Jejku, dziewczyny, nie macie litości nade mną, tyle nadrukowałyście, że nawet taka BBholiczka, jak ja, ma problem z nadrobieniem.
Ale od początku.
Przede wszystkim -
Xeone - super, że się odezwałaś! Już myślałam, że cię totalnie odcięli od naszej grupy terapeutycznej;-)

A jednak, to jest uzależnienie, i to jakie, skoro wraca się tutaj nawet po kilkumiesięcznym odwyku?
Martha8, ty też się musisz poprawić
Cina - witam Ciebie i pozostałe wiosenne nowalijki na naszym forum. Super, że mimo, iż od naszych ciąż i porodów minęło tyle czasu, to jeszcze wciąż odnajdują się chętne do pogaduszek babeczki i mamy ciągle dopływ świeżej krwi

Co do skazy białkowej, to ja również jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch skazowców, małego i większego. Zapraszam do wątku:
https://www.babyboom.pl/forum/dzieci-urodzone-we-wrzesniu-2007-f133/skaza-bialkowa-12527/
Objawy opisane przez ciebie mogą wskazywać również atopowe zapalenie skóry, które często występuje razem ze skazą białkową i innymi alergiami.
AsiaKC napisała:
wiczenia dostajemy takie trudne, że ciężko mi zapamiętać co gdzie i kiedy mam ucisnąć, a dodatkowo trudne do wykonania na zwykłym stole (bo slisko i za nisko). Jak wstaje i myślę że mam zroić z nim to 3-4 dziennie to mi się rzygać chce (sorki za określenie). No i jeszcze Paweł który przybiega i woła, że nie wolno uciskać Łukaszka, że on płacze, że go boli, odwraca uwagę brata i ćwiczenia nie wychodzą...
Skąd ja to znam... Co prawda u nas jest już na tyle dobrze, że Tymo został przy pierwszym i jedynym ćwiczeniu z jedną drobną modyfikacją. Ale ja też strasznie nie lubię tego robić. No i Kuba wcale nie ułatwia mi zadania, bo jak się kręci po pokoju, to młody wykręca się za nim na wszystkie strony. I jak go wyćwiczyć? Jak to jest, że niektóre z nas muszą rehabilitować same w domu, a inne mają skierowania do rehabilitantów np. raz w tygodniu? Od czego to zależy?
Martha - mój Tymoteusz przesypia w nocy 11-12 godzin. Bez przerwy. I oby tak zostało.
Klavell - eh, jak ja ci zazdroszczę tych sukieneczek dla Hanife. Są przesłodkie! No i twoja też świetna - seksowna i bardzo ciekawie skrojona. Wszelako popieram tezę, że ubranka chłopców też są cudowne. Im bardziej "dorosłe" tym słodsze
Harsh - ale ci się imprezowy okres zaczyna. Dlaczego, jak u mnie był taki czas samych wesel i balang, to ja musiałam mieć wielgaśny brzuchol i prikaz leżenia plackiem? To było w czerwcu 2006... Jejku, ale szmat czasu temu...
Nuśka napisała:
Ja też ide na wesele do kuzyna 12 kwietnia hehe i strasznie się boję zostawić małego zresztą już kiedys pisałam ale Atru mnie "naprostowała":-) .
No, błagam, ty mi tego nigdy nie zapomnisz?

:-(;-)



A chociaż moje trucie poskutkowało?
Justyna - to u ciebie też się niezły maraton imprezowy szykuje. No i wydatek, bo przecież z gołą ręką na wesele się nie pójdzie. I ... jejku, co napisałaś? Roczek? Jaki roczek?




U nas też dzisiaj pogoda fatalna. Właśnie zaczęło wiać tak, że pół balkonu mi już poprzestawiało, a pod blokiem wyją alarmy samochodów. Okna aż trzeszczą pod naporem wiatru. No cóż, zbliża się zapowiadana w prognozach Joanna... Swoją drogą, dlaczego zawsze jak jest jakaś plaga albo katastrofa to muszą używać do tego imion żeńskich? A kto jest ostoją ogniska domowego? My - baby, a nie żadne huragany! Oficjalnie protestuję!



Poza tym u nas wsio OK. Przez tą tragiczną pogodę cały czas zamartwiam się o chłopaków, żeby czegoś nie podłapali, tym bardziej, że ja smarkam już i boli mnie trochę gardło. Ale wiecie co? Wczoraj wieczorem do meczyku w TV walnęłam sobie jedną Wareczkę i dziś jakby mniej mnie gardziołko bolało...



Oczywiście, nie piłam sama ze sobą, tylko towarzyszył mi małżonek i sąsiad, który wpadł do nas na mecz, bo on nie ma Eurosportu.