reklama

Wrześniówkowe mamy

Nuśka - zdecydowanie przesadasz;-). Co zrobisz, jak ok. 8-12 m-ca życia twoje dziecko wejdzie w fazę lęku przed obcymi i przed rozstaniem z mamą? Wtedy naprawdę będzie tęsknić, bo teraz może mu tylko brakować czułości i cycusia, do których przywykł. Za parę m-cy faktycznie będzie się bał zostawać bez ciebie i wtedy będzie problem. .
Nie strasz bo właśnie wtedy wracam do pracy:-):-)
Dzięki z odpowiedź masz racje przecież trzeba przyzwyczajać malucha że są jeszcze inni ludzie na tej planecie a nie tylko mama i tata:-D:-D:-D im szybciej tym lepiej dla niego. Dzięki kochana tego było mi trzeba no wiesz żeby ktoś mnie ochrzanił:zawstydzona/y::zawstydzona/y:. Bo ja to juz miałam poczucie winy że zła mama ze mnie ale dosyć już tego jeszcze raz dzięki. Jak to dobrze że ja was tu mam.

Larcia to troszkę przesadził ten Twój mąż ja też bym się obraziła:crazy: to sobie wakacje zafundował. Tylko szkoda że o was nie pomyślał. Ale masz racje nie daj się jak wytrzymasz tydzień bez małej to jedź do tej Twojej kumpelki niech zobaczy jak miło zostać tak samemu. No ale teraz to musisz się pogodzić w końcu rodzice przyjeżdżają:tak::tak:

Atruviell
ja od miesiąca używam płynu zmiękczającego jelp-a i nie zauważyłam żadnego uczulenia u Igora a ubranka są faktycznie miękkie ale zapach ucieka.
 
reklama
Hruda jesteś już w domku? Jak podróż?

Carioca udanego wypoczynku należy Ci się , bo Ty to ostatnio zabiegana kobieta jesteś.

Blimko no powiedz że miałaś inne skojarzenia:sorry::zawstydzona/y::-D:-D:-D:-D:rofl2::rofl2::rofl2:

izabela odstawiasz Piotrusia od piersi a jak Ty sobie radzisz no wiesz z produkcją mleka ?
 
Larcia - faktycznie nieźle Cię mąż urządził...:sorry: ja bym chyba mojemu oczy wydrapała:angry:

Dziewczyny dzięki za poradę w kwestii zaparcia. Podałam małemu soku jabłkowo-malinowego hipp (napisali na etykiecie ze reguluje te sprawy) a wcześniej jeszcze dałam mu herbatkę ułatwiającą trawienie,
teraz zaczekamy na efekty;)

Carioca - ja też się przyłączam do prośby o zdjęcia z nowego lokum!! Widzę, że roboty idą pełną parą:happy:

A sprawa z naszą przeprowadzką się komplikuje eh wyliczyliśmy że nam się nie opłaca wynajmować większego mieszkania bo za cenę wynajmu możemy spłacać ratę kredytu. Więc prawdopodobnie weźmiemy kolejny kredyt hipoteczny (jeden juz spłacamy w polsce) i będziemy kupować mieszkanie albo dom.
Czyli znowu wszystko się wydłuży, bo załatwianie, chodzenie po bankach agencjach szukanie ehh odechciewa mi się na samą myśl
w dodatku 8 marca jadę znowu z małym do polski i coś czuję że przez te 3 tygodnie jak nas nie będzie mój szanowny mąż nic nie załatwi (on ma na wszystko czas) jak mnie nie ma w pobliżu żeby go poganiać to nic nie zrobi...
samochód kupuje od sierpnia... i jeszcze nie kupił więc na razie nawet nie mamy czym pojechać obejrzeć jakichś mieszkań. tymczasem zeby otworzyc szafę musze suwać łóżeczko w te i z powrotem a większość ciuchów leży na krzesłach i kanapach bo nie mamy szaf:crazy: Szału powoli dostaję w tym syfie, bo posprzątać się nie da, mogę jedynie przekładać rzeczy z miejsca na miejsce
ciekawe czy nam sie uda ta przeprowadzka zanim wrócę do pracy bo potem będzie jeszcze trudniej:-(
no i znowu sie rozpisałam
 
Ło boshe, co dzień kretyński... Z małżonkiem trochę lepiej, ale nadal mnie wkurza i jestem sfochowana. Teraz zamiast zostać ze mną i mi trochę pomóc w domu, to zabrał się i poszedł z Kubą na basen. Nie ma go od 16:00, a ja przez to marudzenie Tymka jestem na etapie wyboru najlepszej metody samobójstwa :eek::baffled::zawstydzona/y::wściekła/y::sad:;-)

Padam na ryjka, nie wiem, czy to ta pogoda kijowa tak na mnie działa? Miała przyjść dzisiaj do nas koleżanka z mężem i córką, od pół roku się umawiałyśmy, a ja kazałam ślubnemu odwołać spotkanie, bo nie mam dzisiaj ani sił ani ochoty na gości. Chałupa też zarasta, bo Tymek nie dawał mi dzisiaj zbyt wiele czasu na nic, nawet moje dzisiejsze występy na BB upływały przy akompaniamencie jęczenia i zawodzenia mojego synalcia. Och, jak ja nie cierpię tego marudztwa:crazy::growl: Jak mi znowu odwali numer i obudzi się koło północy, to chyba wyskoczę przez okno...

Tygrysku - ja od dawna mam cię za pracoholiczkę;-). Jak byłaś w ciąży i siedziałaś w domu to cię nosiło, że aż normalnie w szoku byłam. A to ogródek, kopanie, hakanie, plewienie (w 9 m-cu ciąży:szok::eek:), a to pichcenie, pieczenie ciast, kombinowanie deserków dla Szymka, latanie po lekarzach, sprzątanie, mycie, pranie... Dosłownie zawsze coś. Czy ty kiedyś odpoczywasz? Ja się nie dziwię, że nie masz już sił brykać na ogonku:-), też bym nie miała. Podziwiam cię i jednoczesnie martwię się, żebyś nam się nie zaharowała przypadkiem. A w pracy korzystaj ze słodkiego nieróbstwa, póki możesz, bo tak jak piszesz, niebawem hieny wyczają, że się nudzisz i jak ci dokopią roboty, to nie będziesz wiedzieć jak się nazywasz:-D:wink:

Larcia - heh, jakiś kłótliwy dzień był wczoraj:laugh2:. U nas zaczęło się od tego, że mąż wyszedł dosłownie na 15 min. po recepty do przychodni i nie było go przez dwie i pół godziny. A bo to recept jeszcze nie było i musiał czekać, a to potem wpadł na 15 minut do znajomej do szpitala razem z jej facetem i się zasiedział, potem w aptece kolejka, a to szukał smoczków na mieście... A ja siedziałam jak ta dupa z marudnym Tymkiem i już miałam dość wszystkiego. Potem jak się młody obudził ok. północy a ja nie widziałam na oczy ze zmęczenia, to stwierdził, że mam się zająć swoim dzieckiem, bo on ma zamiar się wyspać do pracy, a ja mogę sobie potem w dzień odespać. Ooo, tu już mnie wkurzył na maksa. Myślałam, że się zapluję ze wścieku. Nie spodziewałam się po nim, że jest takim samolubnym burakiem. Jakby nie wiedział, że w dzień z dwójką dzieci mogę sobie tylko pomarzyć o drzemce, bo nawet jak dzieci zasną, to ja muszę latać na szmacie, prać, sprzątać i obiadek gotować dla jaśnie pana męża:wściekła/y::crazy:.

Carioca - na razie mieszam mu z Humaną i jakoś pije. Jutro zmniejszę ilość Humany, zobaczymy, czy zaskoczy. Nie wiem, czy to od Nutramigenu, ale na buźce dostał czerwonych "rumieńców". W sumie chyba zaczęło się po jabłku... Już nie pamiętam:errr::sad:. Wiesz co ten nasz gastroenterolog stwierdził na temat Humany? Że to mleko dla dzieci,których mamusie chcą z nich zrobić vegetarian (wersja łagodna).

Nuśka - ja nie chciałam na ciebie nakrzyczeć... :-(:-(:-( Po prostu mam dzisiaj nastrój do d... i pewnie to trochę czuć w moich postach... Niemniej jednak mniej więcej chodziło mi o taką twoją reakcję;-). Zła mama, ot wymyśliła:wściekła/y:

Blimka - szkoda, że z tą przeprowadzką się sprawy komplikują. Trzymam kciuki, żeby jednak małżonek stanął na wysokości zadania i zabrał się za szukanie mieszkanka, a przede wszystkim kupił auto, bo bez tego trudno będzie się rozglądać za nowym lokum.
 
Właśnie się pożarłam z mężem:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Mam już dość. Ja chcę dobrze, a on mi kłody pod nogi rzuca. Czy to źle, że dziecko uczy się zasypiać samo w łóżeczku? Nawet kosztem marudzenia i popłakiwania od czasu do czasu? Jestem wściekła:crazy::crazy::crazy::crazy::crazy:
 
Powiedziałam mu, że w takim razie od jutra sam się małym zajmuje (ma 2 tyg. wolnego) to się chyba wystraszył i właśnie go usypia po mojemu:-D

Jaka tam cisza panuje:szok::szok::szok:
 
reklama
dzięki Atru za wsparcie
ale macie jazde z mężami, a ja powiem że lepiej się czuję odkąd pracuje jednak przebywanie z dorosłymi pomaga mi, no i B jest bardziej wyrozumiały i to ja go czasem j.... jak w domku nie ogarnięte jak ja jestem w pracy a on z dziećmi, heheheh
teraz Wika śpi a B kąpie Szymka (tak się podzieliliśmy, że ja zajmuję się młodszym dzieckiem bo jemu tak łatwiej) ale wiecie co chciał się wymigać i zrobić mu dzień dziecka ale mały wymusił
może dzisija pobryjam na ogonie, hehehehheheeeeeee jak oczywiście nie zasne wczesniej
dom już ogarnięty (nie wygląda jak ten u perfekcyjnej pani domu, ale nie będę się wstydzić jak mnie ktoś nawiedzi) taki stan jest do zaakceptowania a ten kto nie pracuje i nie ma dzieci albo są już duże niech sp[ada
a w pracy nie mam neta a szkoda bo bym sobie posty sypała do was kochane a tak lipa
nawet nie mam jeszcze swojego miejsca, bo moje biurko, krzesło, kontenerek i kom są w różnych miejscach i mogę sobie pomarzyc ot tyle a przeprowadzka do pokoju mojej psiapsiuły się przeciąga bo i praca się ślimaczy co niektóym pracownikom, hehehehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry