Klavell - twoja córka ma prawo jeszcze budzić się w nocy. Dopiero od 6 m-ca może (ale nie musi) przesypiać całe noce. To mit, że dzieci na butli m u s z ą przesypiać całe noce. Fakt, mleczko modyfikowane jest bardziej sycące i kaloryczne, ale przecież dziecko musiałoby wypić pół litra, żeby wystarczyło na całą noc. Zdarzają się oczywiście maluszki, które od drugiego, trzeciego miesiąca życia przesypiają już całe noce. Głównie dlatego, że dla różnych osób różne jest pojęcie nocy. Np. mój Tymek ostatni raz je ok. 18:00 wieczorem i jak już zaśnie to śpi do 3:00-4:00 nad ranem. Taką przerwę nocną sobie wypracował i mimo moich prób przestawienia go na późniejsze jedzenie (tak żeby pospał do 6:00-7:00:-)), za chiny ludowe nie chce się dostosować. Nie zmienia to faktu, że przerwa ta trwa 9-10 godzin, a to już jest spora ilość godzin. Ale gdyby ostatni raz zjadł ze dwie godziny później niż zwykle, to rzeczywiście budził by się dopiero rano. Tak dobrze nie ma. Natomiast mój starszy syn, Kuba, poza jedną dłuższą przerwą nocną ok. 5 godzinną, budził się w nocy na jedzenie co trzy godziny jak z zegarkiem w ręku (podobnie jak Hanife ok. 1:00 i 4:00 w nocy). Bardzo długo nie byłam w stanie oduczyć go tego nocnego jedzenia. Pediatra naciskał na nas, bo Kubi jadł za dwóch i bardzo szybko przybierał na wadze. W związku z tym, teoretycznie nie potrzebował nocnego karmienia. Ale siła przyzwyczajenia jest wielka w tym wieku. Jakimś cudem po kilkunastu dniach walki, płaczu, plucia wodą dalej niż widział, oszukiwaniu go czym się dało, mały zrezygnował najpierw z budzenia o 1:00 a po miesiącu czy dwóch z pobudki o 4:00. W wieku 8-10 m-cy (nie pamiętam dokładnie) zasypiał ok. 20:00 i spał do 8:00 rano. Myślę, że po prostu sam doszedł do tego, że nie potrzebuje sobie przerywać snu na jedzenie. O ile pamiętam w którymś wątku podałam moje sposoby na nauczenie malucha przesypiania całej nocy. Jeśli Hanife notorycznie przekracza normy wagowe to można by spróbować "zabrać" jej jeden posiłek w nocy. Może da się ją jakoś oszukać herbatką, wodą, smoczkiem.
Co do skazy białkowej to powinna minąć do końca 3 roku życia. Czasem mija już po pierwszych urodzinach dziecka. Kuba mimo swoich 2,5 roku, wciąż ma skazę. Co dziennie dostaje leki odczulające (Zyrtek) i mleko lecznicze Bebilon Pepti 2. Ok. pierwszych urodzin synka uzgodniłyśmy z pediatrą, że będę powoli wprowadzać mu nabiał do menu, ponieważ brak nabiału w diecie dziecka niesie ze sobą potencjalnie gorsze skutki zdrowotne niż objawy skazy białkowej. Tak więc od pierwszych urodzin Kuba jadł serki, twarożki, masło, jogurty, naleśniki na zwykłym mleku, racuchy itd. (poza mlekiem krowim w czystej postaci) i nic poza wysypką na buźce się nie działo. Ale gdyby pojawiły się objawy kolkowe lub poważniejsze objawy nietolerancji, to mieliśmy natychmiast odstawić. Tak więc myślę, że w przypadku twojej Hanife też będzie można powoli wprowadzać nabiał w momencie, gdy jej organizm będzie wystarczająco odporny na efekty skazy. Na pewno nie jest skazana na życie bez mleka.