gagulec
wrześniowa mama 2007
Cześć dziewczyny.
U nas też piękne słonce po mroźnym poranku
Wiecie co, takiego przedpołudnia mi trzeba było:-) Jak rano wyszłam z domu o 9 tak wróciłam sobie kulturalnie o 14, bez pospiechu, bez obawy, ze mi dziecko ucieka- bo zostało w domu z babcią:-). A ja zostawiłam krew do badania i na miasto-aaaaaaaaaaaaaa:-):-):-):-)
Mogłam w końcu pogrzebać w lumpach- ah pełnia szczęścia

i oczywiście sobie nic nie znalazłam- bo po co
, ale Młodemu wynalazłam jeansy i bluzę z polaru rozpinaną na zamek o jakiej dawno myślałam. Przy okazji znalazłam nowy lumpik a w w nim przecudne różowiutkie, malutkie ciuszki

Na szczęście jeszcze trochę rozumu zachowałam i ich nie kupiłam;-)
.
Poza tym stwierdziłam, że w mojej mieścinie kompletnie nie ma wyboru wózków
choć upatrzyłam sobie jeden, całkiem fajny i w ludzkiej cenie, ale ma jakieś" ale" wiec poczekam na M i pojedziemy do Zielonej Góry do "ONO"
Ponadto naładowałam akumulatorki plotkarskie
w byłym miejscu pracy wiec będę żyć.
A z rzeczy codziennych- moje dziecko nauczyło się wreszcie pedałować:-):-)., i
Donkat po opadnięciu emocji stwierdziłam , ze nalał na szwagra M i jego brak szacunku ( o nim świadczy jego zachowanie) i ze szybko on pomocnej dłoni to on ode mnie nie dostanie- a częściej jej potrzebuje niż ja jego
. A co do notariusza- to chyba wszyscy są już uświadomieni tylko obawiamy się, żeby chwast nie wyciął jakiegoś dziwnego numeru i nie zmienił przypadkiem zdania na temat zrzeknięcia się na rzecz M
.
Monia, to teraz będziesz śmigać po BB jak wściekła


U nas też piękne słonce po mroźnym poranku
Wiecie co, takiego przedpołudnia mi trzeba było:-) Jak rano wyszłam z domu o 9 tak wróciłam sobie kulturalnie o 14, bez pospiechu, bez obawy, ze mi dziecko ucieka- bo zostało w domu z babcią:-). A ja zostawiłam krew do badania i na miasto-aaaaaaaaaaaaaa:-):-):-):-)
Mogłam w końcu pogrzebać w lumpach- ah pełnia szczęścia


i oczywiście sobie nic nie znalazłam- bo po co
, ale Młodemu wynalazłam jeansy i bluzę z polaru rozpinaną na zamek o jakiej dawno myślałam. Przy okazji znalazłam nowy lumpik a w w nim przecudne różowiutkie, malutkie ciuszki

Na szczęście jeszcze trochę rozumu zachowałam i ich nie kupiłam;-)
. Poza tym stwierdziłam, że w mojej mieścinie kompletnie nie ma wyboru wózków
choć upatrzyłam sobie jeden, całkiem fajny i w ludzkiej cenie, ale ma jakieś" ale" wiec poczekam na M i pojedziemy do Zielonej Góry do "ONO"Ponadto naładowałam akumulatorki plotkarskie
w byłym miejscu pracy wiec będę żyć.A z rzeczy codziennych- moje dziecko nauczyło się wreszcie pedałować:-):-)., i
Donkat po opadnięciu emocji stwierdziłam , ze nalał na szwagra M i jego brak szacunku ( o nim świadczy jego zachowanie) i ze szybko on pomocnej dłoni to on ode mnie nie dostanie- a częściej jej potrzebuje niż ja jego
. A co do notariusza- to chyba wszyscy są już uświadomieni tylko obawiamy się, żeby chwast nie wyciął jakiegoś dziwnego numeru i nie zmienił przypadkiem zdania na temat zrzeknięcia się na rzecz M
. Monia, to teraz będziesz śmigać po BB jak wściekła






a wózeczek bardzo ładny
tzn szefowa zadzwoniła z zaliczkami i musiałam fakturki na nie powystawiać