reklama

Wrześniówkowe mamy

Nie wiem co to bedzie dalej... w dzien mala sie nie wysypia...wiadomo - z powodu remontu pietro wyzej ! Ale nocy tez kolorowych nie mam. Dziecina jakas nerwowa mi sie zrobila czy cos. Kiedys jak wyplula smoka w nocy to spala dalej, teraz zas sie go domaga za kazdym razem, wiec ja urzadzam wedruwki od lozka do lozeczka :-( Co wiecej budzi sie na kazde pukniecie z rekoma podnisionymi do gory i oczywiscie z placzem - sadze ze od tego wiercenia :wściekła/y: i wtedy chce zeby zlapac ja za raczke , pocalowac i przytulic sie do niej. Wiec nawet nie zdaze przysnac gdy mala albo wypluje smoczka lub gdy poprostu zaczyna plakac i uporczywie wyciaga raczki i szuka mojego dotyku :-( Bardzo mnie martwi jej niespokojny sen.
 
reklama
KINA - ja ci radze kobieto kupic bilet lotniczy i przyleciec do Polski. Zmarnuja ci dzieciatko i ty zarazem siebie. \nie patrz na ceny biletow..poprostu wsiadaj i lec.
Powiem ci tak...ja bylam z maja z naczyniakiem w klinice u Jurasza w Bydgoszczy i z niuni naczyniakiem nie kazal nic robic, ale powiedzial ze jesli cokolwoeik sie z tym satnie to od razu przyjechac (to byl oddzial onkologiczno-hematologiczny czy jakos tak :baffled:) na podstawowe badania czyli krew (pod jakims konkretnym wzgledem) i usg naczyniakow... Powiem ci ze facet byl konkretny i pewnie taki by ci sie przydal. Nazwiska nie pamietam ale jakbys potrzebowala to znajde w papierach i dam ci do niego nr telefonu.
Naprawde dziwie sie ze jeszcze z mala nie jestes w Polsce. Mi chyba by wlosy juz dawno wypadly ze zmartwienia :-( Ucalowanka dla malutkiej
 
MalaGorzatka, z doswiadczenia wiem ze jesli dziecko niedostatecznie sie wyspi w dzien to potem sa jazdy w nocy, z zasypianiem, budzeniem sie itd. Im bardziej zmeczone i niewyspane dziecko tym wieksze klopoty z zasnieciem. Zycze zeby remont sie jak najszybciej skonczyl, pamietam jak nam kiedys sasiad halasowal bo przestawail sciany, myslam ze zwariuje.

Kinia, ja bym natychmiast jechala na ER w Anglii, zobacz co Ci tam powiedza. Nie wiem, moze sie myle ale moim zdaniem korespondencyjne leczenie jest bardzo niebezpieczne. Dziwie sie ze doktor z PL podjal sie czegos takiego, nie widzac ani zmiany ani pacjenta:no: Oby nie bylo z tego nic goroznego. Moj maz jest lekarzem i az zlapal sie za glowe jak opowiedzialam o tym leczeniu,doktora nazwal szarlatanem i kazal mi napisac zebys jak najpredzej jechala na pogotowie, dziecko moze miec blizne do konca zycia.

A ja mam klopot z Julia, po wprowadzeniu warzyw robi kilka gestych kup dziennie i ma bardzo zaczerwieniona pupe, pojawily sie nawet krosteczki. masci na pieluszkowe zapalenie skory nie dzialaja.
 
Kati - to ze mala robi malutkie klocuszki to chyba normalne, bo moje tez robi bardziej zwiazle (ze tak powiem) kupki niz gdy byla na samym mleczku. Raz miala leciutenkie zaczerwienienie i jakas jedna mala krosteczke...i na 2 dni zrezygnowalam z husteczek do podcierania tylko po kazdej kupce i siusiu byla miseczka z woda :-) W dodatku nie stosowalam zadnych kremow. Do tego 5 min wietrzenie zanim zkladalam pieluszke. I zniknelo wszystko :)
 
Dzien dobry babeczki!
Melduje sie na posterunku
...i musze sie podzielic radoscia ze u nas spokojniej.:happy2: Zebow brak ale za to moj Szmugol juz dwie nocy spi "spokojnie"tzn nie budzi mamy i siebie.Ale, o zgrozo! co on wyparwia ze swoim cialkiem podczas psania to...zreszta chyba same to znacie.:szok::-D
Z moim J. lepiej, oczywiscie list-mail zadzialal ale jeszcze duzo rozmow przed nami...mimo wszystko wierze ze nam sie uda.
A zaraz idziemy na szczepienie nr 3. Poza tym Staskowi na calym policzku wyskoczyly takie male liszaje. Slyszalam ze to moze przez zabkowanie ale spytam sie dzis pediatry.Mial juz przeciez na udku takie zmiany, na szczescie masc pomogla ale moze to rzeczywiscie grzybica od...kotow!:baffled: Modle sie zeby jednak nie - bo co ja zrobie z moimi kochanymi siersciuchami ( mam 2 czarne kocurrrry!), przeciez nie oddam..w dobra rece...:-(
Atru - ucieszyla mnie twoja wiadomosc apropos postepow Tymka - twoja determinacja w cwiczeniach pomogla, super!!!...a poza tym nasze dzieci sa niezniszczalne:-), same sila sie na postepy, pamietaj o tym!:-)
 
No, to witajcie. Może uda mi się dłużej posiedzieć na forum (czytaj - może Tymek pośpi trochę dłużej, a Kuba go nie obudzi:baffled:).

Hruda napisała:
Wlasnie przyznam sie ze dzis powiedzialam mojemu synalowi co o nim mysle, bo zaczynam watpic czy kazdy placz/wrzask/histeria spowodowana jest bolem zabkow. Dal mi dzis pospac do 6.oo i obudzil sie z takim usmiechem i radoscia...ale jak go ulokowalam w foteliku by przygotowac kaszke zaczelo sie..i potem plucie kaszki, wycie i pisk...dokladnie jak wczoraj u rodzicow, wiec nagadalam mu i odlozylam do lozeczka, niedawno zasnal...a mnie sie chce plakac...dodatkowo z moim doroslym J tez jazda...normalnie juz mam dosc bycia ponad to wszystko i nie mam juz sil na wyrozumialosc...
Podpisuję się obiema rękami i nogami. Moje dzieci też mi urządzają od kilku dni jesień średniowiecza, a i z małżonkiem drę koty o byle g... W ogóle jakaś się nerwowa ostatnio zrobiłam, może to zespół napięcia przedmiesiączkowego, czy cuś...

Kina - w sprawie tego naczyniaka to mój pogląd w tej sprawie jest taki sam, jak większości dziewczyn. Pakuj malutką i przylatujcie do PL, do tego doktora-korespondenty. Wiem, że to pewnie nie takie prostu, ani hop siup ale ja bym chyba nie wytrzymała w takiej niepewności i strachu. Darłabym z Wysp chyba wpław nawet... Mi się już to nie podoba, co dzieje się z tym naczyniakiem. Maść Detromecyna jest bardzo silna, nie powinno jej się używać ani na duże powierzchnie ani długo, ani też za często. Z tego co wyczytałam na ulotce, to w ogóle nie jest wskazana dzieciom poniżej 12 r.ż. Ja stosowałam ją Kubie na siuraska, kiedy mu coś się tam porobiło. Fakt faktem że zadziałała super i po jednym użyciu obrzęk i zaczerwienienie zniknęły. Ale gojenie a wyżeranie tkanki to chyba różnica...:baffled:

Doti napisała:
Lejdis - film jest zabawny, lekki, łatwy i przyjemny. No i strasznie płytki i jak dla mnie trochę za dużo przekleństw. Ale się ubawiliśmy.
Testosteron film jest równie płytki i niewymagający wysilania mózgownicy. Ale sztuka teatralna jest po prostu rewelacyjna. Naprawdę warta obejrzenia, choć - oczywiście - najczęściej powtarzającym się zdaniem było "Jezus, qur..., ja pierd...";-) Przy czym, że to "sztuka o facetach" to można było to przełknąć i nawet było zabawne, bo większość facetów bez opamiętania korzysta z takich przerywników.

Tygrysek napisała:
odkryłam że obie rybki Szymka padły
Uczcijmy je minutą ciszy;-):-)

Nuśka napisała:
Witam nie było mnie dwa dni ale widzę że nikt za mną nie tęsknił:-(:wink:
No widzisz, za mną też nie:-D;-)

Wiecie co w sobotę jak juz wspominałam byliśmy na pogrzebie i mały został z moją mamą i zostawiłam mu pierwszy raz mleko bebilon i mama mówiła że na początku wypluł i się krzywił aż zasmakował i wypił 160. No i się ucieszyłam że wypił i wszystko ok a tu na drugi dzień patrzę a on ma w zgięciach łokci plamy takie czerwone suche no i myślę że to od mleka modyfikowanego pewnie to skaza jak myślicie???
Hm... Takie plamy to ewidentnie uczuleniowe... Tymek dostał takich, jak go wykąpałam w płynie Hipp Baby Sanft (a taki hypoalergiczny miał być:baffled::errr:). Skoro nie masz pewności, co jest winowajcą to daj mu jeszcze raz małą ilość Bebilonu. Jeśli to skaza białkowa to znów wylezie. Plamy można posmarować kremem Oilatum lub wykąpać w płynie do kąpieli Oilatum. Jeśli okaże się, że mały nie toleruje mleka krowiego to musisz uzgodnić z pediatrą, czy możesz awaryjnie podawać małemu mieszankę HA, czy też mieszankę mlekozastępczą na receptę (Bebilon Pepti, Nutramigen).

Dziewczyny tak sobie teraz myślę że jak ja znikam to Was jest pełno na forum i dużo piszecie a jak się pojawiam to pustki może ja was odstraszam?????:confused::happy2:
Oczywiście, Nuśka, zanim wejdę na BB zawsze sprawdzam, czy twoja kropka się nie świeci;-):-D:-D:-D

Hruda napisała:
Udalo sie!!!!! Mam chrzest tzn Stachulec!
No, to gratuluję. Wreszcie się znalazł jakiś normalny duchowny. Mam nadzieję, że ceremonia się uda i szybko zapomnicie o całej tej hecy.

Mała-gorzatka - z tym niespokojnym snem to u mnie jest podobnie. W nocy zdarza mi się zrywać normalnie co kilkanaście sekund, bo co włożę mu smoczek, to mu zaraz wypadnie i jest marudzenie. Dopiero po dłuższej tego typu zabawie zasypia mocniej i wtedy nawet jak mu smok wypadnie to śpi. Ja myślę, że to jakiś etap przejściowy w rozwoju naszych maluszków. Po prostu trzeba to przetrwać.

Uff, chyba skończyłam.

Co do kupek, to Tymkowi też coś się poprzestawiało. Robi jedną na dwa dni. Dobrze, że już nie są rzadkie. Ale za to ogromniaste.
 
Majandra-no u nas z tym samodzielnym usypianiem nie jest tak kolorowo. Jestem obecnie na etapie uświadamiania mojej latorośli, że łóżeczko służy do spania, bo tej pory spał albo przy mnie na cycu, albo był usypiany w wózku. W łóżeczku sobie za dnia troszkę poleżał ale tylko w charakterze relaksacyjno-zabawowym:-) Na razie u nas wygląda to tak: kiedy widzę, ze mały jest śpiący układam go w łózeczku. Chwilę poleży, pomruczy, pośpiewa, poprzekręca się..Potem zaczyna się nudzić i marudzi. Przychodzę, pogadam do niego i wychodzę. Z reguły krzyki są coraz głośniejsze i już nie pomaga samo mówienie do Olafa. Biorę go na ręce, pobujam i z reguły tak zaśnie. Wtedy odkładam go do łóżeczka. Oczywiście mały się budzi, ale wtedy szybciutko wkładam mu smoka do buźki i zasypia. Wiem, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Mam nadzieję, że z czasem młody zrozumie, że w łóżeczku się śpi, ale jeszcze długa droga przed nami. Majandra, a u Ciebie ile trwa usypianie i czy Maciuś za każdym razem już sam zasypia???
Atruviell-właśnie dzisiaj myślałam, zeby zapytać Cię kiedy masz wizytę w ośrodku rehabilitacji:-) Bardzo się cieszę, że u Tymka nastąpiła taka poprawa. Super!!! Ja przestałam ćwiczyć z Olafem. Po pierwsze lekarz stwierdził, że nie ma takiej potrzeby, po drugie Olo w pewnym momencie przestał "współpracowac", a ja nie miałam zamiaru się z nim siłować.
 
Czesc kobitki! Pewnie, ze na dziecku nie oszczedzam i nie patrze na ceny biletow, jakbym mogla to bym odrazu przyleciala, ale to nie takie proste niestety. Poza tym nawet gdybym przyleciala, to by mi kazal robic to samo, czekac az owrzodzenie sie wygoi i pozniej czekac kilka lat az sie naczyniak wchlonie. Nozka wyglada juz duzo lepiej, juz wczoraj sie poprawila, po tym jak jej sciagnelam ten opatrunek i caly czas jej mocze w tym Rivanolu. Poza tym mala zaczela ruszac noga, nawet ja prostowac, czyli ten strup jej przeszkadzal. Od wczoraj jest zywa i wesola. Oczywiscie ma go jeszcze, bo caly nie odpadl. Nic sie nie saczy, nic nie leci, jakby sie wszystko zabliznialo. Do szpitala nie pojade tutaj juz nigdy chyba, ze bedzie sie juz super zle dzialo, po ostatniej wizycie mam dosyc. Malej leciala ropa jak cholera, a my tam 5 godzin z 3-miesiecznym dzieckiem spedzilismy, az w koncu kilka osob ponaciskalo sobie i zobaczylo jak ropa wylatuje po czym dali jakis beznadziejny antybiotyk doustny, ktory nic nie pomogl. Czekam na tego nieszczesnego dermatologa 29 lutego bo postaram sie wyprosic skierowanie do szpitala w londynie, gdzie lecza naczyniaki, moze on bedzie lepszy. Wszyscy leakrze do tej pory u ktorych bylismy, ci w przychodni a ci w szpitalu jak widza tego naczyniaka to pytaja sie co to? To sa lekarze? szkoda slow. No a blizna to czy tak czy siak zostanie, gdy robi sie owrzodzenie na naczyniakach to obojetnie jaka droga sie go pozbedzie to blizna zostaje niestety. Pozdrawiam Was!!!
 
reklama
ja tez sie dzis witam

Oczy mam na zapalki, Olaf robi mi jazdy od kilku dni niemilosierne.

mam pytanie basenowe. Ktora z Was byla juz na basenie> Ktora sie wybiera? Bo ja sie przygotowuje do tego momentu w sumie i moze ktos ma juz jakies doswiadczenia?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry