Ja w zimie zakładałam chustę pod płaszcz. Ale fakt, że gdybym jej nie miała, to teraz bym chyba już nie kupiła. Przede wszystkim dlatego, że dzieci coraz cięższe i większe i coraz trudniej je nosić. Myślę, że chusta posłuży nam jeszcze z pół roku maksymalnie. Potem ewentualnie na plecy. Ale jak do tej pory to "sprzęt" dziecięcy jeden z najbardziej udanych moim zdaniem. W wielu sytuacjach ratowała mi życie - nic tak nie uspokaja jak włożenie do chusty 

. Po za tym mając tak ciężkie dziecko=czytaj Daniel
, jakoś sobie nie wyobrażam noszenia go w chuście i obciążania mojego już zwichrowanego kręgosłupa.
. Mam go na rękach tylko wtedy, kiedy muszę. Czyli z domu po schodach na dół do wózka czy do samochodu i powrotna droga. W domu wyjęcie z łóżeczka na podłogę i z podłogi do łóżeczka. Z podłogi do krzesełka i z krzesełka na podłogę. Nie chodzę z nim, nie bujam go. Żeby być blisko niego to kładę się z nim na podłogę albo na łóżku i się pomiziamy. Czasem mi przykro:-(, że nie mogę go przytulić i potańczyć z nim, czy ululać go na rękach, moje zdrowie jednak jest ważniejsze w tej sytuacji.