Fucki, mam dość... Ten mój Kuba wpędzi mnie do grobu... Jest taki nieznośny... Od kilku dni łazi na rzęsach wprost, wszystko rozwala, kruszy, przeszkadza w usypianiu Tymka,marudzi, jęczy, jednym słowem doprowadza mnie do szału... Normalnie, jakiś kryzys przechodzi, czy co? A na dodatek dzisiaj narzeka, że go brzuch boli i co chwilę woła kupę... Raz nie zdążyłam dobiec i nawalił w gacie... Wrrrrrrrrr...
Hruda - jak tam twoje łowy? Woreczek pełny? Ludu, ale z tym siurkiem Staśka to coś nieciekawie... Kuba też ma stulejkę ale takich "rewelacji" nie miał. Byłam z tym w sierpniu u chirurga dziecięcego, który kazał naciągać i smarować maścią Diprolene oraz Clotrimazolem. Co mu się zaczerwieniło, najczęściej u samej góry, to dawaj Clotrimazolem i zaraz przechodziło. Raz mu pękła taka błonka, która powoduje, że napletek nie może zejść całkowicie, zrobił się lekki stan zapalny to lekarka poleciła smarować delikatnie Detromecyną i też przeszło. Teraz już jest większy otwór, choć jeszcze całkowicie nie udało nam się tej błonki rozpracować. Pewnie bez zabiegu się nie obejdzie. Mam nadzieję, że ta maść, o której piszesz pomoże bidulkowi.
Gabids - polecam wywar z "kobylaka" albo inaczej "końskiego szczawiu" - do kupienia w sklepach zielarskich. Myślę, że powinnaś też zapodać sobie coś w stylu Lacidofilu czy Trilaca (prebiotyki) a najlepiej Acidolac, która zawiera i probiotyki i prebiotyki. Musiałabyś też się troszkę nawodnić, bo to osłabienie może być efektem odwodnienia, czyli popijać Gastrolit bądź Smectę. Jeśli to zwykła jelitówka, po trzech dniach powinna przejść, jeśli nie - konieczna wydaje mi się wizyta w przychodni.
Nuśka - sto lat dla małżonka!