Larcia - a co za syropek podajesz?
Klavell - moj z okazji zabkowania tez nie bardzo chce jesc. A jak juz w koncu uda mu sie "zdusic komara" to spi z dwie godziny...ale marudniejszy niz zwykle, tego nie da sie zaprzeczyc.No i wydaje dziwne dzwieki - jeczenie na przemian z piskiem
Tygrysku - zupelnie nie rozumiem tej fascynacji ogrodem, krzewami i drzewkami ;-) ale moi rodzice sa identyczni. Dla nich substytutem romantycznej kolacji przy swiecach jest wypad do Obi po nowe sadzonki i krzewy - tata wybiera nawozy i ziemie a mama kwiaty i drzewa ozdobne. I jak z nimi raz sie wybralam ( i ze Stachem) to zdumiona bylam jak im obojga oczy blyszcza i patrza na siebie z zachwytem

...Dla mnie ogrod to wygodny lezaczek, miekka zielona trawka i cudne widoki...ale trzeba sie z Ta Miloscia Do Ziemi urodzic i na efekt radujacy wszystkich zapracowac. tak wiec, Tygrusku - Szacun!!!
A ja dzis dostalam druga paczke z Bobovity:-). Idac za glosem ktorejs z was (wybaczcie, nie pamietam

) napisalam drugiego maila ze skarga ze nie dostalam jeszcze paczuszki...i przyszly dwie. Szkoda tylko ze w obu bylo to samo. Ale 'darowanemu koniowi nie patrzy sie w zeby' jak to mowia i jeden musik owocowy zwedzilam Stachowi - nie nie poradze ze tak lubie jablko z bananem!


I juz nie moge doczekac sie jutra - moja mama o 11.oo przybedzie zaopiekowac sie wnukiem a ja pedze na pazurki, pedicure a potem na dluugo( bo farbowanie) do fryzjera. Jak nie bedzie tragicznie to wkleje fotke z "new balejage" hehe...choc jesli bedzie katastrofa to tez nie omieszkam sie wyzalic


.