reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
Donuś , Aneta ja też się zsikałam,:tak:;-):tak: na szczęście bez dzieci byłam.

U nas śniegu ze 2cm leży, bylismy z młodym na kontroli i dostalismy jeszcze dalej ten sam antybiotyk, bo 5 dni lekarz mówił, że za krótko.
Maja dzis była w szkole od 8-10 na klasowej Wigilii i ma juz przerwę świąteczna do 2 stycznia, potem 2 tygodnie do szkoły i ferie:rofl2: i co ja bym z nimi zrobiła jakbym pracowała ( kolejny plus;-))
Od lekarza dostałam zwolnienie na Adasia bym mogła do PUP zaniesć:baffled:,
 
Przepraszam, ze nie odpisuje ale wpadłam tylko powiedzieć, ze jestem załamana:-( z Szymkiem zamiast być lepiej jest gorzej:-( byli u kontroli i dostali skierowanie na prześwietlenie płuc a tam woda w płucach:-( mały ma weflon i dwa razy dziennie antybiotyk dożylnie:-( we wtorek po świętach jak nie będzie poprawy to szpital:-( trzymajcie kciuki zeby się udało bez szpitala. Normalnie płakać mi się chce i już mi się świąt odechciało bo czym tu się cieszyć:-(
 
Aneta, trzymam mocno kciuki za Szymusi. Biedny chłopczyk. Pewnie go ten wenflon drażni okropnie.

Donkat, tydzień temu władowaliśmy 700 zł, mechanik powiedział, że to tak na razie, bo coś tam jeszcze czuje, że trzeba zrobić. Samochód wcale dużo lepiej nie jeździł. Zawiózł go J do tego mechanika, ten go rozbebeszył i krzyknął 1400 zł (silnik). Podziękowaliśmy. Mamy już na oku "nowy". We wtorek jedzie J na oglądanie, poprosił sąsiada, co jest doradcą ds. sprzedaży samochodów, by z nim pojechał, bo auto jest amerykańskie i mało kto cokolwiek o takim wie.
 
Ostatnia edycja:
Majandra weflon może mu nie przeszkadza, bo widziałam, ze normalnie zgina rączkę i robi wszystko:tak: ale odrazu mi powiedział cyt "ciociu a ja mam motylka, ładny jest, ale bolało jak pani mi go dawała":-(
 
Anetko ciężko się czyta o takich sprawach... u nas też niewesoło. Wczoraj miałam iść z Anią do ostatniej kontroli po chorobie a przedwczoraj znowu dostała gorączki 38, 6 i rano wstała z takim kaszlem, że myślałam że płuca wypluje. Dostała antybiotyk. Piotruś ma podejrzenie astmy. Początkiem stycznia jedziemy do poradni na specjalistyczne badania. Mi na tarczycy urósł nowy guz a stary się powiększył. Końcem stycznia mam mieć biopsję. Niby wiem, że te guzy rzadko złośliwieją ale to się fajnie mówi jak sprawa dotyczy kogoś innego... Do tego święta... Trudno w to uwierzyć ale cieszę się, że już nadchodzą. I w sumie to smutno mi z tego powodu- chyba powinnam choć trochę popłakać a nie przejść tak do porządku dziennego nad rozpadem mojego małżeństwa :(

Jakbym miała tu już nie zaglądnąć to życzę Wam wszystkim samych radości, mnóstwo ciepła i uśmiechu na co dzień :)
 
reklama
witam,


w pracy luzik dzis...

P wczoraj zjechal, ale dzis jeszcze sie rozladowywal pod Radomiem i myslalam, ze bedzie z Julitka w domu, ale musi jeszcze jechac na zaladunek, wiec znow pomęczę tesciowa opieka nad Julitka.

warzywka na salatke ugotowane

ale na podlodze w domu syf, bo juz czekam an jutro, zeby wyodkurzac i wymyc podlogi


Przepraszam, ze nie odpisuje ale wpadłam tylko powiedzieć, ze jestem załamana:-( z Szymkiem zamiast być lepiej jest gorzej:-( byli u kontroli i dostali skierowanie na prześwietlenie płuc a tam woda w płucach:-( mały ma weflon i dwa razy dziennie antybiotyk dożylnie:-( we wtorek po świętach jak nie będzie poprawy to szpital:-( trzymajcie kciuki zeby się udało bez szpitala. Normalnie płakać mi się chce i już mi się świąt odechciało bo czym tu się cieszyć:-(

ojje, bidulek.
moja mama miala wode w plucach. chodzila z takim sączkiem i sloiczkiem, gdzie to ściekalo.
trzymam kciuki za maluszka

Donkat, tydzień temu władowaliśmy 700 zł, mechanik powiedział, że to tak na razie, bo coś tam jeszcze czuje, że trzeba zrobić. Samochód wcale dużo lepiej nie jeździł. Zawiózł go J do tego mechanika, ten go rozbebeszył i krzyknął 1400 zł (silnik). Podziękowaliśmy. Mamy już na oku "nowy". We wtorek jedzie J na oglądanie, poprosił sąsiada, co jest doradcą ds. sprzedaży samochodów, by z nim pojechał, bo auto jest amerykańskie i mało kto cokolwiek o takim wie.

zycze udanego zakupu:-)

Anetko ciężko się czyta o takich sprawach... u nas też niewesoło. Wczoraj miałam iść z Anią do ostatniej kontroli po chorobie a przedwczoraj znowu dostała gorączki 38, 6 i rano wstała z takim kaszlem, że myślałam że płuca wypluje. Dostała antybiotyk. Piotruś ma podejrzenie astmy. Początkiem stycznia jedziemy do poradni na specjalistyczne badania. Mi na tarczycy urósł nowy guz a stary się powiększył. Końcem stycznia mam mieć biopsję. Niby wiem, że te guzy rzadko złośliwieją ale to się fajnie mówi jak sprawa dotyczy kogoś innego... Do tego święta... Trudno w to uwierzyć ale cieszę się, że już nadchodzą. I w sumie to smutno mi z tego powodu- chyba powinnam choć trochę popłakać a nie przejść tak do porządku dziennego nad rozpadem mojego małżeństwa :(

Jakbym miała tu już nie zaglądnąć to życzę Wam wszystkim samych radości, mnóstwo ciepła i uśmiechu na co dzień :)

Iza, masz racje, jak sie mowi o czyjejs chorobie, to zawsze sie podchodzi bardziej optymistycznie, ale w swoim przypadku trodno tak myslec.
mimo wszystko glowa do gory!!
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry