kilka tygodni temu?
- Jego też szukamy.
***
Pracownik wychodzi z biura o siódmej wieczorem.
- Bierzesz sobie pół dnia wolnego? - pyta szef.
- Nie, idę na obiad...
***
Dwaj koledzy biurowi giną w wypadku samochodowym - jeden z nich idzie do nieba, drugi do piekła. Spotykają się po paru miesiącach.
- No, jak ci tam w piekle, mój drogi?
- Oj, mam tego dość! Codziennie balangi, kobiety, orgie, narkotyki, alkohol... Już opadam z sił... A tobie jak w niebie?
- Praca, praca, praca i jeszcze raz praca.
- Stary, a co wy tak zawzięcie pracujecie? W niebie?
- Po prostu mało ludzi, kochany, mało ludzi...
Ale się uśmiałam!!!



"blondynka"