reklama

Wychowywać, ale jak?

:) Mnóstwo czasu spędziłam na myśleniu o wychowaniu, szczególnie w wykonaniu moich rodziców. Dołożyłam do tego obserwacje najbliższego otoczenia. Dochodzę do wniosku, że najwazniejsze w wychowaniu dziecka jest to, żeby rodzice grali w jednej drużynie. Dziecko będzie chciało sprawdzić jak daleko sięga jego władza. Nie wolno dać sobie wejsc na glowe, pobłażać i pozwalać sobie na niekonsekwencję (bo tak mój cukiereczek słodko zamrugał oczkami).
Zasada nr.1: rodzice grają w jednej drużynie, decyzje podejmuja wspolnie, narady prowadzone sa za zamknietymi drzwiami :), mur nie do przebicia, starzy nie do zmanipulowania :)
Po drugie dać dziecku możliwość (kontrolowanego) próbowania świata. Zabranianie wszystkiego (z nadopiekunczosci) nie jest dobre, pozwalanie na wszystko rowniez nie. Trzeba wypracowac zloty srodek, jeszcze nie wiem jak, to chyba zalezy od charakteru dziecka :) :) :) Maluchy sa bardzo tworcze i ciekawskie, wiec moja Zasada nr2.: Pokazuj dziecku swiat, a nie czekaj az samo sobie wynajdzie cos ciekawego (kontakt z prądem albo goracą herbatę), niech jego uwaga bedzie stale zajeta tym co mu podsuwasz, to raczej bezpieczniejsze od twórczości dzieciecej....
Ach, duzo takich malych zasad mi sie uzbieralo... :)
Co do nazywania rodzicow... Chyba najlepiej mamo i tato. Po imieniu moze pozniej, gdy bedzie juz dorosle :) wtedy skraca sie dystans i mozna zamienic relacje na partnerska, ale dopóki kontrola jest wazna to lepiej zeby dystans byl.
Ech,kończ filozofie! Kto to będzie czytał!!
Teoretyk!!
Czas pokaze co robic, trzeba byc elastycznym i niczego z gory nie zakladac bo ladnie mozna sie na tych załozeniach przejechac....................
 
reklama
:) Ech,kończ filozofie! Kto to będzie czytał!!
Teoretyk!!

Też się muszę trzymać, żeby nie pisać wywodów na 10 stron papieru podaniowego ;-)

A kto to będzie czytał? Same przeczytamy za kilka miesięcy i będziemy z politowaniem kiwać głową nad naszą dzisiejszą głupotą (nie bierzcie tego do siebie, piszę o własnych wypocinach:-))
 
:rofl2: MATY EDUKACYJNE czy to nie za wcześnie na taki zakup???Czytałam, że część z was już je kupiła.
Ja kupiłam wyraźne dwie zabawki maskotkę zebrę i misie do karuzeli.

A czy spiewacie swoim "brzusznym" lokarotom. Ja kiedyś śpiewałam ale od miesiąca lub 1,5 całkiem o tym zapominam. Ciekawe czy to działa???:confused: :confused:
 
Bardzo ważne jest to, co napisała Patri, że rodzice powinni "grac w jednej drużynie". Najgorsze co możemy zrobić to dać odczuć dziecku, że jedno z nas jest lepsze a drugie gorsze- np. tatus pozwala a mamusia nie. Dziecko się wtedy gubi i robi swoje.
Nie wiem czy oglądacie czasami "Supernianię"- tam to widac najlepiej. Prawie we wszystkich rodzinach problem z dzieckiem jest wynikiem różnicy zdań między rodzicami i brakiem partnerstwa pomiędzy nimi.
Prawdą jest, że najmądrzejszym jest się w teorii, w praktyce często troche trudniej. No ale od czegos trzeba zacząć:-)
 
Mnie też się Tracy Hogg bardzo podobała, przeczytałam ją już kilka miesięcy temu. A teraz zapakowałam ją obie do torby do szpitala żeby jeszcze raz ją przejrzeć, myslę że znajdzie się tam na to czas :tak:
lil kate: a jak Ci się podobają "Zabawy fundamentalne" ?
 
ja jako nauczyciel doceniam zawarte w niej metody. mysle ze sa raczej drogowskazem niz recepta. i mam tylko nadzeje ze starczy mi sil i energii zeby z nich skorzystac:tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry