reklama

Wszystko o karmieniu ;)

Joamar - ja sobie już wychodne planuję. Niedługo przyjedzie z Hiszpanii koleżanką i mam zamiar się z nią jakiegoś alkoholu napić. Laktator pójdzie w ruch i Idek dostanie dwa karmienia z butli. Już od kilku dni się zastanawiam na co sobie pozwolę - małe piwo? lampka wina? małe martini? Nie wiem, co wybrać :szok:
 
reklama
Też wyobrażałam sobie inaczej to karmienie:zawstydzona/y:. Mnie doskwiera uwiązanie i to, że mleka mam niewiele, to znaczy tak na styk na posiłek albo za mało i to mnie stresuje. Do tego nie mogę odciągnąć pokarmu.

Karmienie mm wcale nie jest takie uciążliwe. Mając doświadczenie w jednym i drugim, zdecydowanie butlą karmiło mi się wygodniej.
W nocy miałam termos z odpowiednio ciepłą wodą na nocnym stoliku i dwie butelki. Mały się budził, to mleko zrobiło się raz, dwa i po kłopocie.
 
ja dodatkowo jak mam karmić to muszę byc sama lub tylko z małżem... nie wyobrażam sobie sytuacji jak miała ewa, że teściowa przy niej siedziała, czuwała i wprowadzała swoje mądrości. ja się zamykam w pokoju i tyle. i nie wyobrażam sobie karmić gdzieś w terenie i dlatego też nawet nie mam wielkiej ochoty jeździć gdzieś w gości - chyba, że z odciągniętym mlekiem.
 
ja dodatkowo jak mam karmić to muszę byc sama lub tylko z małżem... nie wyobrażam sobie sytuacji jak miała ewa, że teściowa przy niej siedziała, czuwała i wprowadzała swoje mądrości. ja się zamykam w pokoju i tyle. i nie wyobrażam sobie karmić gdzieś w terenie i dlatego też nawet nie mam wielkiej ochoty jeździć gdzieś w gości - chyba, że z odciągniętym mlekiem.

Też sobie nie wyobrażałam ;)
Mi nie przeszkadza karmienie przy ludziach, o ile nikt się nie wtrąca. Siadam sobie z boku, żeby Franek się nie rozpraszał obserwując ludzi i wsuwamy. Jak są u nas znajomi to ten system się idealnie sprawdza. U teściów było trochę gorzej ;)
Ja to się tylko modlę, żeby szwagierka szybko zaszła w ciążę - teściowa dostanie drugiego wnuka ("swojego" - bo dziecko od córki to zawsze co innego niż dziecko od syna) i odczepią się od Franka ;)
 
ja dodatkowo jak mam karmić to muszę byc sama lub tylko z małżem... nie wyobrażam sobie sytuacji jak miała ewa, że teściowa przy niej siedziała, czuwała i wprowadzała swoje mądrości. ja się zamykam w pokoju i tyle. i nie wyobrażam sobie karmić gdzieś w terenie i dlatego też nawet nie mam wielkiej ochoty jeździć gdzieś w gości - chyba, że z odciągniętym mlekiem.

Ja będę miała ten problem jutro. Jedziemy do Wałbrzycha do rodziny Małżona i nie wiem, jak ja tam będę karmić. Jak mamy gości u nas, to sobie wychodzę do drugiego pokoju. U moich rodziców też problemu nie ma, bo przy nich się nie krępuję, a poza tym dom duży. Ale w tym Wałbrzychu to sama nie wiem - teściowa mieszka w kawalerce, jedna babcia w dwupokojowym mieszkanku, ale w drugim pokoju nawet nie ma gdzie usiąść, a dziadkowie w drugim pokoju mają wnuki.
Butli na cały dzień nie wezmę, bo nie dam rady tyle odciągnąć, a poza tym chyba by mi piersi eksplodowały. Chyba się w łazience będę zamykać :wściekła/y:
 
Karmienie mm wcale nie jest takie uciążliwe. Mając doświadczenie w jednym i drugim, zdecydowanie butlą karmiło mi się wygodniej.
W nocy miałam termos z odpowiednio ciepłą wodą na nocnym stoliku i dwie butelki. Mały się budził, to mleko zrobiło się raz, dwa i po kłopocie.

nie żartuj!! ja bym w ogóle mm nie podawała jakby się dało, ale nie będe do 2 lat piersią karmic...
Nie ma jak wygoda z piersią. Biore małego i nie musze myślec, kiedy karmienie. Jak jest głodny to dostaje piers i tyle.
 
Mnie najbardziej przeszkadza uwiązanie. Muszę niestety (albo stety) wychodzić z domu, a wtedy zawsze jest zamieszanie z odciąganiem itd. Także ja karmię do końca sierpnia, to będzie 9 pełnych miesięcy. Po 4 powoli wprowadzam kaszki, po 6 inne rzeczy. W 10 miesiącu przechodzimy na normalne żywienie - schabowy, jajecznica i takie tam ;)
to nie do końca tak jest, ze skończy 10 miesięcy i z dnia na dzien normalne żarełko. Moja od około roku jadła już tylko "normalne" jedzenie, ale ona bardzo szybko gryzla i praktycznie papki to jadła 3 miesiące, a potem juz małe kawałeczki. A ze karmiłam przez 10 miesięcy piersią, wszystko (no znaczną większość) wprowadziłam pod osłona mleczka.
 
reklama
to nie do końca tak jest, ze skończy 10 miesięcy i z dnia na dzien normalne żarełko. Moja od około roku jadła już tylko "normalne" jedzenie, ale ona bardzo szybko gryzla i praktycznie papki to jadła 3 miesiące, a potem juz małe kawałeczki. A ze karmiłam przez 10 miesięcy piersią, wszystko (no znaczną większość) wprowadziłam pod osłona mleczka.

Ja wiem :) Przecież nie będę Małego faszerować schabowymi ;)
Ale na razie się nad tym szczegółowo nie zastanawiam, bo jeszcze jest czas (choć pewnie zleci nie wiedzieć kiedy) ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry