donkat - ja to mam uraz z dzieciństwa właśnie, jeśli chodzi o przebite uszy. Miałam kilka razy przebijane i za każdym razem źle się to kończyło. Ostatni raz kolczyki miałam w uszach na komunię (swoją własną), bo dostałam takie śliczne złote półksiężyce. Po czym wyszłam na dwór poskakać na skakance... auć... Od tej pory moje uszy są wolne od ozdób, a ja nie mogę pojąć, na czym polega magia przebijania uszu małym, naprawdę malutkim dziewczynkom. Kiedyś obiecałam sobie, że jak będę miała córeczkę to nigdy w życiu nie przebiję jej uszu... Ale pewnie za parę lat u któregoś z moich ancymonków pojawi się temat kolczyka albo tatuażu, albo - strach się bać - czego jeszcze
Eeee, pół posta mi zjadło....
Nusia - u teściowej jak zwykle. Hit wieczoru i odkrycie medyczne stulecia: Tymek się przeziębił bo ma za krótko obcięte włosy... Tadam! Kiedyś zbiorę wszystkie złote myśli mojej teściowej i opublikuję, sukces komercyjny gwarantowany.
Eeee, pół posta mi zjadło....
Nusia - u teściowej jak zwykle. Hit wieczoru i odkrycie medyczne stulecia: Tymek się przeziębił bo ma za krótko obcięte włosy... Tadam! Kiedyś zbiorę wszystkie złote myśli mojej teściowej i opublikuję, sukces komercyjny gwarantowany.
Ostatnia edycja:



ale pozostawię to bez komentarza;-)Donkat po pierwsze spóźnione, ale szczere 100lat:-) Co kolczyków to myślę, że może za długo jednak nosilyście te lecznicze
nam powiedziała kosmetyczka, ze max do 6 tygodni, bo potem efekt leczniczy może być odwrotny
co do publicznych występów to Tuśka czuje się jak ryba w wodzie, uwielbia recytować zwłaszcza wierszyki
