Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Tak to jest z tymi facetami
Nieswiadoma niczego co mnie czeka chodzilam po oddziale z gory na dol,maltertujac sutki..niestety nic to nie dalo i tak minela pierwsza noc w szpitalu...noc w ktorej nasluchalam sie przez sciane 'roznych ' odglosow dochodzacych z porodowki i wtedy doszlo do mnie co sie tak na prawde dzieje.13 przyszedl gin i powiedzial ze bede miala lewatywe i moze sie cos po niej ruszy a jak nie to pod oksytocyne,nic sie nie ruszylo wiec kazano spakowac mi torbe i 'wprowadzic sie' na sale porodowe,szybko zadzwonilam po macka chociaz pod kroplowka lezalm jeszcze z jakies 2h bez zadnych rezultatow,do tej pory bylo jeszcze milo..nagle na ktg cos zaczelo sie dziac,wszyscy poubierali sie w 'operacyjne' stroje i kazali podpisac jakies papiery,nie slychac tetna dziecka-CESARKA...no i sie zaczelo,przyszedl gin powiedzial ze bierze to na siebie imamy poczekac jeszcze troche bo tetno bylo slychac jedynie gdy lezalam na plecach,po godzinie przyszedl i przebil mi pecherz plodowy zeby ocenic wody,okazalo sie ze cos hamowalo mala przed wyjsciem,byla okrecona pepowina 1 raz ale po przebiciu akcja zaczela nabierac tempa,wyginalo mnie jak ta biedna dziewczyne wfilmie 'egzorcysta'
przyjmowalam bardzo dziwne pozycje a maz spisal sie na medal i to taki WIELKI
Na sali siedziala kobitka ktora co jakis czas sprawdzala jak przebiega akcja,nagle poczulam glowke malej bardzo bardzo nizutko i powiedzialam mackowi ze to chyba juz....na to ona przyzyczajona do dziwnych zdan ktore padaja u wiekszosci rodzacych usmiechnela sie i powiedziala ze tak szybko na pewno nie..na szczescie zerknela pod parawanik i krzyknela ' O BOZE TU JUZ JEST POROD'...'Prosze nie przec bo trzeba pobrac komorki!!!' myslalam ze ich wszystkich zabije..mieli kupe czasu na przygotowanie tej smiesznej skrzyneczki i siebie przede wszystkim...zaczeli biegac jak oszalali a ja nie moglam wytrzymac bo parla jak cholera
Gin w szybkim skrocie objasnil mi co mam robic i za 2 pchnieciem nasza cora byla juz na swiecie:-):-) Nie bede pisac co czulam kiedy polozyli mi ja na piersiach bo kazda z Was wie dokladnie co sie wtedy czuje
10 punktow,wlosy a la mokra wloszka taka cieplutka i kochana:-) Maz wyszedl na korytarz poinformowac rodzine bo jak wiecie do konca nie znalismy plci,i wtedy gin przyblizyl sie do mnie na jakim sdziwnym stoleczku z dratefka z dloni i sie zaczelo..bol gorszy chyba niz caly porod...powiedzial ze macica mi 'wyskoczyla' i trzeba podwiazac,tak ze jestem pozszywana jak frankenstein i mam problem z poruszaniem sie chociaz po malu probuje kustykac.Naciecia nie czulam a tak sie go balam.
2 godziny lezalam jeszcze na trakcie poporodwym,potem zawiezli mnie do sali,mala zobaczylam kolo godziny 00:00. NEL bo tak ma na imie,jest typem aniolka,zobaczymy ile to jeszcze potrwa ale jak narazie jest dzieckiem rzadko placzacym chyba ze ja sie na maxa wkurzy,ulubienica calego bloku i pan poloznych (pewnie za jej stoicki spokoj kiedy 15 malych dzieciaczkow zaczelo plakac w tym samym czasie) zawsze kiedy mi ja przywozono albo spala albo 'ogladala swiat' niestety byly zwiazane tez i z tym problemy poniewaz nie budzila sie rowniez na jedzenie i wybudzanie jej nie bylo najprzyjemniejsze..poza tym mala ma problem z lewym bioderkiem i musi byc pieluszkowana.Na szzcescie cala reszta jest ok,zaczyna sie masa pytac,wahan,niepewnosci..Dobrze ze mozna na Was liczyc;-) BUZIAKI :*