Ja na szczęśie pediatrze ufam. Nie szafuje antybiotykami,poleca domowe sposoby, i tak włąsciwie dzięki tym sposobom juz pare razy wyciągnełam go z przeziebienie bez wizyty u niej, sama propnuje różne badania, jest nawet lekko nadgorliwa.... i tak własciwie to każda pediatra z mojej przychodni tak robi. Lolek od dwóch lat ma powiększone węzełki na szyi, pewnie dłużej lae dwa lata temu zauważyłam. Od razu badania krwi, jak leukocyty podzyższone to powtórka, rozmaz, crp. Na szczęście Wszystko oki a leukocyty miał podzyższone bo był po chorobie. Teraz przed oddziałem miałam znowu jazde z węzłami...Ciągle je macałam, widziałam, że są wielkie , Mały urósł, zrobił się długio i widać mu wsio, każdyą żyłke, kość, n o drugi tatuś. Długie i chude he he. Poszłam z nim do innej lekarki bo mojej nie było i ta też obejrzała go dokładnie, sprawdziła wszystkie, stwierdziła, że nic niepokojącego nie widzi ale badania zleciła. Wyszły dobrze. Oglądały go trzy rózne lekarki i każda stwierdziła to samo, taka uroda...I możliwe bo ja mam stale powiększone pod żuchwowe a mój brat szyjne...Tylko, że on chudzielec to je bardziej widac hi hi hi. Zresztą moja pediatra jak coś jej się nie podoba, to potrafi od ręki dać skierowanie do szpitala na ostry dyżur na konsultacje. Takie same zaufanie mam do psychiatry...Ale już do internisty i gina mam mniejsze...