No, nareszcie się dobudziłam i docuciłam... Piszę "dobudziłam", bo ok. 18-tej padłam jak szmata z bólem głowy w wyrku. Myślałam, że wyzionę ducha. Dobrze, że Tymo w miarę bezproblemowo zasnął, a mąż zajął się Kubą. Ta pogoda mnie wykończy, rrrr...
Majandra - ja też mam nadzieję, że to po tych winogronach. Dziś już mu nie dałam, a on dalej popierduje. Rano zrobił ostatnią rzadką kupkę, a wieczorem już gęściejszą tylko że ze śluzem. Dawałam mu dzisiaj smectę i nurofen dla dzieci (na wszelki wypadek, gdyby to był jednak jakiś wiruszczak). I mimo, że dostaje mleko z Nutritionem ulał mi dzisiaj sporo, na szczęście raz i nie twarożkiem, więc to było ulanie a nie wymiot. Zobaczę jak minie noc, czy obejdzie się bez biegunki, to go może jakoś do poniedziałku przetrzymam.
Hruda - no i niech ktoś powie, że się gadaniem/pisaniem nie zapeszy. Ja też jak moje brzdące pochwalę za szybko, to mam za swoje

.
Larcia - witamy panią w kółku niezbyt anonimowych BB-holiczek. Wspieramy się, wspieramy się...;-)
Doti napisała:
Atruviell, a jak to możliwe że Cię boli skoro już nie masz woreczka???
Odrósł, cholewcia, czy jak???




Nie, to raczej wątroba dostaje po garach i się buntuje... Ale powinnam stosować tą samą dietę, co przy chorym woreczku żółciowym...
Blimka - co do tego USG bioderek to też czytałam, że dobry pediatra i bez usg wykryje problem ze stawami, po to robi badania podczas każdej kontrolnej wizyty w ramach szczepienia. Sprawdza, czy bioderka dają się odwodzić, czy nie ma trudności w poruszaniu bioderkami, czy fałdki na udach układają się prawidłowo. Jeśli na podstawie takiego badania "ręczno-wzrokowego" wsio jest ok, to raczej nie ma potrzeby wysyłania dziecka na USG bioderek.
Hruda - eh, to ząbkowanie. Pamiętam, że Kuba przechodził je całkiem spokojnie i w miarę bezboleśnie. Tyle, że u niego co nowy ząbek to infekcja, podczas przebijania się kolejnej perełki, spadała mu odporność i choróbsko było pewne jak amen w pacierzu. Lekarka twierdziła, że tak bywa. A że ząbki wychodziły mu średnio co miesiąc, to można sobie wyobrazić, że - dopóki organizm nie przystosował się do czegoś takiego jak ząbkowanie - mały chorował dość często, bo chyba od stycznia do maja 2006 co miesiąc. Na szczęście zębiska wszystkie wyszły mu bardzo szybko. Naprawdę, nie wiem, czy czasem do roku nie miał wszystkich. Niektórym dzieciom 5-ki wyrzynają się między 18-24 m-cem życia, a on miał komplet ząbków na 100 % przed ukończeniem półtora roku.
Tygrysku - ja się praktycznie z nikim nie widuję, mamy tylko jedną parę przyjaciół (takich po czterdziestce) najwierniejszych, którzy zapowiedzieli się już na jutro. A tak... Wszyscy o nas zapomnieli, tylko gadają spotkani na mieście, że w końcu muszą przyjść ale na deklaracjach się kończy. Dla mnie jedyna forma rozrywki to BB i koszykówka, a żebyście widziały minę mojej mamy jak widzi, że włączam kompa. Ona myśli, że babki, które "gadają" z obcymi babkami przez internet są nienormalne. Jak można zwierzać się komuś, kto mieszka 500 km od ciebie i nawet nie wiesz, jaki jest na prawdę? Ale ona jest nie dzisiejsza, nie kuma czaczy

Jakie my tam obce? Znamy się ponad rok, znamy swoje twarze i nazwiska, na wakacje to by się wypadało zorganizować i zrobić jakieś spotkanie. Wiem, że Wrześniówki 2006 zrobiły zjazd i było bardzo miło. Tylko trochę chęci i się widzimy w realu


No i na koniec, w ramach chwalenia dzieci, ja też wam się pochwalę, tym razem moim starszakiem, Jakubem, który od tygodnia nie korzysta już z pieluch (zakładam mu profilaktycznie na noc i na spacer, bo nigdy nie wiadomo) i pięknie woła siku i kupę!



Przyszło z dnia na dzień, w zasadzie bezboleśnie, jednego dnia został trochę przytrzymany w zlanych portach to się od razu nauczył. Teraz nawet na spacerze woła siku i nie chce robić w pieluchę, no i mam dla odmiany problem, bo jak go w taką zimnicę na spacerze obsłużyć? Ale jestem dumna z tego mojego kochanego uparciucha. Dużo w tym zasługi babci, a mojej mamy, która też mu nie popuszczała i konsekwentnie kontynuowała naukę, kiedy Kuba u niej zostawał.
Najlepsze jest to, że w zasadzie uczyliśmy go wołania odkąd ukończył roczek. Nie dało rady, Kuba zwiewał i płakał na widok nocnika, zresztą pisałam wam o naszych potyczkach. Rozmawiałam nawet z psycholog dziecięcą, kiedy Kubuś miał 2 latka, która twierdziła, że wszystko robimy tak jak trzeba, tyle że Kuba widocznie nie dojrzał jeszcze do takiego przełomu w życiu. Ostrzegła, że jeżeli dziecko rozwija się gwałtownie w innym kierunku i zdobywa inne umiejętności, to nie można od niego wymagać, aby nauczył się wszystkiego na raz. Stwierdziła, że do 3-go roku życia dziecko, tym bardziej pampersowe, ma prawo nie rozumieć potrzeby sygnalizowania swych potrzeb fizjologicznych. Dopiero jeśli trzylatek odmawia współpracy można zasięgnąć porady psychologa, bo być może problem tkwi głębiej niż tylko w błędach rodzicielskich.
Tak więc mój duży chłopiec - nie zapeszając - wreszcie zakosztował życia bez pieluch i stwierdził, że miło jest mieć sucho i lekko w tamtych okolicach


