Ja lubię prezenty kupować, ale dla osób, które dość dobrze znam. Bo wtedy wiem mniej więcej, w co celować. A takie kupowanie byle czego, byle by było, średnio mi się podoba...:/
A z Puckiem bardzo chcę uniknąć sytuacji takiej jak u pewnych dzieci u mnie w rodzinie, że zabawkami jest wypchany cały pokój, dziecko tam wchodzi i... nie wie, co ze sobą zrobić. Z tego, co zdążyłam zauważyć, to Pucek ma taki charakter, że wybiera sobie jedną-dwie zabawki i to nimi się bawi. Reszta dla niego nie istnieje. Sporo jego gratów już schowałam do szafy, część rozdałam. Najbardziej nie lubię pluszaków :/ Stoją na półce i się kurzą, a Franek nawet na nie nie spojrzy...
Od dziadków strasznie dużo zabawek dostaje - zawsze jak u nich jesteśmy. Części nawet nie zabieram do Krakowa, bo nie ma sensu. I nie idzie im przetłumaczyć, że on tyle tego nie potrzebuje.
Jak będzie starszy, to owszem - jest mnóstwo fajnych zabawek, rozwijających, ciekawych. Ale dla niemowlaków wszystko opiera się na gryzieniu, błyszczeniu albo graniu. Ewentualnie są jeszcze jakieś piramidki i sortery. Ileż można?:/
Cwietka, fajnie macie z tymi dziećmi

Franek pewnie jakieś cukierki do żłobka zaniesie, ale dzieciaków do zaproszenia do domu nie mamy w okolicy żadnych.