reklama

Wrześniówkowe mamy

Tygrysku - widze ze przepisy kulinarne dla maluszkow mamy takie same , ale tak jak mowi Atruviell pomalu, bez pospiechu, na wszytsko bedzie czas.

Artuviell - o badaniu krwi tak mi doktorowa powiedziala...cos mowila o leukocytach i czyms tam jeszcze - trudne do zapamietania dla mnie :-( ale pojde. Dziekuje za rady dot glowki. Juz od wczoraj "przemeblowalismy lozeczko" i tak jak mowisz staramy sie zeby odwralamla glowke w ta druga mniej ulubiona strone :)
Jesli chodzi o 6 miesiac i badanie poziomu zelaza to w Anglii pewnie tez nie robia...bo tam to SAMA NATURA...jednym slowem BIERZMY TO CO DAJE NAM NATURA...i juz mnie w Polsce nie bedzie wiec mnie ominie.

Dzis byla marchewka, 2 lyzeczki samej marchwi a potem 2 dodalam jeszcze do ugotowanego jabluszka...i Nastka szamala ze HEJ , jutro to samo a w niedziele pierwsza zupka jarzynowa :)
 
reklama
malagorzatka a jak sobie poradziłaś z karmieniem małej w podróży?Ile potrzebowałaś butelek i czy myłaś je gdzies po drodze? A wode to napewno ze stacji prosiłaś.Jestem ciekawa bo na wiosne może ruszymy autkiem,ale strasznie się boję bo moja mała to raczej turystką nie będzie.W samochodzie wierci sie i płacze może jak zmienimy fotelik to będzie ok.
 
Hej laseczki.
My wlasnie wrocilysmy z usg bioderek...na szczescie brakujaca czesc sie wytworzyla i nie musimy czekac do 7 miesiaca..szczerze mowiac to ja przestalam pieluchowac Nel po ostatniej wizycie czyli jakies 6 tyg temu i wszystko dobrze sie zakonczylo...chociaz nadal mam zalecienie zeby pieluchowac ja profilaktycznie:baffled::dry: Jak bedzie juz siadac,kupic hustawke z szerokim pasem miedzy nogami,konika na biegunach i w ogole wszystko co wymaga z jej strony rozlozenia nozek a gwarancja ma byc prawidlowy rozwoj stawow....:sorry2: W tym centrum medycznym bylo pelno malutkich orzeszkow...patrzalam na nie z sentymentem i wiecie co...te nasze malenstwa rosna jak na drozdzach:tak: Jako,ze dzis po raz pierwszy na wizyte mala zostala 'przetransportowana' w wozku w drodze powrotnej dala koncert przez caly deptak,tak sie darla ze mialam ochote wyciagnac ja z niego i przytaszczac do domu na rekach...nie wiem o jej sie stalo,zazwyczaj kima na spacerach...moze bylo jej za cieplo chociaz jak na 6'C nie byla za grubo ubrana (body krotki rekaw,sweterek welurowy,pajacyk welurowy ,kombinezon i czapucha pilottka:-D,przykryta oczyiwscie koykiem)..w kazdym razie wyszla z tego wielka afera ze 'mama zapomniala o smoczku a biedne dziecko plakalo cala droge' :dry::dry: Moj tatus szedl przed nami 5 metrow na ulicy bo nie mogl zniesc jej szlochania..zazwyczaj tak robi,nawet gdy ja bylam mala i dostawalam seriw zastrzykow tata dziwnym trafem wychodzil pare minut przed przyjsciem pani pielegniarki tlumaczac iz nie jest w stanie patrzec jak cierpie:-D:-D Moze cierpialy tez jego uszy...:-D
Weszlam jeszcze do paru sklepow w poszukiwaniu mat ale widze ze w tej kwestii jednak allegro bierze gore bo nie znalazlam nic ciekawego a ceny jak z kosmosu.
Dzieki dziewczyny za odpowiedzi odnosnie sukienki na chrzest...chyba jednak w niej nie poparadujemy..chociaz rozwazam opcje z plaszzykiem:-)

tygrysek3108 no tak zycie od wyplaty do wyplaty nie jest latwe a wiadomoze w niektorych kwestiach po prostu oszczedzac sie nie da.Ja tak jak hruda zyje z mezem na doleglosc i niby jest latwiej,prosciej,mniej pod gorke ale do czego nas to zaprowadzi...Najwazniejsze to trzymac sie razem,dacie rade,na pewno a tesciowie sa po to by od nich pozyczac,wiec olewaj fochy:-D:-D Miejmy nadzieje ze to sie wszystko w naszym pieknym kraju pozmienia 'bo przeciez ma byc druga Irlandia:-D' szkoda gadac...Nadrabiac trzeba smiechem bo by czlowiek zwariowal.

Hruda..kochana Ty moja...ja juz tez kombinuje na wszystkie sposoby,czesto tesknie do naszej irlandzkiej miesciny i wyobrazam sobie jakby to bylo byc tam teraz z Nel i mezem..ale z drugiej strony co to za siedzenie bez pracy,bo jakos nie widze opcji zeby mala oddac w rece opiekunki...ach to w ogole jest temat rzeka...co godzine inny pomysl a jak narazie nic sie nei zmienia i nasza komunikacja pozostaje na poziomie telefonow i skypea...nie wspominajac juz o Nel ktrora 'czula' tatusia 4 miesiace temu jak sie urodzila...:-( Niech to szlag:wściekła/y:

mala-gorzatka28 nie przejmuj sie,maialas prawo nie widziec,tym bardziej ze jest to pewnie znikoma roznica..ale podpowiem Ci ze moja mama w takiej sytuacji uszyla woreczki,napelnione kasza i podkladala siostrze z tej sbardziej 'lubianej' przez siostre strony,ja rowniez podkladam malej waleczki z pieluszki tetrowej bo jednak czesto wybiera prawa strone,chociaz nie jest to regula.Staraj sie nosic nastke tylem do siebie i miec oko na to zeby glowka nie 'spadala' w zadna ze stron,miesnie wtedy pracuja symetrycznie,zawsze mozesz poprosic o pomoc rehabilitantki ale wydaje mi sie ze to wszystko jest jeszcze do uksztaltowania i nie bedzie po niczym sladu.Trzymam kciuki! Co do lekarza to zgadzam sie z dziewczynami ze musi byc dobry,chociaz 'onkolog' brzmi nieciekawie zawsze warto jest wartio pokazac sie z mala,Nel z powodu tego naczyniaka na plecach tez byla badana pod roznym katem,miala usg brzuszka zeby wykluczyc powiazania z tym naczyniakiem wystepujace czasami wewnatrz organizmu.okazalo sie ze jest to tylko 'forma; zewnetrzna i jest ok,.Trzymaj sie cieplutko i na pewno wszystko bedzie dobrze!
 
witam mam kiepski nastrój wręcz depresyjny bo jak jest źle to zawsze moźe być gorzej, B mnie opieprzył że będzie dobrze i w ogóle.
w przychodni spędziliśmy ponad 2 godzinki, na szczęście Wiki ma tylko katar fakt niezaciekawy i szczepienia nie było i mam jej podawać cebion, wapno syrop malia czyli light, a Szyma wyłapał jakiegoś wirusa jest poprostu osłabiony ty, migdałkiem i łapie co popadnie, i zalecenia odstawić leki na nos (acc100 i plantaginis i claritine) i podawać smekte i jeszcze jedno ochydztwo lactiv up i taki syrop na biegunke itp ten syrop jest smaczny ale te pozostałe rzeczy to ochydztwa i odmawia ich zarzywania a w dodatku nic nie chce jesc ani maślanki ani rosołku a TERAZ WŁAŚNIE ŚPI, Wika też śpi od jakiś 2 godzin i niech śpi jak najdłuzej to może prześpi ten katar, no i jak widać 100 od mamci poszła sobie w siną dal, hehehe a mi w uszach jak gong dzwonią jej słowa nie wydawaj na niepotrzebne rzeczy na byle co itp, he to co mam mu nie kupić leków i tak nie kupiłam smecty bo mam z ostatniego razu bo niechciał tknąć, a w dodatku sama się nie zadobrze czuje głowa mi pęka i taka jakaś nieswoja jestem.
Atru o widzę że u ciebie tez kosmos się zaczyna, nie zazdroszczę ale musimy się trzymac cały czas sobie top powtarzam, szczepienie przełożxyłam na następny czwartek i muszę podwonić do szpitala w sprawie Szymka a i jeszcze mi się coś przypomniało że jak byłam w październiku z Szymkiem czy w listopadzie już nie pamiętam to dr próbował mi wmówić że szukam małemu choroby no i znalazłam, o k....
 
GUTEN TAG!!!!
od dzis zaczelam chodzic na Deutschkurs für Mütter (mit Kinderbetreuung), kurs jezyka niemieckiego dla matek z dziecmi, organizowany przez osiedlowy klub...plan mam do konca lutego, co srode i piatek od 10:00-12:00...o Hanifke nie musze sie martwic, bo moze chodzic ze mna...super...w czwartki na masaze znowbedziemy chodzily, a co niech ma tez moje dziecko cos z zycia :)))
Kurs jest bezplatny prowadzony przez pania Patricie takie podstawy niemieckiego ...ale jest fajnie z 10 kobitek chodzi siedzimy popijamy kawke i sie uczymy wszystko za darmo kawka, kserowki ktore daje nam p.Patricia zeszyty olowki dlugopisy poprostu super...jedyne co bedziemy przynosily to jakies ciasteczka do kawki...atmosfera przyjazna kazdy kazdemu stara sie pomoc jestem jedyna polka poza mna jest chinka turczynku i jugoslawianki...
 
No, ja już po wizycie u lekarza. Kuba załapał rotawirusa, qurcze, stąd wymiotki, jedna rzadka kupa dziś nad ranem i kiepski - jak na Kubę - ,apetyt... Dostaliśmy smectę, calcium i nurofen. No i dzisiaj dietka kleikowo-marchewkowa. Lekarka profilaktycznie zapisała mi, co robić, gdyby Tymek załapał to paskudztwo od brata. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Chociaż mam w domu szpital polowy, bo ślubnego też coś rozłożyło - przed chwilą mierzył sobie temperaturę i miał 38,6 st.C, a do wieczora jeszcze daleko. Teraz cała trójka moich facetów...śpi. Ale nie dziwię się, bo wszyscy mało mięliśmy snu tej nocy. Ja mam nadzieję, że tym razem uda mi się przespać nockę i że mąż poczuje się na tyle dobrze, żeby wyręczyć mnie w nocnym karmieniu Tymka, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Co do smecty, to miałam Kubie podać 1 i 1/2 saszetki na łyżce tartego jabłka i ten mój agent... zwrócił wszystko... W końcu dałam mu zmieszaną z wodą w buteleczce. Jakoś przełknął, brrrrr...

O, Tygrysku, właśnie przeczytałam twój ostatni post...Eh, czepiają nas się te same choróbska. Trzymam kciuki za nasze młodsze szkraby, żeby się nie dały i żeby się tylko na katarku skończyło. Ja kupiłam na wszelki wypadek Ors200 z Hippa, gdyby Tymkowi jakaś biegunka się przydarzyła. Cholera, żeby człowiek miał kasę, to bym zaszczepiła małego na te rotawirusy, bo to dla takich maluszków prawdziwa tragedia.

Tygrysku, ja jutro popędzę do zielarskiego i zaopatrzę się w ziele kobylaka zwane też końskim szczawiem. To ziółko jest niezastąpione zarówno w przypadku biegunek, jak i wymiotów, robi się wywar i podaje się po troszkę dzieciaczkom. Nie jest najlepsze w smaku, ale można trochę posłodzić, a działa naprawdę rewelacyjnie. Kiedy Kuba był malutki i załapał rotawirusa, dzięki kobylakowi uniknęliśmy hospitalizacji.
 
ja się modlę ze to że mała jeszcze 2-3 razy wciągu dnia jest na cycu to ją to uchroni przed tym rotawirusem co ma Szymek no i pewnie to samo paskutctwo siedzi w moim organiźmie a że jestem twarda stuka to mnie nie wyłozyło jak małego i że sobie wyśssie szczepionke i że wystarczą te karmienia co ma bo więcej ciężko mi jej wcisnąć no i gotuje Szymkowi rosołek z wiejskiej perliczki i z mnóstwem marchwii a własnej plantacji a Wikuli jabłko z marchwią no i u mnie dzieciarni aśpi a B krząta się w obejściu i w piwnicy przy co, a i znów idzie na noc do pracy
 
Tygrysku, Atru trzymajcie sie i niech wyzrowieja szybciutko wasze mlodsze i strarsze..i najstarsze szczescia. Paskudna pogoda, rotawirusy i deprecha czai sie za kazdym rogiem:baffled: Atru - zaciekawilas mnie tym kobylakim,od dawna interesuje mnie medycyna alternatywna i naturalna:-) i jak to milo ze mimo globalizacji siegamy po unikalne dary natury.

A my dzis bylismy u nowej pediatry - tzn nowej dla Staska...mnie zna juz ponad 25 lat i leczyla jak bylam malym bajtlem.Super babeczka. Nie jestem zadowolona do konca z dotychczasowej pediatry. Mialam dola z powodu rozszerzenia diety - ile, co i jak a poza tym ta zmiana na udku Stachulca przeniosla sie na jaderka i siusiaka i nie wygladalo to dobrze. Za namowa mojego taty:szok:, ktory ma z nia kontakt umowilam sie na wizyte.Po ogledzianch, wazeniu NOWA lekarka nie potwierzdzila grzybicy i przepisala inna masc bo poprzednia w ogole nie zdlaa rezultatu mimo 2tyg stosowania.
Poza tym dostalam przykaz mascikowania i zsuwania siusiaka ze wzgledu na stulejke smyka. Moze cos to pomoze bo poki co otworek jest ledwo widoczny.
Poinstruowala mnie takze jak uczyc malego leniuszka przkrecania na brzuszek i z powrotem. - 3 x dziennie po 10 minut minimum. Stachowi takie 'wigibasy' bardzo przypadly do gustu.
No i sprawa jadlospisu. Pisalam wam ze moj smyk od kilku dni marudny, zupelnie nie swoj. Okazalo sie ze prawdopodobnie glodny bidulek. Powinnam byla - a Majndra podpowiadala, radzila...:zawstydzona/y::-) - dokladac kleiku a poza tym podawac mu - o ile bedzie chcial - caly sloiczek obiadkow, owocow itp a nie jak wyczytalam wszedzie zaczynac od cwiartki lyzeczki, potem pol itd. Intuicja matki jest najwazniejsza od poczatku czulam ze powinnam mu dawc wiecej ale skoro fachowcy pisza...ach trzeba slychac glosu wewnetrzego.
Harsh - zycze ci spokojnego ladowania- fizycznie a takze w realich polskich. Oby sie Tobie/wam udalo. Nie pamietam, ale wracasz juz na stale, prawda? Cos wspominalas o sklepiku z ubrankami?:-)
Klavell - zazdroszcze ze w Niemczech organizowane sa DARMOWO takie spotkania i tzw grupy wsparcia. My w Bolandii radzimy sobie...wirtualnie na BB:-):-):-)
A apropos Niemiec to moja kuzynka zprosila mnie i Stacha do Hamburga na przelomie stycznia i lutego. Ja i tak siedze w domu a bilety sa na prawde tanie.Fajnie!!! no i pierwszy lot Staska :baffled:
 
reklama
Dzieki Klavell ale jak takie zaproszenia traktuje powaznie.:-):-):-):-):-)
i serio moglybysmy sie spotkac gdzies na spacerze Parku - nie pamietam nazwy Stadt Park?? to ten piekny olbrzymi park z planetarium ktory az peka w szwach na wiosne od kwitnacych rododendronow- mmmm pieknie...ale tymczasme zima:baffled:. Tak czy siak moglybysmy w wolnej chwili spotkac sie w parkowej kawiarence - jesli moj wyjazd wypali oczywiscie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry