Nareszcie piątek... Na oczy nie widzę...
Nie jesteście same, moje drogie, ja nie śpię od 5:30 (z małą półgodzinną przerwą)... Qurcze, dogadały się te nasze dzieciaki, czy co?
Nawet myślałam, czy nie włączyć kompa ale pewnie by się ślubny obudził, a on o 6:30 wstaje do pracy.
U nas noc pod znakiem kolejnych dwóch rzadkich kupek (ostatnia była przed 6:00 i do tej pory - tfu tfu odpukać w niemalowane - następnej nie było). To nie są takie wodniste kupki, jak były w czasie jelitówki, tylko ja wiem..? Konsystencji bardzo rzadkiego pudingu? Nie zarejestrowałam małego dzisiaj do lekarza, bo wydaje mi się, że na razie nie ma potrzeby. Jakby co, to na pogotowie mamy rzut beretem (tfu tfu, żadnego pogotowia

). Jeszcze popatrzę, może się organizm oczyści - o ile winowajcą są winogrona a nie np. Nutramigen. Ale ja głupia byłam, że mu dałam ten soczek raptem po kilku dniach wprowadzania nowego mleka... Ale pierdy zaczęły się właśnie po podaniu soczku więc stąd myślę, że to właśnie owoce są winne. Gdyby to była alergia na mleko to chyba doszłaby wysypka, nie?
Ruda-iza - mam nadzieję, że zębal wylezie szybko i malutki przestanie być taki kłopotliwy. Swoją drogą bardzo szybko szedł by ten drugi ząbek...

.Co do paczek z hippa to się nie wysilili zupełnie - wczoraj dostałam śmieszny poradnik żywieniowy (a w zasadzie reklamę ich produktów) plus informator o kosmetykach Hipp i to wszystko. Nic więcej. Żadnej łyżeczki, próbki kaszki czy czegoś takiego.
Mala-gorzatka - super, że udał ci się ploteczkowy wypad. A mi szykuje się pierwszy wypad z mężem i to bez dzieci od czasu porodu. 26 lutego zabieramy się na mecz do Liberca, a potem może na jakieś piwko. A 2 marca chciałabym pojechać ze ślubnym do Wrocławia, mamy zaproszenie od mojego brata, który tam studiuje i pracuje. Moja mama już obiecała zająć się moimi małymi ogonkami.
Majandra - nie mamy nocniczka z pozytywką, wyszłam z założenia, że sikanie nie ma być zabawą tylko normalną czynnością fizjologiczną. U nas problem był taki, że kiedy Kuba miał roczek to teściowa zaczęła się wp... i na siłę sadzać go na nocniku. Wyśmiewała go przy tym i sadzała przy akompaniamencie wycia i histerii. Potem się dziwiłam, że mały płacze na widok naszego nocnika, dopóki tego nie przyuważyłam jakim sposobem wysadza go teściówka. No to kupiliśmy deskę na sedes,nawet dwie, bo żadna nie pasowała do naszej deski. No to wynalazłam w Niemczech taką deskę ze stopniem i uchwytami do trzymania - bardzo fajna sprawa. Kuba zaczął chętniej na tym siadać ale dalej robił tylko jak się go wysadziło, tylko że szybko z niej wyrósł. Nie wołał w ogóle, nawet jak się zlał w majtki (bo po domu puszczałam go bez pieluchy) to nie czuł. Na nic tłumaczenie, gadanie, karanie, przekupywanie... Potem za radą tej psycholog, o której pisałam, trochę mu zluzowałam, no i ostatnio w czwartek czy w piątek u mojej mamy po raz pierwszy zawołał. I od tamtego czasu, od tygodnia, zsikał mi tylko 1 pieluchę (wczoraj, podczas drzemki). Jak byłam w czwartek w Ikei to kupiłam mu taki podest i sobie na niego staje i robi siku do ubikacji:-). Ale częściej przynosi nocnik - taki zwykły z kaczuszką. W trakcie naszej nocnikowej walki odkryłam niezły sposób, bo jak sadzałam Kubę normalnie na nocniku (plecki opierał o wyższy skraj nocnika) to siku wylatywało na zewnątrz. Zaczęłam go sadzać tył na przód i od tej pory jest ok.