Iza, u nas w szkole sa tylko obiady: 3xtydz drugie danie i 2x tydz. zupa, koszt jednorazowy to 2,60. W zeszlym roku było 4,50zł.
Oni nigdzie z nim nie jeżdżą, ja w zeszłym roku co jakiś czas podpytywałąm, czy ma zajęcia z logopedą w przedszkolu, to słyszałam krótką odpowiedź od bratowej: nie!. Oni powinni być dużo mądrzejsi od innych rodziców, bo starszy synek miał ogromne problemy z mową. Bratowa jeździła do logopedy taz na jakiś czas i na tym się jej praca konczyłą. Nic a nic w domu nie ćwiczyli. Wg mojej bratowej, to wszyscy powinni się zająć jej dziećmi a ona wystarczy, że je urodziła. Teraz jeśli chodzi o W. no to wg niej pani musi coś powiedzieć. Sama jest głucha i slepa? Co za rodzice, któym nie zależy na dziecku? Przecież dzieciaki teraz sa tak wredne, ze się smieją z każdej ułomności, więc chcą, żeby z ich dziecka się naśmiewano? Skoor ma 6lat i samo się nie naprawiło, to chyba cudu nie bedzie.
Ja nie rozumiem W. jak chce dużo powiedzieć. Proszę go, żeby powtórzył, albo powiedział innymi słowami. Co to wg was za słowo: "tioćti"?
Monia, sama wizyta u logopedy nie wystarczy, cwiczenia w domu to podstawa. Codziennie należy poświęcić kilka minut. My to robiłysmy z Julitką podczas drogi do i z przedszkola, zazwyczaj w formie zabawy.