reklama

Wszystko dla maleństwa

reklama
Ja jestem za drewnianymi zabawkami. Są droższe, ale w ramach porządnego prezentu na roczek można się szarpnąć ;) No a plusów mnóstwo: są bardziej wytrzymałe (z reguły), mają ładniejszy dźwięk (nie znoszę hałasu robionego przez plastik tłukący się o plastik...) itd. itp.
Co do zabawek grających - też ich nie znoszę, ale dzieci niestety to lubią. Jeśli słyszą dźwięki, to ten efekt stymuluje je do kolejnych prób zaciskania albo wkładania czegoś do otworów itp. Mamy taką kierownicę i auto i... to by było na tyle ;)

Dlatego u nas pchacz też będzie drewniany ;)

A poza tym to kupując zabawki (co się w zasadzie nie zdarza ;)), staram się wybrać coś, co posłuży na dłużej. Znam już trochę Franka i wiem, co mu się spodoba, a co obejrzy i wyrzuci. On lubi zabawy manualne, więc wszelkiego typu klocki, pudełka i sortery są u nas na porządku dziennym. Uwielbia też gonić za piłkami. Musi mieć też jakiś samochód w pobliżu, na którym mógłby jeździć (tzn. raczkować, trzymając na nim rękę). Jeśli nie ma auta, wykorzystuje do tego miski ;)
 
Mnie od tych zabawek nieststy odstrasza...Cena..Nadal nie wiem co ja mu kupie na roczek bo nie wiem ile kasy będe mieć...Reszte wykorzystuje na sortery i inne edukacyjne pierdółki..Mam nadzieje, że sie pobawi bo aktualnie, tylko autka i autka i autka...Ewentualnie klocki jeśli brat się bawi nimi..Biedronka z lusterkiem słuzy narcyzowi do podziwiania tego ładnego chłopczyka ;-) W ogóle bawi sie tym co ma pod ręka, u kolezanki zakochał sie w kuchence i gotował ;-)
Zakazałm kupowac autek:-D:-D:-D
 
Plastik tłukący o plastik rzeczywiście nie jest przyjemny, ale drewniany klocek tłukący o podłogę jest bardziej destrukcyjny (przynajmniej dla podłogi :-D). Ida dzisiaj dorwała wałek, ale szybko musiałam go jej odebrać :baffled:
U nas hitem są wszelkie pudełka z drobnymi przedmiotami, które można wywalić i rozbebeszyć po podłodze - vide klamerki w pudełku po pieczarkach (nasz numer 1) i podkładki pod kubki w plecionym koszyku, ale myślę, ze to już wystarczy i więcej nie potrzebujemy.
I widzę, ze mała lubi biegać i chować się za różnymi meblami - stąd pomysł na te namioty-tunele. Póki co w pokoju Smrodkowej jest tylko łóżeczko, dookoła którego malucha biega z okrzykami ekstazy.
 
reklama
ja już się zdecydowałam na prezent dla Mysi. Pamiętacie ten pchacz/wózek drewniany? To właśnie coś takiego. Tak jak Ewa myślę sobie, że na roczek można się szarpnąć. Tylko, że ja powiem siorce lub którejś babci, by się dorzucili i będzie wspólny prezent:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry