Puk, puk...czy ktoś mnie jeszcze pamięta?

Miałam ambitny plan, że najpierw nadrobię wszystkie Wasze posty, więc kilka dni temu zaczęłam ambitnie czytać, ale mam takie urwanie głowy w domu, z lekarzami i na dodatek z psem, że niestety raczej mi sie to nie uda...

Ale mam nadzieję, że teraz przynajmniej raz na dwa dni uda mi się wpaść, bo jak to któraś już pięknie ujęła, bez "grupy wsparcia" to ani rusz

U nas po krotce jedna mała infekcja, już zakończona w końcu seria szczepień, a byliśmy sporo do tyłu, raz w tygodniu rehabilitacja i póki co całkiem dobre efekty w postaci przekręcania się na boczki, z placków na brzuszek (niestety odwrotnie jeszcze nie więc jak się zmęczy na brzuszku to płacz, bo nie wie bidulek, że sam może się przekręcić), podnoszenie się do siadu już też od jakiegoś czasu no i w końcu też dupka wędruje do góry, choć o pełzaniu jeszcze nie ma mowy, na razie to raczej taki mały raczek chodzący do tyłu:-) Z zębami za to masakra, bo już jak pamiętacie chyba w listopadzie pediatra stwierdziła, ze to już na dniach, i do tej pory ciągle łapki i wszystko co jest w zasięgu ręki ląduje w buzi, niemiłosiernie się ten mój kawaler ślini i co za tym idzie ciągle ma krostki w okół buziaczka i ostatnio na policzkach. A zęba jak nie było tak nie ma, choć ciągle słyszę, że to na pewno za chwilę. Całe szczęście nie jest przy tym zbyt marudny, raczej się złości jak go tam swędzi. Poza tym mam straszny kłopot, bo wybór w zupkach minimalny, musiałam, odstawić te zupki z masłem z mleka (a jest ich dość sporo) i te z cielęciną, sokiem z winogron i selerem

Zostaje więc nie wiele i już nie wiem jak mam urozmaicać mu dietę. Dzięki Atru kupiłam sinlac i przynajmniej raz coś innego jest, a do tego to niesamowicie pyszne i sama czasem zajadam;-):-)
A co do spania, to Tymulo ma kąpiel o 19:20/30, potem mleczko z dodatkiem kleiku kukurydzianego i jak tylko sie odbije to idziemy lulu. Kładę delikwenta do łóżeczka, gaszę światło, głaszczę po główce i policzkach, czasem jak lekko zamarudzi to szepczę do uszka i w ciągu 5 minut śpi ...do 8 rano. Co prawda wybudza się nad ranem jakoś tak koło 5-6, czasem 4-tej ale szybko sam zasypia. Próbowałam mu kilka razy w tym czasie podać herbatkę, ale potem miałam godzinę z głowy bo nie miał już zamiaru spać. Bez picia zasypia sam i ładnie śpi. Ale zaczął tak przesypiać odkąd je właśnie kleik na noc.
A co do jedzonka to już samego mleka nie pije, co prawda powinien już tak od półtora miesiąca, ale my zaczęliśmy troszkę później i na razie ma tak ułożony dzień, że rano jest mleczko z dodatkiem kleiku ryżowego, potem o 11,11:30 deserek, 14, 14:30 obiadek, 16, 16:30 kaszka lub kleik z owockami i potem po kąpieli mleczko z dodatkiem kleiku na noc. Po obiadku i po deserku jest czasem jeszcze soczek lub herbatka, ale zazwyczaj wypije 20-30 ml i to tyle, między posiłkami też nie za bardzo ma ochotę więc z dopajaniem u niego ciężko.
Któraś z Was pisała ale chyba na wątku z jedzonkiem, ja przepraszam że tutaj, ale za moment obiad więc nie mam czasu, a chodzi mi o to, dlaczego deserek przed obiadkiem, bo...jest mniej kaloryczny niż mleko czy kaszka i to dużo mniej więc maluszek jest szybciej głodny, przynajmniej mój i gdybym przed obiadem podała mleczko to pewnie obiad wypadłby późnym popołudniem.
Oj ale nabazgrałam, a miało być w skrócie

No nic lecę i mam nadzieję, że dzisiaj wieczorem nie padnę to zajrzę i w końcu zmienię te świąteczne suwaczki, bo wstyd hihihi
Gorąco Was kochane pozdraiwiam:-):-):-)