reklama

Wrześniówkowe mamy

Hallo!!!
U nas juz troszke lepiej ja sie czuje dobrze juz mnie nie muli biegunkatez przeszla bralam lakcid jednak sie na cos przydal a myslalam ze do smieci pojdzie:)
Hanifka juz sie smieje dzis raz zwymiotowala w nocy cale szczescie nie zwraca ale za to nie spi wstreciuch maly budzi sie co chwile i musze ja kolysac inaczej nie zasnie mam nadzieje ze to tylko chwilowe ze razem z choroba minie... apetytu tez jeszcze nie ma...
U nas od wczoraj sliczna pogoda slonko swieci wiec i my pospacerowalismy maz mial 3 dni wolne wiec wczoraj i dzis pol dnia na spacerku spedzilismy...hanifka goraczki nie ma wiec nie widzialam przeszkod by siedziec z nia w domciu...
 
reklama
Cześć laseczki!!
Larcia - niezły ten Twój mąż :-D:-D pochwal się potem co to za prezent :tak::tak:
Małagorzatka - ja to też już dawno bym była w tym SPA, ahhh tak się zrelaksować super by było:) idź koniecznie, na pewno będziesz się umiała "poruszać":-)
hruda - super zabawy życzę, ja już też wybyłam na parę razy na hulanki a mły u babci i dziadka grzecznie spał więc spoko. A poza tym to gratuluję zmniejszenia obwodu :laugh2:;-)
klavell - fajnie, ze już widać poprawę i że zdrowiejecie, pozdrowionka

A u nas sok jabłkowy zdziałał cuda, dziś była TAAAKA kupa że musielismy małego wsadzić do wanny i wykapać a wszystkie ciuchy prosto do pralki :laugh2::laugh2::-):-):-D:-D Dzięki za porady dziewczęta! jesteście niezastąpione!!:tak:
 
hej
my cały dzień spędziliśmy po za domkiem,
chłpopaki u teścia na działce znęcali się nad orzechem (wycinka) a ja teściowej, no może mniej fajnie ale przynajmniej wyskoczyłam na gpdzinkę sama na miasto na małe zakupki
ale za bardzo nie poszalałam i w dodatku w ciemno (nie było gdzie prymierzyć) kupiłam sobie za małą bluzkę, hheh to teraz muszę się wziąść w kamasze i schudnąć do niej albo obchnę ją na allegro, hehhee schowałam ją tak żeby b nie widzial, dobrze że kosztowała 15 zeta, wiecie taka tania chińszcyzna na jeden sezon, ale super kolor i fason,
więc do domku wróciłam po 18 Szyma wykończony zasnął w aucie, B drxemie przed pracą aja walczyłam z netem bo się wywalił ale już jest a ja razem z nim
klavell jeśli mała dalej ne ma apetytu i jest po tym wirusie to może kup w aptece ORS200 z hipa takie coś z marchwi i ryżu koleżanka podawała to swojemu małemu jak miał biegunki
a i jeszcze jedno Wika obaliła dziś przed snem 240 mleka bebika z kaszką manną, szok pierwszy raz taką ilość, zroiłam z ciekawości więcej bo od tygodnnia zzwiększyłam dawke z 150 do 180 i róznie to bywało, ale zauważyłam e po jabłku ma taki apetyt

Larcia ja na twoim miejscu jak nie macie problemów z kasą to bym spedziła tydzień w jakimś spa czy cóś, fajnie masz bo my to tyramy jak hrud mówi w bolandii i ciągle w plecy i wszystko drogie pensji za mało więc szalej póki masz okazje
Hruda udanej balangi
Iza ty odstawiasz sama a u mnie to mała narzuciła styl karmienia, powolutku z tygodnia na tydzień od połowy grudnia mała rezygnowała z kolejnych karmień piersią na rzecz butli kaszek deserków i obiadków i cyc jest teraz tylko w nocy a czasem jak ją prześpi to i co 2, ale 3 moje cyce nie wytrzymują, heheh a co do sciągani to nie mam dobrego laktatora a ręcznie nie umiem więc jak mała śpi to ją dostawiam
 
Hej kochane, podczytuję sobie Was od kilku dni ale jakoś nie miałam klimatu na pisanie, sorry.
Ja dzisiaj pierwszy raz dałam Osakrkowi mleczko modyfikowane na próbę - bebilon 2. Tzn. dała moja mama bo ja szalałam na stoku. Najpierw pokosztował i mama myślała że będzie porażka, po czym uśmiechnął się i wtrąbił 200 ml !!! To chyba trochę dużo, nie? To teraz już mogę iść na luzie do kliniki - w razie czego Piotrek poradzie sobie też z karmieniem :-)
 
Nie wiem jak ja to zniose dluzej...chyba juz nie dam rady.
Nad mieszkaniem moich rodzicow wprowadzaja sie mlodzi ludzie, tzn robia remont ktory zlecili robotnikom.
remont trwa juz ponad 2 lata !!!! I zeby nikt nie myslam ze to jakis tam remoncik - to jest kazdego dnia (prawie) WALENIE, WIERCENIE, rozwalanie czegos jakby mlotem pneumatycznym :wściekła/y:Powiem wam ze nie wiem jak wytrzymuja moi rodzice ale dzis poszlam na gore bo naprawde mialam dosyc. Co przyjade do rodzicow to caly dzien wyslu****e ich remontu. W lato wychodzilysmy z domu na cale dnie, ale teraz jest zima i w dodatku jest maluszek i nie da sie calego dnia spedzac poza domem.

Wyobrazcie sobie ze poprzednia firma remontowa robila im remont...i sie mlodziakowi nie spodobalo...a robili mu sciany, stawiali jakies sciany, oczywsicie bylo kladzeni rur, halogenow, nowego okablowania mieszkania, podlog (jak ktos sie orientuje to wie co to za huki) i wszytsko burzyli, rwali kafle...no wszystko "burzyli" co tamci robili. Teraz od poczatku klada kafeli w lazience, stawiaja jakas mini scianke za 30 000 000 !!!! Teraz zakladaja halogeny, jakies belgi pod podloge, zmieniaja okablowanie mieskania, zburzyli sciane dzialowa i jak piedyknela do mam sie halupa zatrzesla :szok: i o dziwo sasiedzi z parteru poszli na skarge do spoldzielni. Sasiedzi mowia w takim terminie to sie dom buduje :-D Wszyscy maja juz ich dosyc...ale my i tak cerpimy najbardziej bo mieszkamy pod nimi !
No i poszlam tam na gore...a tam oczywiscie sam robotnik- on niczego nie winien, bo kaza to robi, ale powiedzialam ze wlasciciel ma w nosie ze mieszka wsrod ludzi, ze to nie jest domek na wyspach dziwiczych, ze laskawie powinien sie zainteresowac czy moze ktos chory mieszka pod spodem, czy jest dziecko, czy moze jacys starsi ludzi, ze zalewani jestesmy notorycznie i jakos nie raczyl po tylu skargach zajrzec i spytac czy wymalowac, i ze dobrze by bylo zeby sobie posiedzial z tymi robotnikami kilka ladnych dni w tym huku razem z zonka to szybciej pojdzie bo beda mieli serdecznie sami dosyc remontu, bo tak gdy mieszka u tesciowej to bedzie tu remontowal i remontowal.
Mowie wam jaka byla wsciekal.
Ja to, moge zawsze zalozyc zatyczki do uszu i jakos to przetrzymama, ale mala to juz placze gdy slyszy to okropne woercenie, bo za kzdym razem tak sie przestraszy, oczywiscie o spaniu dziecka nie ma mowy. Dwa razy wychodzilam z nia na spacer zeby sie zdrzemnela, ale dzis juz nie dalam rady - ojciec sie rozchorowal, babcia wyladowala w szpitalu... no jakis koszmar przezywam.
Sorki , dziewczyny- musialam sie wygadac...znacznie mi ulzylo :zawstydzona/y:
 
Mała-gorztaka ja to bym zwariowała w takim hałasie nienawidzę huku a wiercenie doprowadza mnie do szału brrrrr współczuje jak mieliśmy remont to uciekałam do mamy (podobnie jak wasz sąsiad:wink:) a to było parę dni a remont trwający dwa lata:szok: to już przesada nie właściwie nie wiadomo jak to nazwać:baffled::oo: kto by to wytrzymał no ale tak jak piszesz gość ma to gdzieś bo w tym hałasie nie siedzi oj lepiej niech się tam nie wprowadza bo juz na starcie nikt go nie lubi:-p.
Małagorzatka jak masz taka okazję to leć do tego SPA będzie super mówie Ci ja w styczniu też byłam dostałam bilecik w prezencie od przyjaciółki to zamiast kwiatów po urodzeniu Igora fajnie mieć takie przyjaciółki no nie:tak::tak:

Hruda
no ja mam nadzieje że to tylko weekendowy przestój i od poniedziałku wszystkie wracają na forum choć ostatnio wydaje mi się że parę wrześniówek nam uciekło. Czekamy na relację z imprezki ?

Larcia
no to jestem ciekawa co dostaniesz na te walentynki. No moja droga myślę że nie tylko Ty będziesz teraz czekała na ten prezent lecz całe forum:-):-)

A my dzisiaj byliśmy u koleżanki i ja gapa spakowałam pieluchy chusteczki itd do torby i zapomniałam zabrać ze sobą tej torby.:rofl2::rofl2: A mały jak na złośc zrobił taką kupę że pociekło na body i rajstopki:baffled: Więc wysłałam męża do najbliższego sklepu po jakieś pieluchy a że koleżanka też ma synka (tylko ten to juz ma 3 latka) to wyszukała mi jakieś body po swoim maluchu. . I tak jakoś minęła wizyta. Pierwszy raz mi się zdarzyło zapomnieć zabrać rzeczy dla małego brrrr aż byłam zła na siebie.
 
Witajcie, babeczki, w godzinie duchów (przynajmniej o tej porze zaczynam :tak: a o której skończę to nie wiem)

U mnie z mężem lepiej, choć jeszcze wrzeszczymy na siebie z byle okazji, głównie z frustracji, bo Tymo miał dzisiaj jakiś kiepski dzień i nie chciał w ogóle spać po południu. Przeryczał dwie godziny, bujaliśmy go na zmianę, nerwy w strzępach, a ja jeszcze szykowałam się na małe wychodne - na mecz - i już w końcu mi się odechciało wychodzić. No ale mąż mnie pogonił, a pół godziny poźniej wysłał sms'a, że mały o 18:00 zjadł i spokojnie zasnął. Chyba zęby mu idą, bo wypluwa smoczek przez sen nawet i pakuje do buzi wszystko inne - kołderkę, własne rączki, pieluchę tetrową. Mam nadzieję, że to nie żadna infekcja ani nie jakieś żołądkowe rewelacje związane z wdrażaniem Nutramigenu...

Hruda - a jak tobie udało się nocne szaleństwo?

Klavell- cieszę się, że obie czujecie się już lepiej. Co do Hanife, to popieram pomysł podania małej ORS200 z Hippa, nie tylko zapobiega biegunkom ale wyrównuje też elektrolity w organizmie malutkiej, nawadnia i osłania. A apetyt wróci niebawem, to obronny mechanizm w związku z wymiotami. Im mniej zje, tym mniej zwymiotuje. Tylko pamiętaj,żeby jak najwięcej poić Hanife - wodą mineralną lub jakąś herbatką ziołową, byle nie soczkami.

Blimka - dobrze, że ten wieeeelki problem z głowy, albo raczej z pupy:-D Z soczkami jabłkowymi trzeba uważać, w normalnych warunkach podawać rozcienczony z wodą, bo podawany zbyt często prowadzi do biegunek (ile ja się namartwiłam, że Kuba jest chory, zanim doczytałam, że to nie wirusy tylko nadmiar nierozcięczonego soczku jabłkowego:eek::-))

Małagorzatka - niektórym ludziom i łopatą do głowy nie nałożysz. Doskonale rozumiem twoją wściekłość. Tyle, że pewnie twoja pogadanka na nikim wrażenia nie zrobi, bo co kogo obchodzi chory sąsiad czy malutkie dziecko piętro niżej, skoro oni muszą zrobić pie... remont. My jak remontowaliśmy nasze mieszkanie, to sąsiedzi burzyli się, jak przed 20:00 gwoździe wbijaliśmy i przyłazili do nas z groźbami. Swoją drogą nie dziwię się, mieszkamy w sąsiedztwie samych starszych ludzi. Naprawdę staraliśmy się jak najmniej im hałasować, ale przy remoncie się tego nie uniknie. Tyle że dwa lata stukania,wiercenia i pukania to już trochę przesada...

Nuśka - :-):-):-) no to skleroza w moim stylu:-):-):-) Ty zapomniałaś pieluch i zmiany ubrania, a ja ostatnio zapomniałam... mleka, a tu ryk w niebogłosy, bo mały budzi się głodny. I biegiem do apteki... Dobrze, że się gdzieś poza miasto nie wybrałam...;-)
 
Atru godzina duchów to nic co ty powiesz na 2 00, heheheh
no nic tak usypiałam dzieci przed 22 (spały o 20 ale się pobudziły nie wiem co i jak) że usnełam razem z nimi a tu gary w zlewie tłuszcz na włosach itp, wiec jak się cknełam to już było po 1 i dawaj do roboty
Małgorzatka to nie za ciekawie mają teraz twoi rodzicy a ty razem z nimi, ale wiedz całe forum jest z tobą i wszelkie klątwy
Nuśka ja ostatnio spakowałam rzezy dla Wiki do mamy (jedzenie, pieluszki, itp) i tata nie zabrał torby i musiał po nią ekstra przyjechać,heheheh a teraz jak bierze małą to najpierw torba a potem dziecko
dziewczyny to tylko weekend a w weekend zawsze jest tu pusto i od poniedziałku znów będzie tłoczno
 
tygrysku- ja narzucilam piotrusiowi tempo i styl jedzenia ;-). jemu bylo od poczatku obojetne czy ciagnie z cycka czy z butli. tzn. ja od poczatku uczylam go butli bo balam sie, ze moze nadejsc taki dzien, ze mnie zabraknie i co? juz wizyta kontrolna u gin po 6 tygodniach bylaby problemem bo nie bylo mnie w domu kilka godzin :baffled:. a tak moje chlopaki poradzily sobie na medal. do tego moj piotrus jest wszystko jedzacym dzieckiem (jablka mu tylko nie podchodza) dlatego nie bylo problemu ze zmiana mleka.

doti- moj piotrus tez wypija 200 bebilonu i gdyby mial wiecej to tez by pewnie wypil (chociaz nie zawsze). mysle, ze kazde dziecko ma swoja norme i swoj apetyt.
 
reklama
Witajcie... Mam nastrój do d... nie wiem, jakiś kryzys małżeński przechodzimy? Wszystko mnie wk..., wszystko wychodzi nie tak jak trzeba. Jestem zmęczona... I ciągle sama... Na domiar tego Tymek żyć nie daje, dzisiaj znów usypiałam go ponad godzinę, a on najpierw gadał a potem ryczał. Cały tydzień sama z niemowlakiem i równie marudnym starszakiem, a kiedy przychodzi weekend - znów sama, bo mój ślubny woli wszystko tylko nie bycie ze mną w domu. Dzisiaj pojechał z Kubą i teściami w góry i ma gdzieś, że ja potrzebuję jego obecności, żeby mnie ktoś uspokoił, kiedy mam wrażenie, że eksploduje nad Tymkiem...
On myśli, że odciąża mnie od Kuby, ale do licha ja potrzebuje wytchnienia od ich obu! Jest mi źle... Wczoraj wyrwałam się na dwie godziny na mecz, a dziś kołkiem w gardle mi to stanęło... Tak jest zawsze...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry